• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
[1969] Marsz Praw Charłaków | Danielle & Ulysses

[1969] Marsz Praw Charłaków | Danielle & Ulysses
the kind one
don't confuse my kindness for weakness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca trochę poniżej 160 cm, o okrągłej buzi i dużych, ciemnoniebieskich oczach. Jej włosy sięgają za ramiona, są lekko kręcone o ładnym, ciemnobrązowym odcieniu - najczęściej spina je w taki sposób, by nie przeszkadzały jej w pracy, choć zdarza się i to nie rzadko), by były starannie ułożone; niezależnie od fryzury, we włosy ma wpiętą charakterystyczną, żółtą spinkę w kształcie motyla. Dani ubiera się raczej schudnie, w stonowane barwy, nie wyróżniając się w tej kwestii od reszty społeczeństwa czarodziejów. Mówi z silnym, brytyjskim akcentem. Jej uśmiech, wcześniej szeroki i beztroski, stał się delikatny oraz sporadyczny, a śmiech, głośny i zaraźliwy słychać znacznie rzadziej (najczęściej zarezerwowany jest dla bliskich jej sercu). Pachnie malinami i piwoniami, jednak jest to bardzo subtelny i delikatny zapach.

Danielle Longbottom
#7
18.03.2023, 02:12  ✶  
Gdyby tylko wiedziała, że mężczyzna roztrząsa tak prozaiczny gest, który dla niej nie miał większego znaczenia, bez żadnego problemu wyjaśniłaby mu swój punkt widzenia i dlaczego w naturalnym odruchu tak postąpiła. Można było odmówić jej ogarnięcia i zdolności unikania kłopotów, ale empatii posiadała w sobie nieskończone pokłady. Tym bardziej, że ani na moment nie pomyślała, że Rookwood mógłby chcieć dołączyć się do ataku na charłaków, a ona w bohaterski sposób musi spróbować go powstrzymać. Nie roztrząsała, jak mogło wyglądać to dla osób trzecich i de facto nieszczególnie ją to obchodziło - w końcu przede wszystkim liczyło się to, co ona wie i jakie zdanie na ma temat Rookwooda. Jedyne, co przyświecało jej w tamtej chwili, to odciągnięcie mężczyzny od stopniowo wzbierającego się tłumu. Dokładnie w taki sposób, kiedy on stanął jej na drodze i nie dopuścił, by wpadła w największy tłum.
- Poradzimy. - poprawiła go tylko, szczególny nacisk kładąc na ostatnią sylabę. Czy tego chciał czy nie, na ten moment musieli na sobie polegać. Rookwood i Longbottom, duet niemal idealny, choć nieoczywisty. Ani na moment nie zwątpiła w to, że Ulysses również zachowa spokój. Jako dorosły był dokładnie taki, jakiego zapamiętała go ze szkoły - do bólu opanowany. Zdawał się kontrolować każdy, nawet najmniejszy swój ruch, a jego słowa wydawały jej się wyważone i odpowiednie do sytuacji. Czy kiedykolwiek dał się ponieść emocjom, zarówno pozytywnym lub negatywnym, nie myśląc o konsekwencjach?
Nie umknęło jej, że Ulysses pobladł - im ruszyła na pomoc kobiecie, posłała mu krótki, acz szczery i dodający otuchy uśmiech. Nietrudno było domyślić się, że praca w Ministerstwie była nieco bardziej statyczna i pozbawiona takiej adrenaliny, stąd reakcja Rookwooda wydawała się jej naturalna i w pełni zrozumiała. Dokładnie w taki sam sposób zareagowałaby, gdyby kazali jej założyć togę i poprowadzić proces w Wizengamocie. Chociaż nie, ona by nie zachowała takiej trzeźwości umysłu i spokoju - najpewniej niechcący wysłałaby oskarżonego na egzotyczne wakacje zamiast do Azkabanu, lub co gorsza, skazałaby świadków zamiast winnego. 
Kiedy ruszyła biegiem w stronę nieznajomej, nie spodziewała się, że Ulysses ją wyprzedzi. Podświadomie skierowała się tak, by podążać za nim, zamiast obok. Choć nie brak było jej odwagi oraz chęci pomocy, matka natura poskąpiła jej wzrostu i postury, co najpewniej dostrzegł Rookwood. No bo... w innym wypadku nie stałby się ludzkim taranem, prawda?
Nieznajoma okazała się być nieprzytomna, a bystrzejszy obserwator mógł dostrzec ślady krwi pośród ciemnych, kasztanowych włosów.  Przede wszystkim własne bezpieczeństwo. Zajmowanie się takimi ranami w szalejącym tłumie było istną głupotą, najpierw musieli ją stąd zabrać. Dani przykucnęła przy nieprzytomnej z zamiarem zarzucenia jej bezwładnej ręki na swoje ramiona; wtedy też posłała krótkie, acz porozumiewawcze spojrzenie w stronę Rookwooda, które jasno prosiło wsparcie. 
- Posadźmy ją tutaj...- odezwała się do Ulliego, lekkim ruchem głowy wskazując na mury jednego ze sklepów, kiedy tylko udało im się przetransportować nieznajomą w bezpieczniejsze miejsce. Wtedy też Dani przykucnęła przy niej i bez większych oporów ujęła jej głowę, ostrożnie przechylając w bok, by dokładniej obejrzeć ranę. Wtedy też dobyła własnej różdżki i mrucząc pod nosem zaklęcie, przyłożyła jej końcówkę do zranienia w celu zatamowania silnego krwawienia.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Danielle Longbottom (2640), Ulysses Rookwood (2016)




Wiadomości w tym wątku
[1969] Marsz Praw Charłaków | Danielle & Ulysses - przez Danielle Longbottom - 27.02.2023, 16:20
RE: [1969] Marsz Praw Charłaków | Danielle & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 02.03.2023, 02:29
RE: [1969] Marsz Praw Charłaków | Danielle & Ulysses - przez Danielle Longbottom - 04.03.2023, 17:51
RE: [1969] Marsz Praw Charłaków | Danielle & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 05.03.2023, 02:21
RE: [1969] Marsz Praw Charłaków | Danielle & Ulysses - przez Danielle Longbottom - 08.03.2023, 00:55
RE: [1969] Marsz Praw Charłaków | Danielle & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 12.03.2023, 03:59
RE: [1969] Marsz Praw Charłaków | Danielle & Ulysses - przez Danielle Longbottom - 18.03.2023, 02:12
RE: [1969] Marsz Praw Charłaków | Danielle & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 24.03.2023, 00:20
RE: [1969] Marsz Praw Charłaków | Danielle & Ulysses - przez Danielle Longbottom - 26.03.2023, 18:24

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa