Nad własnym szaleństwem, trzeba było umieć panować i nie pozwolić, aby przejęło całkowicie kontrolę nad umysłem i ciałem. W przeciwnym wypadku, nie skończy się to dobrze. Biorąc Rodolphusa ze sobą, mówiąc mu w jakim celu potrzebował ten dom, spodziewał się może rozsądnego pozbywania właścicieli tej posesji. Jak bardzo Travers przeliczył się w tym, co zakładał? Jak bardzo Lestrange go zawiódł swoimi działaniami?
Ofiara została ugaszona. Ryzyko spalenia się chałupy spadło do zera. Minus? Czuć było spaleniznę od ciała i samej podłogi. Lestrange ostatecznie zabił dzieciaka, ale w sposób…. brutalny. Robiąc z tego jeszcze większy i gorszy bałagan. Nicholas to widząc, zacisnął mocniej palce na swojej różdżce. Wściekłość jego malowała się w oczach, patrząc na ofiarę, po czym na samego Rodolphusa.
Wyminął ich, aby sprawdzić, jak załatwił wcześniejszego dzieciaka. Czy w ogóle tego dokonał. Zajrzał do pokoju. Travers zobaczył martwe ciało i rozchlapaną wszędzie krew. Nie tak miało to wyglądać.
- Posprzątasz to. Wyszorujesz wszystko do takiego stopnia, aby z nosem przy ścianie, podłodze i meblach, nie było czuć żadnej krwi ani spalenizny.Wydał mu polecenie dość stanowcze. Nie przyjmował odmowy.
Ruszył w jego kierunku, patrząc mu chłodno w oczy.
- Miałeś tylko zabić. Czysto, zabić. Nie robić z tego miejsca rzeźni.
Wytknął mu powód, dla którego poczuł się zawiedziony jego działaniem. Szaleństwo nie było złe. Ale nie wszędzie się sprawdzało. Przy tym zdarzeniu, Travers zarejestrował, aby Lestrange’owi przekazywać informacje szczegółowe, jeżeli potrzebował od niego wspólnego działania. Inaczej, szczątkowy przekaz kończy się tym, co widać obecnie.
Ofiarami Nicholas zajął się osobiście. Zakrwawionym dzieciakom, owinął szyje, aby zatrzymać krwawienie. Wynoszenie ich z pomocą magii, może prowadzić do kolejnych zabrudzeń miejsca. Cała zamordowana rodzina, została wyniesiona do lasu, gdzieś w miejsce, które mogło zostać dobrze wykorzystane dla zwierzyny. Wilki żyjące w dziczy chociażby. Wilkołaki odpadały. Mógłby przejęcia tego domu dokonać dzień po Mabon, ale nie chciał narażać rodziny i siebie na kolejne zwrócenie uwagi Ministerstwa.
Z pomocą magii, zabezpieczone ciała zostały spalone i zakopane w lesie, pod ochronną kopułą, która nie dopuszczała widoczności.
Wróciwszy do domu, Nicholas sprawdził, czy Rodolphus wywiązał się z zadania, jakie mu pozostawił. Jeżeli tak, zajął się wtedy przeglądaniem mebli w poszukiwaniu dokumentów własności. Zabierał z tego domu wszystko, co uważał za pomocne. Po całej pracy, nim wstał świt, zabezpieczyli dom zaklęciami i kluczami. Rodolphus przywrócił im wygląd i mogli wrócić do siebie.
W kolejnych dniach Nicholas wracał tutaj, aby dokonać ostatnich uprzątnięć i przejrzeć pozostałe zawartości mebli, w poszukiwaniu kolejnych cennych rzeczy i pism, mogących mu pomóc w pozyskaniu tego domu z pomocą Anthony’ego Borgina.