18.03.2023, 02:52 ✶
Kiedy Alastor pomógł jej wstać, pierwsze co zrobiła, oprócz podzielenia się swoim zdaniem na temat zatrzymania tiary, to otrzepała się. Dłonie delikatnie prześlizgnęły się po materiale białej sukienki sięgającej do kolan, malowanej w gęsto rozmieszczone, drobniutkie chabry.
- Jestem czysta? - zapytała jeszcze mimochodem, odwracając się do funkcjonariuszy tyłem, by mogli ocenić czy udało jej się dokładnie otrzepać.
Uśmiechnęła się do mężczyzny delikatnie, w duchu stwierdzając, że przynajmniej był miły dla oka, kiedy lotnością umysłu zdawał się nie do końca w tym momencie popisywać.
- Ależ nie... - głuptasie. - panie...? Przepraszam, ale zwracanie sie do państwa bezimiennie, wydaje mi się wręcz obcesowe. - uśmiechnęła się jakby przepraszająco. - Ja nazywam się Lyssa Mulciber, ale proszę mi mówić po imieniu i tak jak zasugerowała pana partnerka - tu wskazała na Esther, posyłając jej serdeczny uśmiech - Chciałabym zachować tiarę, ale najpierw oddać ją w ręce klątwołamacza. Jakkolwiek dla niektorych zabawne, mnie niekoniecznie bawią tego rodzaju klątwy, ale sam przedmiot przydałby mi się czy to do ozdoby, czy to do portretów.
Poprawiła kobaltowy sweterek, ktory również miała na sobie. Wciąż czuła rumieniec piekący ją w policzki, ale przynajmniej już nie aż tak intensywny.
- Jestem czysta? - zapytała jeszcze mimochodem, odwracając się do funkcjonariuszy tyłem, by mogli ocenić czy udało jej się dokładnie otrzepać.
Uśmiechnęła się do mężczyzny delikatnie, w duchu stwierdzając, że przynajmniej był miły dla oka, kiedy lotnością umysłu zdawał się nie do końca w tym momencie popisywać.
- Ależ nie... - głuptasie. - panie...? Przepraszam, ale zwracanie sie do państwa bezimiennie, wydaje mi się wręcz obcesowe. - uśmiechnęła się jakby przepraszająco. - Ja nazywam się Lyssa Mulciber, ale proszę mi mówić po imieniu i tak jak zasugerowała pana partnerka - tu wskazała na Esther, posyłając jej serdeczny uśmiech - Chciałabym zachować tiarę, ale najpierw oddać ją w ręce klątwołamacza. Jakkolwiek dla niektorych zabawne, mnie niekoniecznie bawią tego rodzaju klątwy, ale sam przedmiot przydałby mi się czy to do ozdoby, czy to do portretów.
Poprawiła kobaltowy sweterek, ktory również miała na sobie. Wciąż czuła rumieniec piekący ją w policzki, ale przynajmniej już nie aż tak intensywny.