16.07.2026, 08:08 ✶
… nie mogło to być prostsze. Nie teraz, nie tutaj, nie gdy magia wróżek inspirowała do wzrostu, do pobudzenia życia, do oddania energii ziemi, wysyceniu polany soczystym, życiodajnym strumieniem skumulowanej energii. Kwiecie wypełniające polanę tym łakomiej wzrosło, tym mocniej zapachniało, tym chętniej sięgało do nich giętkimi łodygami. Samuel był urzeczony chwilą. Wyprostował się nie odrywając oczu od swojej partnerki i postąpił do niej tych kilka kroków, czując pod stopami ciepło rozchodzące się po miękkiej ziemi okalającej spokojną jeziorną toń.
– Udało Ci się – wypowiedział nieco ochryple nieprzerwanie się uśmiechając, nie kryjąc podziwu wobec rzemieślniczki, która wciąż trzymała tomik poezji w dłoniach. Sam miał wrażenie, że na ten krótki moment, na przepływ mocy, na spokojne odpoczniecie na magicznej łące i on na moment odzyskał wolność. Odzyskał spokój. Dawno nie był tak spokojny.
Nagle oboje poczuli ciężar na głowach, gdy wróżki chichocząc i najprawdopodobniej bezczelnie plotkując w swojej wróżkowej gwarze uraczyły ich kwietnymi wieńcami, koronami ulotnymi, ale oszałamiająco pięknymi, komplementowanymi czerwieniącym się słońcem rozbryzgującym czerwienie i pastele po układającym się do snu niebie.
– Udało Ci się – wypowiedział nieco ochryple nieprzerwanie się uśmiechając, nie kryjąc podziwu wobec rzemieślniczki, która wciąż trzymała tomik poezji w dłoniach. Sam miał wrażenie, że na ten krótki moment, na przepływ mocy, na spokojne odpoczniecie na magicznej łące i on na moment odzyskał wolność. Odzyskał spokój. Dawno nie był tak spokojny.
Nagle oboje poczuli ciężar na głowach, gdy wróżki chichocząc i najprawdopodobniej bezczelnie plotkując w swojej wróżkowej gwarze uraczyły ich kwietnymi wieńcami, koronami ulotnymi, ale oszałamiająco pięknymi, komplementowanymi czerwieniącym się słońcem rozbryzgującym czerwienie i pastele po układającym się do snu niebie.