16.07.2026, 22:23 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.07.2026, 22:58 przez Anthony Shafiq.)
Czy się układało? Próbował zrobić zdziwioną minę, ale wyszła ona szalenie mało przekonująco. Anthony rozkwitał, październik od swojego progu stanowił dlań pasmo sukcesów zgodnie z wróżbami, które już otrzymał i które dopiero miały nadejść.
Rozkwit…
Tak orzekł mu Somnia, Morpheus jego najserdeczniejszy przyjaciel. I oto się działo. Fundacja, inicjatywa pozyskania funduszy, plany związane z kambodżańskim towarem, który lada moment miał zawitać do portu… I nawet bal, z którego musiał wyjść o wiele wcześniej nie zamieniwszy nawet słowa z Ministrą, nawet bal przyniósł swoje owoce. Gdy byli już w archiwum, przyciszył głos:
– Sam fakt, że w ogrodzie można znaleźć dziwne filakteria jest Ci zapewne znany. Wspomnienie ducha, element natury być może egzorcystycznej, choć moim zdaniem warto byłoby przebadać to miejsce wraz z dobrze zaopatrzonym widmowidzem. – Spoważniał nieco bo i sprawa była poważna. Przez moment chciał też powiedzieć o składzie tej straszliwej substancji, powstrzymał się jednak, by wypowiedzieć wprost, co może lepiej aby było zapisane. – Obawiam się też czarnoksięskiej aktywności niestety. Bardzo dziwi mnie, że Twoja familia otworzyła ogród na czas balu w tych niekoniecznie sprzyjających okoilcznościach. – Być może aurorzy powinni zamknąć go na dobre, przestać bawić się w półśrodki - wielu by tak powiedziało, ale nikt jak Anthony nie znał cienkiej osnowy politycznej tkanki magicznego społeczeństwa. Narażanie się Lestrangom nie leżało w niczyim interesie. Zwłaszcza nie leżało w interesie Jenkins.
– Skoro jednak tu jesteśmy… najpierw statek. Kursujący z Francji, walizka oznaczona krukiem być może własność Twojej rodziny ale nie powinniśmy przyjmować tego za pewnik… SS Canterbury… To powinno być gdzieś tutaj… – zamyślił się i ruszył wzdłuż ściany do regału, na którym mógł znajdować się właściwy rekord. Czułby się wyjątkowo dobrze, gdyby udało mu się znaleźć ten statek od ręki. Jeśli nie… Cóż, jego ulubiony asystent Lovegood będzie miał kolejną z niezliczonych okazji by zabłysnąć i zapracować na swoją premię. Teraz jednak poinstruował Victorię na którą kolumnę w rejestrze ma patrzeć i rozpoczął poszukiwania, zawężając je możliwie. Kto wie, może sam fakt symbolu kruka albo wspomnianej straszliwej burzy przywiedzie mu coś na myśl w kontekście daty Ostatecznie w ramach przerwy od pracy w Departamencie kilka lat spędził jako ambasador właśnie w Paryżu.
Rozkwit…
Tak orzekł mu Somnia, Morpheus jego najserdeczniejszy przyjaciel. I oto się działo. Fundacja, inicjatywa pozyskania funduszy, plany związane z kambodżańskim towarem, który lada moment miał zawitać do portu… I nawet bal, z którego musiał wyjść o wiele wcześniej nie zamieniwszy nawet słowa z Ministrą, nawet bal przyniósł swoje owoce. Gdy byli już w archiwum, przyciszył głos:
– Sam fakt, że w ogrodzie można znaleźć dziwne filakteria jest Ci zapewne znany. Wspomnienie ducha, element natury być może egzorcystycznej, choć moim zdaniem warto byłoby przebadać to miejsce wraz z dobrze zaopatrzonym widmowidzem. – Spoważniał nieco bo i sprawa była poważna. Przez moment chciał też powiedzieć o składzie tej straszliwej substancji, powstrzymał się jednak, by wypowiedzieć wprost, co może lepiej aby było zapisane. – Obawiam się też czarnoksięskiej aktywności niestety. Bardzo dziwi mnie, że Twoja familia otworzyła ogród na czas balu w tych niekoniecznie sprzyjających okoilcznościach. – Być może aurorzy powinni zamknąć go na dobre, przestać bawić się w półśrodki - wielu by tak powiedziało, ale nikt jak Anthony nie znał cienkiej osnowy politycznej tkanki magicznego społeczeństwa. Narażanie się Lestrangom nie leżało w niczyim interesie. Zwłaszcza nie leżało w interesie Jenkins.
– Skoro jednak tu jesteśmy… najpierw statek. Kursujący z Francji, walizka oznaczona krukiem być może własność Twojej rodziny ale nie powinniśmy przyjmować tego za pewnik… SS Canterbury… To powinno być gdzieś tutaj… – zamyślił się i ruszył wzdłuż ściany do regału, na którym mógł znajdować się właściwy rekord. Czułby się wyjątkowo dobrze, gdyby udało mu się znaleźć ten statek od ręki. Jeśli nie… Cóż, jego ulubiony asystent Lovegood będzie miał kolejną z niezliczonych okazji by zabłysnąć i zapracować na swoją premię. Teraz jednak poinstruował Victorię na którą kolumnę w rejestrze ma patrzeć i rozpoczął poszukiwania, zawężając je możliwie. Kto wie, może sam fakt symbolu kruka albo wspomnianej straszliwej burzy przywiedzie mu coś na myśl w kontekście daty Ostatecznie w ramach przerwy od pracy w Departamencie kilka lat spędził jako ambasador właśnie w Paryżu.
Szukamy informacji o statku SS Canterbury.
Korzystam z Wiedzy o Świecie ◉◉◉◉◉, wieloletniego doświadczenia w pracy biurowej w organie ogarniającym handel międzynarodowy, oraz ewentualnie znajomości kruczej heraldyki zwłaszcza z czasów stacjonowania we Francji