• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja [Jesień 72, 19.09] Most Overtoun [Adrian & Robert]

[Jesień 72, 19.09] Most Overtoun [Adrian & Robert]
Sztafaż
dzień bez Pliski, koniec bliski
wiek
30
sława
—
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
asystent sędziego
Błękitne oczy, włosy w odcienku ciemnego blondu, niekiedy zarost na twarzy, innym razem jedynie wąs. Mężczyzna o przyjemnym, łagodnym głosie, szczupłej budowie ciała, średniego wzrostu (178 cm). Z pozoru wydaje się zdystansowany i nieśmiały, gdy jednak bliżej się go pozna, pokazuje swoje prawdziwe barwy sympatycznej gaduły. Jednak na ogól pozostawia założoną maskę ogłady i powagi.

Adrian Norwid
#2
18.07.2026, 18:48  ✶  
Uwielbiał te wycieczki, które niekiedy fundował mu Robert. Oczywiście, nie fundował w sensie pieniężnym, bardziej… doświadczeniowym. No bo kiedy Adrian mógł się wykazać bardziej, niż wtedy, gdy szef zabierał go z Ministerstwa, zza wygodnego (o zgrozo!) i przesadnie czystego biurka, w wyprawę terenową? Robert mógł siedzieć (bądź stać, zależnie od sytuacji, choć zwykle proponowano mu najwygodniejszy fotel) i wyglądać, a Adrian miał możliwość wykazania się wiedzą i profesjonalizmem. Dosłownie to uwielbiał. Przynajmniej na moment podnosiło mu to poczucie własnej wartości z poziomu minus jeden do poziomu stabilnego, choć niezbyt mile widzianego, zera. No ale, lepszy rydz niż nic, jak powiadał jego ojciec. Gdy był chłopcem nigdy tego nie rozumiał, nienawidził bowiem smaku i tekstury grzybów, w tym rydzów. Wolał wtedy chodzić głodny i naburmuszony. Teraz… Cóż. Rozumiał to lepiej, nie tylko, że dorósł, ale też dlatego, że wiedział więcej o genezie tego powiedzenia.

Gdy tak szli z zamku, Adrian rozglądał się dookoła, podziwiając widoki, choć to co widział, trudno nazwać widokami. Wolałby, żeby ten dzień nie był aż tak mglisty, zawsze uwielbiał szkockie krajobrazy. Mógł nawet przyznać, że odrobinę za nimi tęsknił, no bo kiedy ostatni raz tu był? Na Boże Narodzenie w zeszłym roku? A i to nie tutaj, w zachodniej części Szkocji, a w stolicy, Edynburgu. Z Cissy i dzieciakami wyszli tylko na spacer, bo było za zimno i Barry by za bardzo zmarzł. Z rozkojarzenia wyrwało go najpierw głośne chlupnięcie, w momencie kiedy jego but spotkał się z kałużą, następnie słowa Roberta. Adrian z trudem zignorował mokrą skarpetkę i popatrzył na szefa.

– Zawsze to coś nowego. Ja na przykład szykując się dziś do pracy zupełnie nie spodziewałem się tego, że wylądujemy w Szkocji i będziemy hartować płuca – rzucił pół-żartem, pół-serio. – Mówiłem Ci kiedyś o tym, jak bardzo uwielbiam Szkocję? – zapytał, ale nie dał Robertowi odpowiedzieć, kontynuował. – Bardziej kocham tylko makulaturę.

Nagle usłyszał to charakterystyczne stukotanie. Obrócił się w stronę dżwięku i zauważył psa. Kundelka, przesłodkiego. Od razu uśmiechnął się od ucha do ucha, niemalże zapominając o wszelkich zmartwieniach. Jedynie z tyłu głowy miał zaświeconą czerwoną lampkę, a obok niej twarz żony mówiącej, że w życiu nie zgodzi się na psa, gdy Penny tak bardzo o niego prosiła. Adrian zrobił to samo co przyjaciel, ukląkł na ścieżce, nieco brudząc przy tym szatę i przyglądał się psiakowi z oddali. Gdy maluch minął Roberta i dalej człapał tymi swoimi krótkimi łapkami, zmarszczył brwi.

– Hej, malutki, chodź – powiedział trochę naiwnie, ale piesek nawet na niego nie spojrzał. Szedł jak… Zahipnotyzowany. Zupełnie jakby coś go ciągnęło w stronę, cóż, wąwozu. – Robercie, nie masz może przy sobie jakichś smakołyków? – zapytał, patrząc na Croucha. W końcu, jeśli go pamięć nie myliła, miał od niedawna psa. Jakaś minimalna szansa na to, że akurat miał w kieszeni czy to spodni, czy kamizelki, czy nawet szaty, smakołyka lub dwa zawsze była. Adrian, gdyby mógł, zawsze nosiłby przy sobie smakołyki dla Ziggy'ego. Z tym, że noszenie przy sobie smakołyków dla sowy wymagało od niego noszenia przy sobie zdechłych myszy lub robali. A to wiązało się z, cóż, brudnymi kieszeniami i rękoma.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Adrian Norwid (1903), Robert Albert Crouch (1611)




Wiadomości w tym wątku
[Jesień 72, 19.09] Most Overtoun [Adrian & Robert] - przez Robert Albert Crouch - 16.07.2026, 09:55
RE: [Jesień 72, 19.09] Most Overtoun [Adrian & Robert] - przez Adrian Norwid - 18.07.2026, 18:48
RE: [Jesień 72, 19.09] Most Overtoun [Adrian & Robert] - przez Robert Albert Crouch - 20.07.2026, 17:01
RE: [Jesień 72, 19.09] Most Overtoun [Adrian & Robert] - przez Adrian Norwid - 22.07.2026, 21:27
RE: [Jesień 72, 19.09] Most Overtoun [Adrian & Robert] - przez Robert Albert Crouch - 27.07.2026, 15:16
RE: [Jesień 72, 19.09] Most Overtoun [Adrian & Robert] - przez Adrian Norwid - 19.08.2026, 21:19
RE: [Jesień 72, 19.09] Most Overtoun [Adrian & Robert] - przez Robert Albert Crouch - 25.08.2026, 09:23
RE: [Jesień 72, 19.09] Most Overtoun [Adrian & Robert] - przez Adrian Norwid - 27.08.2026, 14:56
RE: [Jesień 72, 19.09] Most Overtoun [Adrian & Robert] - przez Robert Albert Crouch - 28.08.2026, 09:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa