Deirdre zamyśliła się nad pytaniem, nie chcąc znów palnąć czegoś głupiego, co będzie budziło ją w nocy mokrymi potami lub będzie wspominała z pełnią zażenowania na łożu śmierci. Napiła się wina, aby dać sobie naturalną pauzę, pomiędzy gestem i łykiem.
Pytanie ją przerażało o tyle, że brakowało jej słów. Popatrzyła na Seisylla badawczo, nieco mrużąc dolne powieki, jakby spodziewała się podstępu. Z drugiej strony jednak wyglądała jak ktoś, kto nigdy nie zapomni tego momentu i tego pytania. Że będzie ją dręczyło, cokolwiek się później wydarzy.
— Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, panie Rowle, ponieważ jest pan pierwszą osobą,. która o to pyta. Nie…. Nie umiem się dobrze przestawić, jak pan widzi. Nigdy wcześniej nie chodziłam na takie spotkania.
Opowieść o Snowdonii przypomniała jej to przyjemne uczucie, gdy wiatr szarpie ubranie i rozczesuje włosy. To nie było tak dawno temu, gdy nadal wsiadała na nią, odpychała się od ziemi i była przez chwilę sobą. To było pięć lat temu. Wraz z otrzymaniem licencji na teleportacje, nigdy więcej nie pozwolono jej na ten transport. Bo był taki nieelegancki.
— Chciałabym się nauczyć, jak wygląda takie życie. Nie oczekuję, że da mi je pan w prezencie, wiem, że będę musiała na nie zapracować. Ale… chciałabym mieć wreszcie miejsce, w którym nikt nie będzie karał mnie za bycie sobą. Chciałabym znów latać na miotle… Oczywiście zrozumiem, jeżeli nie spełniam kryteriów, ale… chciałabym zapytać o to samo.
!BINGO E1