Heath potrafiła być miła, kiedy tylko chciała. Orion był dzisiaj jej ratunkiem przed autorem którego poznała podczas przygotowań - w przeciwieństwie do niego okazał się być w porządku, przynajmniej jak na razie. To nie tak, że poprzeczka była zawieszona wysoko. Po prostu wczorajsza sytuacja jej zdaniem nie powinna się wydarzyć.
- Chciałabym, ale dopiero zaczęłam swoją pracę w BUM. Może kiedyś uda mi się awansować, zobaczymy, czy w ogóle będę sobie radzić. - Ostatnio szło jej całkiem nieźle, nie wiedziała jednak, czy ta dobra passa się utrzyma.
- Jeśli mam być szczera sama nie wiem, co mnie do tego skłoniło. Zrezygnowałam z kariery sportowej, tutaj był nabór, przyjęli mnie, no i jestem, a dlaczego Ty się tutaj znalazłeś? Długo już pracujesz? - Nie wyglądał na starego dziada, więc stwierdziła, że warto zapytać, może akurat da jej jakieś rady w jaki sposób szybko awansować.
Udało im się rozwiązać problem, który się pojawił, a póki co nic innego się nie działo. Wood uważnie się rozglądała wokół, nie umknęło by jej, gdyby ktoś potrzebował ich pomocy.
Na jej twarzy pojawił się ogromny uśmiech, kiedy usłyszała słowa aurora. - Oczywiście, że nikomu nie powiem! Jesteś super! - Nie dało się nie zauważyć entuzjazmu jaki zaczął teraz jej towarzyszyć. Mogła choć trochę przyjrzeć się tym wszystkim kolorowym stoiskom! - Tutaj losują jakieś pierścionki, ja pierwsza, ale Ty też sobie wylosuj! - Nie chciała, żeby Orion był poszkodowany. Wrzucila monetę do maszyny losującej i wyciągnęła pudełeczko.
!losowanie pierścionka
Wood zauważyła, że ludzie zaczynają zmierzać już w kierunku pali, ruszyła więc za nimi. - Najważniejsze przed nami. - Powiedziała do Oriona i nie odwracając się za siebie ruszyła w stronę pali.