23.07.2026, 00:51 ✶
Wszystko wokół wyglądało tak, jakby ktoś zatrzymał czas dokładnie w chwili, w której świat powinien był wykonać następny oddech, ale z jakiegoś powodu już tego nie zrobił. Przestrzeń, która mnie otaczała, wydawała się nienaturalnie pusta, bardziej zamarła niż dzika, nie dostrzegałem żadnych zwierząt, żadnego dymu unoszącego się znad kominów odległych domów w dolinie, żadnego ruchu poza tańczącymi na wietrze gałęziami, a mimo to miałem wrażenie, że nie byłem tutaj całkiem sam. Przystanąłem jednak tylko na moment, bo nie potrafiłem oprzeć się wrażeniu, że jeśli zatrzymam się na dłużej, wydarzy się coś, czego nie będę potrafił już odwrócić - nie wiedziałem, skąd brało się to przekonanie, podobnie jak nie wiedziałem, dokąd właściwie zmierzałem, ale moje ciało poruszało się niemal samo, prowadzone instynktem silniejszym od rozsądku. Czasami człowiek po prostu czuł, że coś ciągnęło go w konkretną stronę, i nawet jeśli nie umiał tego wyjaśnić, nie pozostawało mu nic innego, jak temu ulec.
Dopiero po chwili milczącego marszu zauważyłem, że pośrodku polany, stopniowo wyłaniającej się spod kurtyny deszczu, ziemia wyglądała inaczej niż cała reszta dotychczas widzianej przeze mnie ścieżki - nie sprawiała wrażenia poruszonej naturalnie przez dzikie zwierzęta ani świadomie ubitej przez kogoś, kto tworzył tę drogę - była ciemniejsza, bardziej rozkopana, jakby całkiem niedawno ktoś rozrył ją łopatą, a później próbował niedbale zatrzeć ślady swojej pracy. Zatrzymałem się, nagle z niewiadomych przyczyn nie mogąc zmusić ciała, aby zrobiło tych kilka kroków dalej, i przez dłuższą chwilę jedynie patrzyłem, próbując przekonać samego siebie, że to moja własna wyobraźnia zaczynała płatać mi figle, bo przecież deszcz potrafił zmienić każdy kawałek gruntu w błotnistą breję, jednak im dłużej się przyglądałem, tym bardziej byłem pewien, że ta różnica nie była przypadkowa. Nie mogła taka być, tak jak ja nie mogłem tak po prostu obrócić się na pięcie, nie podszedłszy bliżej.
Ruszyłem przed siebie wolniej niż wcześniej, ostrożnie stawiając kolejne kroki, jakby ta sama ziemia mogła w każdej chwili osunąć się pode mną, a wtedy metaliczny zapach, który od dłuższego czasu bezskutecznie próbowałem zignorować, stał się wyraźniejszy. Nie był jeszcze intensywny, lecz wystarczająco znajomy, by wywołać nieprzyjemny ucisk w żołądku - znałem go aż za dobrze, nawet jeśli w tej chwili nie chciałem się do tego przed sobą przyznać - pachniał deszczem, mokrą gliną i czymś, co zawsze pozostawało po śmierci, niezależnie od tego, jak bardzo natura próbowała zatrzeć jej ślady…
Dopiero po chwili milczącego marszu zauważyłem, że pośrodku polany, stopniowo wyłaniającej się spod kurtyny deszczu, ziemia wyglądała inaczej niż cała reszta dotychczas widzianej przeze mnie ścieżki - nie sprawiała wrażenia poruszonej naturalnie przez dzikie zwierzęta ani świadomie ubitej przez kogoś, kto tworzył tę drogę - była ciemniejsza, bardziej rozkopana, jakby całkiem niedawno ktoś rozrył ją łopatą, a później próbował niedbale zatrzeć ślady swojej pracy. Zatrzymałem się, nagle z niewiadomych przyczyn nie mogąc zmusić ciała, aby zrobiło tych kilka kroków dalej, i przez dłuższą chwilę jedynie patrzyłem, próbując przekonać samego siebie, że to moja własna wyobraźnia zaczynała płatać mi figle, bo przecież deszcz potrafił zmienić każdy kawałek gruntu w błotnistą breję, jednak im dłużej się przyglądałem, tym bardziej byłem pewien, że ta różnica nie była przypadkowa. Nie mogła taka być, tak jak ja nie mogłem tak po prostu obrócić się na pięcie, nie podszedłszy bliżej.
Ruszyłem przed siebie wolniej niż wcześniej, ostrożnie stawiając kolejne kroki, jakby ta sama ziemia mogła w każdej chwili osunąć się pode mną, a wtedy metaliczny zapach, który od dłuższego czasu bezskutecznie próbowałem zignorować, stał się wyraźniejszy. Nie był jeszcze intensywny, lecz wystarczająco znajomy, by wywołać nieprzyjemny ucisk w żołądku - znałem go aż za dobrze, nawet jeśli w tej chwili nie chciałem się do tego przed sobą przyznać - pachniał deszczem, mokrą gliną i czymś, co zawsze pozostawało po śmierci, niezależnie od tego, jak bardzo natura próbowała zatrzeć jej ślady…
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)