26.07.2026, 13:56 ✶
Różowy ptaszek, który przyniósł list 23 października 1972 r., rozświetlił ciemność zakładu pogrzebowego.
Szanowny Panie Fawley,
Wieść niesie, że świece wychodzące spod Pańskich dłoni płoną ogniem wiecznym. Wobec zbliżającego się Samhain pragnęłabym powierzyć Panu wykonanie dwóch świec przeznaczonych do obrzędów tej nocy.
Nie śmiałabym prosić o taką przysługę, gdybym nie wierzyła, że istnieją dłonie, które lepiej od innych rozumieją granicę pomiędzy światłem a cieniem. Pańskie rzemiosło od dawna splata się przecież z tym, czego większość ludzi odwraca wzrok.
Pokryję wszelkie koszty materiałów oraz wynagrodzę trud Pańskiej pracy.
Niech Matka prowadzi Pańskie dłonie równie pewnie, jak prowadzi dusze tych, których powierzono Pana opiece.
Z wyrazami szacunku,
Lydia Black
Wieść niesie, że świece wychodzące spod Pańskich dłoni płoną ogniem wiecznym. Wobec zbliżającego się Samhain pragnęłabym powierzyć Panu wykonanie dwóch świec przeznaczonych do obrzędów tej nocy.
Nie śmiałabym prosić o taką przysługę, gdybym nie wierzyła, że istnieją dłonie, które lepiej od innych rozumieją granicę pomiędzy światłem a cieniem. Pańskie rzemiosło od dawna splata się przecież z tym, czego większość ludzi odwraca wzrok.
Pokryję wszelkie koszty materiałów oraz wynagrodzę trud Pańskiej pracy.
Niech Matka prowadzi Pańskie dłonie równie pewnie, jak prowadzi dusze tych, których powierzono Pana opiece.
Z wyrazami szacunku,
Lydia Black
Nie każ mi odchodzić, moja gwiazdo
Królestwo można utracić,
świątynię można spalić,
imię można wymazać z ksiąg,
lecz cóż pocznie niewiasta, która straciła gwiazdę,
wedle której znała drogę?
Królestwo można utracić,
świątynię można spalić,
imię można wymazać z ksiąg,
lecz cóż pocznie niewiasta, która straciła gwiazdę,
wedle której znała drogę?