26.07.2026, 23:29 ✶
Wyglądało na to, że niepotrzebnie przerywała, ponieważ Lukas wcale nie wydawał się znudzony nawiązaniem do historii. Przeciwnie, wydawał się zaintrygowany, nawet jeśli nie samym tematem to przynajmniej entuzjazmem Dolohovówny. Miło było usłyszeć takie słowa, zwłaszcza wypowiedziane szczerze. Lana czasami nie mogła znieść kurtuazyjnych grzeczności oraz wymaganych etykietą komplementów, które stanowiły obowiązkowy element spotkań czarodziejskiej elity. Zdecydowanie bardziej wolałaby móc swobodnie wyrazić swój entuzjazm na jakiś temat i najwyraźniej jej towarzysz miał podobne odczucia. Duma ma to do siebie, że nie znosi ciszy.
– Coś w tym jest. – przyznała mu rację, unosząc lekko kącik ust. Tak naprawdę Dolohovówna nigdy nie wstydziła się swoich zainteresowań ani intensywności z jaką poświęcała się tej pasji. To reakcje innych ludzi powodowały, że musiała dostosować się do ich oczekiwań i nieco stłumić swój zapał. Cieszyła się więc, że Nott nie należał do tego rodzaju osób.
– Och, to brzmi jak kusząca propozycja. – Lana wyraźnie ucieszyła się na sugestię oprowadzania po Heidelbergu. Co prawda Lukas nie znał się na historii, lecz skoro czuła dobrze w jego towarzystwie, to czemu by nie skorzystać. Poza tym, bale bywały męczące, a ten i tak dostarczył jej już wystarczająco wrażeń. – Dziękuję. Również doceniam twoją szczerość. – Ponownie uśmiechnęła się na komplement. Rzeczywiście, nie próbowała niczego sprzedać swoją grzecznością, bo też nie miała czego. Jej matka zapewne wolałaby, żeby córka zaczęła się rozglądać za potencjalnymi kandydatami na męża, ale młodej czarownicy nie zależało teraz na absztyfikantach.
Walc dobiegł końca i Dolohovówna liczyła, że będzie mogła teraz chwilę odpocząć. Niestety jednak właśnie w tym momencie ziścił się najgorszy koszmar czarownicy, mianowicie bycie postawioną w świetle reflektorów (albo fleszy aparatu). W pierwszej sekundzie nie zarejestrowała dlaczego ktoś miałby zrobić jej teraz zdjęcie, lecz zaraz zrozumiała, że przecież tańczyła u boku znanego gracza quidditcha. I jeszcze te słowa fotografa… Czyżby chciał przedstawić ją i Lukasa jako parę?
– O nie… – westchnęła, kiedy fotograf już się oddalił (a raczej uciekł zastraszony spojrzeniem Notta). – Mam nadzieję, że nie powstaną przez to żadne plotki. – Za każdym razem, kiedy jakaś niezamężna czarownica była widziana w towarzystwie czarodzieja, pojawiały się spekulacje. I nie miało znaczenia, że relacja łącząca tę dwójkę była wyłącznie platoniczna.
Finalnie, Lanie i Lukasowi udało się wymknąć z balu bez kolejnych kontrowersji. Następnie przeszli się na bardzo przyjemny spacer po Heidelbergu oświetlonym blaskiem latarni.
@Lukas Nott
– Coś w tym jest. – przyznała mu rację, unosząc lekko kącik ust. Tak naprawdę Dolohovówna nigdy nie wstydziła się swoich zainteresowań ani intensywności z jaką poświęcała się tej pasji. To reakcje innych ludzi powodowały, że musiała dostosować się do ich oczekiwań i nieco stłumić swój zapał. Cieszyła się więc, że Nott nie należał do tego rodzaju osób.
– Och, to brzmi jak kusząca propozycja. – Lana wyraźnie ucieszyła się na sugestię oprowadzania po Heidelbergu. Co prawda Lukas nie znał się na historii, lecz skoro czuła dobrze w jego towarzystwie, to czemu by nie skorzystać. Poza tym, bale bywały męczące, a ten i tak dostarczył jej już wystarczająco wrażeń. – Dziękuję. Również doceniam twoją szczerość. – Ponownie uśmiechnęła się na komplement. Rzeczywiście, nie próbowała niczego sprzedać swoją grzecznością, bo też nie miała czego. Jej matka zapewne wolałaby, żeby córka zaczęła się rozglądać za potencjalnymi kandydatami na męża, ale młodej czarownicy nie zależało teraz na absztyfikantach.
Walc dobiegł końca i Dolohovówna liczyła, że będzie mogła teraz chwilę odpocząć. Niestety jednak właśnie w tym momencie ziścił się najgorszy koszmar czarownicy, mianowicie bycie postawioną w świetle reflektorów (albo fleszy aparatu). W pierwszej sekundzie nie zarejestrowała dlaczego ktoś miałby zrobić jej teraz zdjęcie, lecz zaraz zrozumiała, że przecież tańczyła u boku znanego gracza quidditcha. I jeszcze te słowa fotografa… Czyżby chciał przedstawić ją i Lukasa jako parę?
– O nie… – westchnęła, kiedy fotograf już się oddalił (a raczej uciekł zastraszony spojrzeniem Notta). – Mam nadzieję, że nie powstaną przez to żadne plotki. – Za każdym razem, kiedy jakaś niezamężna czarownica była widziana w towarzystwie czarodzieja, pojawiały się spekulacje. I nie miało znaczenia, że relacja łącząca tę dwójkę była wyłącznie platoniczna.
Finalnie, Lanie i Lukasowi udało się wymknąć z balu bez kolejnych kontrowersji. Następnie przeszli się na bardzo przyjemny spacer po Heidelbergu oświetlonym blaskiem latarni.
@Lukas Nott
Koniec sesji
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.