28.07.2026, 17:53 ✶
— Tym bardziej nie zmieni to mojego zdania. Jestem głęboko przeświadczona, że zasługujesz na uczucie piękniejsze od tego, które potrafi zdobyć się jedynie na tak mizerny pokaz odwagi. Cóż za rozczarowujący zalotnik. Myślałam, że przynajmniej zrobi dla ciebie wielkie widowisko, kiedy wpadnie do wody. Ja się przynajmniej ubawiłam — westchnęła z udawaną powagą. Woda zalśniła na jej rzęsach jak drobne kryształki. Na słowa podziękowała uśmiechnęła się słodko. — Nie czyń z tego zasługi — dodała łagodnie. — Prędzej czy później i tak ucieknę na wybrzeże, aby zmyć z siebie kurz tego miasta. Londyn posiada wiele zalet, ale trudno odmówić mu czystości. A widzisz, łatwo robię się mokra na twój widok — na ustach Brynji rozkwitł uśmiech tak niewinny, że trudno byłoby posądzić jego właścicielkę o choćby cień psotliwości… Na Lokiego, bywała chwilami stworzeniem niemożliwym.
Gdyby kierowała się wyłącznie rozsądkiem, nie pozwoliłaby sobie nawet na taką dwuznaczność.
— Co mnie tutaj sprowadza? — powtórzyła, przeciągając słowa z lekkim zaśpiewem. — Może twoje oczy, pani Księżyca. Te twoje wielkie, smutne oczy, które błagają, żeby ktoś ukradł cię z tej ławki i zaniósł gdzieś, gdzie nie ma mowy o transporcie wodnym? — Jej wzrok błądził po twarzy Lany. — Mam przerwę w pracy — wyjaśniła, kiedy postanowiła więcej zdradzić o sobie i swoim życiu prywatnym. — Uznałam więc, że dobrze zrobi mi spacer. Są wakacje, więc w przedszkolu świeci pustką.
Brynja znacznie częściej postrzegała samą siebie jako córkę morza aniżeli czarownicę czy część mugolskiego świata. Magia była jedynie jedną z wielu nici splatających jej życie, to natura selkie stanowiła natomiast jego osnowę. Niestety, każde wyznanie stawało się narzędziem, które prędzej czy później mogło trafić w niepowołane ręce. Wystarczała ciekawość, lekkomyślność lub jedno nieostrożnie wypowiedziane zdanie, a nawet najłagodniejszy sekret potrafił z czasem obrócić się przeciw swojemu właścicielowi.
W związku z tym, od lat z taką pieczołowitością omijała wszelkie rozmowy o przemianie, jednak… przy Lanie jej ostrożność zaczęła się kruszyć. Nie wierzyła, aby kobieta mogła świadomie obrócić jej naturę przeciwko niej. Sama myśl o podobnym podejrzeniu wydawała się niesprawiedliwa i okrutna.
Gdyby kierowała się wyłącznie rozsądkiem, nie pozwoliłaby sobie nawet na taką dwuznaczność.
— Co mnie tutaj sprowadza? — powtórzyła, przeciągając słowa z lekkim zaśpiewem. — Może twoje oczy, pani Księżyca. Te twoje wielkie, smutne oczy, które błagają, żeby ktoś ukradł cię z tej ławki i zaniósł gdzieś, gdzie nie ma mowy o transporcie wodnym? — Jej wzrok błądził po twarzy Lany. — Mam przerwę w pracy — wyjaśniła, kiedy postanowiła więcej zdradzić o sobie i swoim życiu prywatnym. — Uznałam więc, że dobrze zrobi mi spacer. Są wakacje, więc w przedszkolu świeci pustką.
Brynja znacznie częściej postrzegała samą siebie jako córkę morza aniżeli czarownicę czy część mugolskiego świata. Magia była jedynie jedną z wielu nici splatających jej życie, to natura selkie stanowiła natomiast jego osnowę. Niestety, każde wyznanie stawało się narzędziem, które prędzej czy później mogło trafić w niepowołane ręce. Wystarczała ciekawość, lekkomyślność lub jedno nieostrożnie wypowiedziane zdanie, a nawet najłagodniejszy sekret potrafił z czasem obrócić się przeciw swojemu właścicielowi.
W związku z tym, od lat z taką pieczołowitością omijała wszelkie rozmowy o przemianie, jednak… przy Lanie jej ostrożność zaczęła się kruszyć. Nie wierzyła, aby kobieta mogła świadomie obrócić jej naturę przeciwko niej. Sama myśl o podobnym podejrzeniu wydawała się niesprawiedliwa i okrutna.
Destiny can't be earned or returned
I feel when I question, my skin starts to burn
Why does my skin start to burn?
Love was the law and religion was taught, I'm not bought
Feel when we argue, our skin starts to rot
I feel when I question, my skin starts to burn
Why does my skin start to burn?
Love was the law and religion was taught, I'm not bought
Feel when we argue, our skin starts to rot