• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[Jesień 1972, 17.10 obrzeża Doliny Godryka | Guinevere & Anthony] Der Rattenfänger

[Jesień 1972, 17.10 obrzeża Doliny Godryka | Guinevere & Anthony] Der Rattenfänger
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#1
28.07.2026, 20:58  ✶  

—17/10/1972—
Anglia, Dolina Godryka
Guinevere McGonagall & Anthony Shafiq
[Obrazek: imgproxy.php?id=MJtwLu2]

Tego wieczora na ulicach było słychać melodię fletu. Mieszkańcy jednak mieli nie wychodzić z domów. Flecista stał na rynku i kiedy pojawił się księżyc, zaczął grać. Zaczął delikatnie i uroczo, ale potem melodia narastała i stawała się mocniejsza. Całe miasto go słyszała. Szczury uciekały zewsząd i w szeregu biegły ku fleciście. Ten odwrócił się i ciągle grając, zaczął podążać ku rzece. Tam sprawił, że szczury jeden po drugim wpadały do wody.



Październik przyniósł Dolinie Godryka chłód, który nie był jeszcze zimą, lecz wyraźnie zapowiadał jej nadejście. Powietrze pachniało mokrą ziemią, opadłymi liśćmi i dymem unoszącym się z odległych kominów, a ciężkie chmury przesuwały się leniwie nad koronami drzew porastających odgrodzoną od magicznego świata Knieję Godryka. Wiatr raz po raz strącał z gałęzi kolejne złote i brunatne liście, które z cichym szelestem osiadały na kamiennej drodze prowadzącej ku starej posiadłości Slughornów.

Żelazna brama od dawna utraciła swój dawny majestat. Ozdobne zawijasy porastały rude wykwity rdzy, gdzieniegdzie oplatał je bluszcz, a kamienne słupy przechylały się nieznacznie pod ciężarem czasu. Mur otaczający posesję pozostawał jednak zaskakująco solidny. Wysoki, zbudowany z grubych bloków szarego kamienia, odgradzał niewielki ogród od świata zewnętrznego niczym twierdza, która od dziesięcioleci bardziej ukrywała własne sekrety, niż kogokolwiek chroniła.

Anthony pchnął ciężką furtę, a metal zapiszczał przeciągle.

– Ten dźwięk zdecydowanie zniknie – oznajmił z rozbawieniem, jakby była to pierwsza rzecz wpisana na listę remontową. – Chociaż… może zostawimy go na pamiątkę. Każda porządna fundacja powinna mieć bramę, która brzmi jakby prowadziła do miejsca pamiętającego czasy Merlina – pokpiwał przy przyjaciółce, po czym z niskim, przesadnym ukłonem zaprosił towarzyszącą mu Guinevere do środka.

Ogród właściwie przestał już być dawno ogrodem. Kiedyś musiał być starannie rozplanowany – zdradzały to kamienne obrzeża ścieżek, resztki symetrycznych rabat oraz dwa stare cisy stojące naprzeciw wejścia niczym milczący strażnicy domu. Dzisiaj wszystko zdawało się walczyć o własne przetrwanie. Trawa rosła nierówno, chwasty wypierały ozdobne krzewy, a pnącza wspinały się po murach i ścianach budynku z uporem, jakiego mogliby pozazdrościć najambitniejsi politycy. To mogły być lata walki natury z cywilizacją. To w sumie mogło być dzieło minionego lata, gdy natura uznała, że pokaże na co ją stać w łabędzim śpiewie szalonego rozkwitu.

Sam dwór dominował nad niewielkim dziedzińcem. Był ogromny, znacznie większy, niż można było przypuszczać, obserwując go zza muru. Kamienna fasada nosiła ślady wielu dziesięcioleci zaniedbań. Jasny niegdyś wapienny kamień przybrał barwę popiołu, gdzieniegdzie pokrywały go zielone smugi wilgoci i mchu. Część dachówek wymagała wymiany, kilka kominów przechylało się niebezpiecznie. Mimo tego budynek zachował proporcje świadczące o dawnym bogactwie wpompowanym w mury, gdy Slughornom jeszcze na tym miejscu zależało. Szerokie schody prowadziły ku monumentalnym dębowym drzwiom, nad którymi górowały wysokie okna wpuszczające światło do reprezentacyjnego holu. Nawet obdrapane i zaniedbane, wciąż robiły wrażenie.

Co najważniejsze… smuga Spalonej Nocy ominęła to miejsce, co drastycznie obniżyło koszty wkładu w doprowadzenie go do dawnej świetności.

Na posesji panował ruch.

Kilku czarodziejów krążyło po dachu, wymieniając uszkodzone belki przy pomocy zaklęć ciesielskich. Dwóch innych wynosiło z wnętrza spróchniałe deski, które same rozpadały się pod ciężarem czasu. Z otwartych okien dochodził stukot młotków, odgłos pił i krótkie błyski zaklęć oczyszczających, rozpraszających wieloletni kurz zalegający pod stropami.

Nieco dalej grupa specjalistów od magicznych szkodników ustawiała klatki, pułapki i niewielkie runiczne znaczniki.

Jeden z nich właśnie wyciągnął z worka szczura wielkości dobrze odżywionego kota.

Anthony zmarszczył nos, nieudolnie kryjąc obrzydzenie i lekkie zawstydzenie przed swoim gościem.
– To już który dzisiaj?
– Dwudziesty trzeci, panie Shafiq.
– Dwudziesty trzeci? – powtórzył z jowialnością gospodarza nadzorującego dobrze idące żniwa – Doskonale! To znaczy, że było ich przynajmniej dwadzieścia cztery. – Na moment na placu zrobiło się bardzo cicho, kilka osób uniosło wysoko brwi w wyraźnym zdziwieniu, włączając w to jego rozmówcę. Anthony nie czekał długo by wylądować ze swoją suchą pointą, zupełnie nieprzejęty tym, że mogła nie wylądować zbyt dobrze: – Jeden przecież musiał zostać, żeby opowiedzieć pozostałym, że ich czasy dobiegły końca! – zaśmiał się nie bacząc na reakcję innych, gdy wspinali się po schodach do drzwi wejściowych, całą swoją uwagę znów przekierowując na swojego gościa.

– Wiesz… – odezwał się, gdy dotknął klamki – zastanawiam się, czy kiedykolwiek tu byłaś? – Spojrzał na Guinevere z zaciekawieniem. – Mieszkańcy Doliny, a zwłaszcza byli właściciele mają z tym miejscem osobliwą relację. Jedni twierdzą, że jest przeklęte. Inni, że nawiedzone. Jeszcze inni opowiadają o duchu, którego podobno widuje się tylko wtedy, gdy dom znowu zaczyna żyć. Nie udało mi się ustalić, co właściwie wydarzyło się tutaj naprawdę. Każdy mówi coś innego. – Uśmiechnął się lekko. – Osobiście bardziej obawiam się tych lokatorów, którzy płacą czynsz w trocinach. Podobno w stropach zalęgły się magiczne korniki. Jeśli rzeczywiście przegryzły większość belek, będziemy musieli wymienić niemal całe poddasze. – Zadarł głowę i przez chwilę przyglądał się fasadzie budynku, a potem ześlizgnął się ku wymienionym na piętrze oknom. – Ale spójrz tylko… czyż nie jest piękny? – W oczach Anthony'ego pojawił się ten charakterystyczny błysk, który Guinevere znała aż za dobrze. Anthony wyglądał dokładnie tak samo, gdy opowiadał o nowych szlakach handlowych, wielkich projektach gospodarczych albo kolejnym eksponacie, który dopiero zamierzał zdobyć do swojej smoczej kolekcji. On nie widział zrujnowanej posiadłości. Widział bibliotekę otwartą dla mieszkańców. Salę konferencyjną. Gabinet prawników i administracji. Długie stoły zastawione dokumentami i mapami Doliny Godryka. Widział kominek, przy którym mieszkańcy będą mogli ogrzać dłonie zimą, i dzieci biegające po ogrodzie, który dziś przypominał bardziej zapomniany zagajnik. Widział przyszłość, która uniemożliwiała mu przerazić się teraźniejszością i ogromem pracy, czasu i pieniędzy, które dopiero przyjdzie mu włożyć w to niepewne przedsięwzięcie. Czemu jednak miałby się bać? Wróżbici pod tym względem byli całkiem jednomyślni, że wszystko czego dotknie zamieni się w złoto…
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (2354), Guinevere McGonagall (1718)




Wiadomości w tym wątku
[Jesień 1972, 17.10 obrzeża Doliny Godryka | Guinevere & Anthony] Der Rattenfänger - przez Anthony Shafiq - 28.07.2026, 20:58
RE: [Jesień 1972, 17.10 obrzeża Doliny Godryka | Guinevere & Anthony] Der Rattenfänger - przez Guinevere McGonagall - 01.08.2026, 12:11
RE: [Jesień 1972, 17.10 obrzeża Doliny Godryka | Guinevere & Anthony] Der Rattenfänger - przez Anthony Shafiq - 05.08.2026, 14:02
RE: [Jesień 1972, 17.10 obrzeża Doliny Godryka | Guinevere & Anthony] Der Rattenfänger - przez Guinevere McGonagall - 07.08.2026, 20:54
RE: [Jesień 1972, 17.10 obrzeża Doliny Godryka | Guinevere & Anthony] Der Rattenfänger - przez Anthony Shafiq - 04.09.2026, 13:51
RE: [Jesień 1972, 17.10 obrzeża Doliny Godryka | Guinevere & Anthony] Der Rattenfänger - przez Guinevere McGonagall - 05.09.2026, 09:36
RE: [Jesień 1972, 17.10 obrzeża Doliny Godryka | Guinevere & Anthony] Der Rattenfänger - przez Anthony Shafiq - 17.09.2026, 14:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa