29.07.2026, 08:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.07.2026, 08:11 przez Keyleth Nico Yako.)
Szczureczki rozłaziły się niepomiernie, a ona nie mogła skupić się na rozmowie o napletkach ich obecności i ewentualnym smaku, ponieważ bardzo BARDZO chciała się wykazać, tym bardziej, że opieka nad rejwachową trzodą należała do jej obowiązków nadanym jej prawem lidera ich barwnej społeczności plemiennej.
Co prawda Cynamonka podeszła i zaczęła zlizywać tłuszcz z jej palców, ale cała reszta miała w głębokim poważaniu jej prośby, bo co innego dostawać od kogoś jedzenie tudzież jakieś mazidła na pasożyty (Iwan do dziś chował urazę za zbiorowe odrobaczanie), a co innego wykonywać sztuczki. Keyleth daleko było do wykwalifikowanej opieki nad magicznymi stworzeniami, nie znała receptur na smaczki, które przewyższyłyby smakiem i zapachem specjały Lewisa.
Na szczęście matka uczyła ją dość dosadnie, że jeśli nie jest w stanie czegoś osiągnąć jej forma, to być może powinna w sobie coś zmienić. Ostatecznie energia magiczna nieustannie płynęła, a stałość była abominacją… Czas było sięgnąć po futro.
Fretka, która pojawiła się w miejsce nieco zestresowanej i przejętej Keyleth była okazała w pełni tego słowa znaczeniu. Była upasiona Lewisowskim żarciem, o futrze lśniącym i zachwycającym, kręgosłupie gibkim, i uzębieniu ostrym jak brzytwy. Na czole zwierzątka pozostał filuterny loczek, a zieloniutkie ślepia łowczyni musiały ustąpić zmysłowi powonienia, jako głównemu dostawcy informacji o świecie.
Zadanie. Zadanie. Fretka pasterska była bardziej niż gotowa do swojego zadania i z werwą godną eposów zaczęła zaganiać paskudne oślizgłe "owieczki" do dziury z której wyszły.
Co prawda Cynamonka podeszła i zaczęła zlizywać tłuszcz z jej palców, ale cała reszta miała w głębokim poważaniu jej prośby, bo co innego dostawać od kogoś jedzenie tudzież jakieś mazidła na pasożyty (Iwan do dziś chował urazę za zbiorowe odrobaczanie), a co innego wykonywać sztuczki. Keyleth daleko było do wykwalifikowanej opieki nad magicznymi stworzeniami, nie znała receptur na smaczki, które przewyższyłyby smakiem i zapachem specjały Lewisa.
Na szczęście matka uczyła ją dość dosadnie, że jeśli nie jest w stanie czegoś osiągnąć jej forma, to być może powinna w sobie coś zmienić. Ostatecznie energia magiczna nieustannie płynęła, a stałość była abominacją… Czas było sięgnąć po futro.
Animagia III, jako uniwersalny sposób rozwiązywania wszystkich problemów + Bezróżdżkowa II bo palce tłuste, nie ma co różdżki brudzić
Rzut Z 1d100 - 100
Krytyczny sukces!
Krytyczny sukces!
Rzut Z 1d100 - 40
Słaby sukces...
Słaby sukces...
Fretka, która pojawiła się w miejsce nieco zestresowanej i przejętej Keyleth była okazała w pełni tego słowa znaczeniu. Była upasiona Lewisowskim żarciem, o futrze lśniącym i zachwycającym, kręgosłupie gibkim, i uzębieniu ostrym jak brzytwy. Na czole zwierzątka pozostał filuterny loczek, a zieloniutkie ślepia łowczyni musiały ustąpić zmysłowi powonienia, jako głównemu dostawcy informacji o świecie.
Zadanie. Zadanie. Fretka pasterska była bardziej niż gotowa do swojego zadania i z werwą godną eposów zaczęła zaganiać paskudne oślizgłe "owieczki" do dziury z której wyszły.