• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 10 Dalej »
[01.10.1972] Tea and potions (Victoria Lestrange, Astoria Avery)

[01.10.1972] Tea and potions (Victoria Lestrange, Astoria Avery)
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#2
30.07.2026, 22:22  ✶  

Do kamienicy Astorię wpuściła nisko kłaniająca się skrzatka, która zniknęła do swoich zajęć, jak tylko w zasięgu wzroku pojawiła się Victoria, gotowa przyjąć w swoich progach Astorię. Progach schludnych, w których dominowały brązy i biele, i drewno. Progach… nie zagraconych w żadnym wypadku – w środku panował porządek, chociaż można było odnieść wrażenie, że rzeczy jest jakby nieco za mało, że jest jakby trochę… pustawo? Kwiaty oczywiście były – i w korytarzu przy drzwiach i w przestronnym salonie na piętrze, do którego Victoria zaprowadziła Astorię (która mogła popodziwiać małe pudełka rozstawione na każdym ze stopni – być może Victoria była większą ekscentryczką, niż to po sobie dawała znać?); różne rodzaje i różne wielkości stały niemal wszędzie, gdzie się dało (na podłodze, na regalach), również przy kanapie i miękkich fotelach. A gdy Astoria przyjrzała się bliżej rozłożystej arece znajdującej się w sporej donicy przy fotelu, zauważyła tam zwiniętego na ziemi, błękitnego kota, gdzieś około rocznego, może nieco starszego. Lestrange miała jeszcze jednego – czteromiesięczną, czarną kulę chaosu, która gdzieś z pewnością się kręciła… ale nie było jej nigdzie na horyzoncie. Grube zasłony były zasłonięte, a w pomieszczeniu paliło się kilka lampek.

– Skoro Rudi o mnie wspominał, to znaczy, że miał powód. A skoro miał powód, to znaczy, że jesteś u mnie mile widziana – powiedziała miękko, odbierając od Astorii pudełko. – Dziękuję. Napijesz się czegoś? – wskazywała Astorii jeden z foteli.

Prawda była taka, że Victoria była w trakcie przeprowadzki. Choć może nie było tego widać na pierwszy rzut oka, to gdyby się tak przyjrzeć uważniej, pudła stały to tu, to tam… Zdziwiła się, prawdę powiedziawszy, gdy otrzymała od niej wiadomość, ale nie miała nic przeciwko spotkaniu, a że i tak musiała wrócić na Pokątną, żeby zacząć pakować te wszystkie rzeczy, bo udało jej się dzisiejszego południa dopiąć sprawę zakupu domu… Zdziwiła się o tyle, że nigdy nie miały ze sobą do czynienia tak prywatnie. Gdzieś mimochodem – owszem. Pamiętała też Astorię z Hogwartu jak przez mgłę, dzieliło je bowiem jednak kilka lat, to i obracały się w innym gronie – to było całkowicie normalne.

Odebrała od Astorii kartkę, którą zaczęła uważnie czytać, dając tez przy tym kobiecie czas na to, by ta się rozejrzała po salonie. W tym czasie też błękitny kot, do tej pory śpiący zwinięty wokół palemki, otworzył swoje żółte oczy i wlepił je w nowy obiekt, który się tu pojawił, czyli w pannę Avery. Zamiótł dwa razy ogonem, ale póki co nie ruszył się z miejsca.

– Taak… to prawda. Byłam wtedy na służbie, nie miałam nawet za bardzo czasu tutaj zajrzeć, a były tutaj moje koty… Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby coś im się stało – przyznała w jakimś takim przypływie szczerości, gdy uniosła spojrzenie nad kartki, którą wręczyła jej Astoria. – Mam nadzieję, że i was ominęło nieszczęście – ostatecznie minął miesiąc… To znaczy Lestrange’ów to nie ominęło. Ta kamienica przetrwała, ale dom rodzinny w Dolinie Godryka, w którym wychowała się ona i jej siostry, spłonął doszczętnie. Jej rodzice musieli się przenieść do głównej posiadłości rodowej w Londynie, a ona zabrała tutaj swoje siostry… I teraz znowu się przenosiły. – Czy te eliksiry będą głównie do twojego użytku? – zagaiła po chwili. – Pytam, bo nie wiem, czy powinnam cię wypytywać o potencjalne alergie, to dla mnie dość istotne – uśmiechnęła się leciutko do Astrorii.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (1103), Victoria Lestrange (1324)




Wiadomości w tym wątku
[01.10.1972] Tea and potions (Victoria Lestrange, Astoria Avery) - przez Astoria Avery - 27.07.2026, 20:04
RE: [01.10.1972] Tea and potions (Victoria Lestrange, Astoria Avery) - przez Victoria Lestrange - 30.07.2026, 22:22
RE: [01.10.1972] Tea and potions (Victoria Lestrange, Astoria Avery) - przez Astoria Avery - 13.08.2026, 00:00
RE: [01.10.1972] Tea and potions (Victoria Lestrange, Astoria Avery) - przez Victoria Lestrange - 14.08.2026, 15:19

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa