30.07.2026, 22:44 ✶
Ze wszystkich czarodziejskich tradycji związanych z Samhain, za tą konkretną Lana przepadała najmniej. Po pierwsze dlatego, że wędrówka po torfowisku nie była najprzyjemniejszym doświadczeniem dla damy, a zwłaszcza takiej o słabej kondycji. Szczęśliwie jej matka podzielała ten sentyment i dlatego panie Dolohov zazwyczaj składały ofiary w sadzawkach. Kolejna powód jej niechęci wynikał z natury historyczki, która zawsze ubolewała nad niszczeniem oraz pozbywaniem się cennych pamiątek. Nawet jeśli dany diadem albo torkwest został wykonany i oszpecony specjalnie w celu złożenia ofiary, to wciąż mógł on przecież stanowić symbol swoich czasów. Nie wspominając o marnotrawstwie zasobów dla demonstracji swojego bogactwa… Lana poniekąd zazdrościła gorzej usytuowanym czarodziejom, ofiara z wianka wydawała się jej bardziej adekwatna. Nigdy jednak nie próbowała buntować się otwarcie przeciwko tej tradycji ani woli rodzicielki, więc co roku posłusznie pozbywała się swoich kosztowności.
Tej jesieni wydarzyło się już tak wiele, że Dolohovówna nie miała głowy do przygotowań na Sabat i szukała ofiary na ostatnią chwilę. Na szczęście kosztowności jej rodziny były zabezpieczone w specjalnym skarbcu, przez co nie zostały zniszczone podczas Spalonej Nocy. Lana długo zastanawiała się nad wyborem, rozważając, czy nie powinna poświęcić diademu, który dostała niedługo przed pożarami. Miał on zapewne stanowić jej ozdobę oraz podkreślać bogactwo rodziny podczas poszukiwania przyszłego męża na salonach. Sama myśl o tym sprawiała, że miała ochotę pozbyć się tego diademu ale… Ale był to jednocześnie ostatni prezent, jaki dostała od matki. Ostatecznie ten sentyment zwyciężył, więc wybrała jakiś stary diadem, do którego nie była szczególnie przywiązana.
Teraz ściskała w rękach elegancki pakunek z tym diademem, kiedy wraz z Astorią przemierzały torfowisko.
– Mam podobne odczucia. – odpowiedziała przyjaciółce, odwzajemniając jej uśmiech. Avery podobnie jak ona nie przepadała za niszczeniem małych dzieł sztuki. – Zwłaszcza, że w tym roku składałabym ofiarę zupełnie sama. Dlatego dziękuję, że mnie zaprosiłaś i wyciągnęłaś z domu. – Dla Dolohovówny spędzanie czasu pośród bliskich stanowiło element walki z marazmem oraz próbę powrotu do normalności. Każde wyjście poza dobrze znaną przestrzeń było krokiem w dobrą stronę (nawet jeśli krok ten wiódł przez bagna).
Mimo wszystko jednak nie chciałaby zapuszczać się zbyt daleko w torfowisko. Specjalnie ubrała trzewiki i nieco krótszą spódnicę, ale już czuła, że jej dolne warstwy są brudne od błota.
– Dobry pomysł, i tak zaszłyśmy już dość daleko. – Co prawda zupełnie nie znała tych terenów, ale nie zamierzała ryzykować zgubieniem się na torfowisku albo utonięciem w mętnych wodach.
Słabość Astorii nigdy nie wywołałaby u Lany negatywnej reakcji; choć wyrażanie emocji nie było łatwe dla Dolohovówny, to jednocześnie zdawała sobie sprawę z własnej kruchości. Z tego powodu preferowała trzymać się na uboczu pełnego bezwzględnej rywalizacji świata magicznej śmietanki towarzyskiej. I dlatego doceniała, kiedy Avery zdejmowała przy niej maskę perfekcji, ponieważ wiązało się to z ogromnym zaufaniem. Skinęła głową na sugestię przyjaciółki i dała jej się prowadzić. Choć sama miała ambiwalentne uczucia wobec rytuału postanowiła spróbować podnieść Astorię na duchu i opowiedzieć przyjemną ciekawostkę.
– Wiedziałaś, że torfowiska sprzyjają naturalnej mumifikacji? – rzuciła neutralnym tonem, jak gdyby opowiadała o jakiejś anegdocie historycznej. – Co ciekawe w takich przypadkach często zachowuje się skóra, ale nie kości. Istnieją także teorie, że część z tych mumii to ludzkie ofiary rytuałów mugoli…
Tej jesieni wydarzyło się już tak wiele, że Dolohovówna nie miała głowy do przygotowań na Sabat i szukała ofiary na ostatnią chwilę. Na szczęście kosztowności jej rodziny były zabezpieczone w specjalnym skarbcu, przez co nie zostały zniszczone podczas Spalonej Nocy. Lana długo zastanawiała się nad wyborem, rozważając, czy nie powinna poświęcić diademu, który dostała niedługo przed pożarami. Miał on zapewne stanowić jej ozdobę oraz podkreślać bogactwo rodziny podczas poszukiwania przyszłego męża na salonach. Sama myśl o tym sprawiała, że miała ochotę pozbyć się tego diademu ale… Ale był to jednocześnie ostatni prezent, jaki dostała od matki. Ostatecznie ten sentyment zwyciężył, więc wybrała jakiś stary diadem, do którego nie była szczególnie przywiązana.
Teraz ściskała w rękach elegancki pakunek z tym diademem, kiedy wraz z Astorią przemierzały torfowisko.
– Mam podobne odczucia. – odpowiedziała przyjaciółce, odwzajemniając jej uśmiech. Avery podobnie jak ona nie przepadała za niszczeniem małych dzieł sztuki. – Zwłaszcza, że w tym roku składałabym ofiarę zupełnie sama. Dlatego dziękuję, że mnie zaprosiłaś i wyciągnęłaś z domu. – Dla Dolohovówny spędzanie czasu pośród bliskich stanowiło element walki z marazmem oraz próbę powrotu do normalności. Każde wyjście poza dobrze znaną przestrzeń było krokiem w dobrą stronę (nawet jeśli krok ten wiódł przez bagna).
Mimo wszystko jednak nie chciałaby zapuszczać się zbyt daleko w torfowisko. Specjalnie ubrała trzewiki i nieco krótszą spódnicę, ale już czuła, że jej dolne warstwy są brudne od błota.
– Dobry pomysł, i tak zaszłyśmy już dość daleko. – Co prawda zupełnie nie znała tych terenów, ale nie zamierzała ryzykować zgubieniem się na torfowisku albo utonięciem w mętnych wodach.
Słabość Astorii nigdy nie wywołałaby u Lany negatywnej reakcji; choć wyrażanie emocji nie było łatwe dla Dolohovówny, to jednocześnie zdawała sobie sprawę z własnej kruchości. Z tego powodu preferowała trzymać się na uboczu pełnego bezwzględnej rywalizacji świata magicznej śmietanki towarzyskiej. I dlatego doceniała, kiedy Avery zdejmowała przy niej maskę perfekcji, ponieważ wiązało się to z ogromnym zaufaniem. Skinęła głową na sugestię przyjaciółki i dała jej się prowadzić. Choć sama miała ambiwalentne uczucia wobec rytuału postanowiła spróbować podnieść Astorię na duchu i opowiedzieć przyjemną ciekawostkę.
– Wiedziałaś, że torfowiska sprzyjają naturalnej mumifikacji? – rzuciła neutralnym tonem, jak gdyby opowiadała o jakiejś anegdocie historycznej. – Co ciekawe w takich przypadkach często zachowuje się skóra, ale nie kości. Istnieją także teorie, że część z tych mumii to ludzkie ofiary rytuałów mugoli…
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.