• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[Jesień 72, 23.10 Orient Express | delegacja brytyjska] ...zabawka blaszana

[Jesień 72, 23.10 Orient Express | delegacja brytyjska] ...zabawka blaszana
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#1
31.07.2026, 12:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.07.2026, 12:11 przez Anthony Shafiq.)  

—23/10/1972—
Orient Express na trasie Paryż – Lozanna
delegacja brytyjska
[Obrazek: 7Sde4Ei]

Nagle - gwizd!
Nagle - świst!
Para - buch!
Koła - w ruch!

Najpierw - powoli - jak żółw – ociężale,
Ruszyła - maszyna - po szynach - ospale,
Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
I kręci się, kręci się koło za kołem,
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi,
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po torze, po torze, po torze, przez most,
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las,
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,
Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to , tak to to, tak to to.
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,
Nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana,
Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana.



Wieczór zapadł już na dobre, kiedy Orient Express sunął przez pogrążoną w ciemności Burgundię, pozostawiając za sobą świetliste wyspy francuskich miasteczek rozsypane po wzgórzach niczym garście bursztynu. Z zewnątrz nie różnił się niczym od pozostałych wagonów słynnego pociągu – lakierowane granatowe burty odbijały światła semaforów, złote litery lśniły w nikłym blasku stacji mijanych bez zatrzymania, a rytmiczny stukot kół wtapiał się w jednostajny szmer nocnej podróży. Dopiero czarodziej wiedział, że za jednymi z drzwi kończyła się mugolska rzeczywistość. Cienkie pasy srebrnych run, wyryte w mosiężnych okuciach i starannie ukryte pod warstwą emalii, od chwili wyjazdu z Paryża pozostawały aktywne. Nie rzucały zaklęć odpychających ani nie tworzyły widowiskowych barier – działały subtelniej. Mugol, który próbował zawitać do ostatniego wagonu, nagle przypominał sobie o pilnej sprawie w innym miejscu pociągu, mylił numerację lub z całkowitym przekonaniem uznawał, że za drzwiami nic już dalej nie ma. Dzięki temu magiczna część Orient Expressu pozostawała niewidoczną wyspą doczepioną do zwykłego składu.


Wewnętrzne korytarze wyciszały się miękkim dywanem w kolorze głębokiego burgundu. Ściany wyłożono ciemnym orzechem włoskim o jedwabistym połysku, którego powierzchnię przecinały delikatne intarsje z hebanu i mosiądzu, układające się w dyskretne motywy alpejskich szczytów oraz wijących się gałązek winorośli – ukłon wobec szwajcarskiego celu podróży. Powietrze pachniało wypolerowanym drewnem, rozgrzanym metalem i świeżym lnem, lecz nad tym wszystkim unosił się zapach właściwy jedynie luksusowym pociągom: mieszanina dobrych perfum pozostawionych przez pasażerów, wysokogatunkowego tytoniu, skórzanych walizek i delikatnej woni pary, która mimo nowoczesnych zabezpieczeń zdawała się przenikać z lokomotywy aż do ostatniego wagonu. Był to aromat podróży – elegancki, ciężki od wspomnień i obietnic przyszłych wrażeń w miejscu docelowym.

Przedziały sypialne pozostawały niewielkie, zgodnie z tradycją Orient Expressu. Każdy przeznaczony był dla dwóch osób, lecz kunszt projektantów sprawiał, że ciasnota nie wydawała się wadą. Mahoniowe ściany odbijały ciepłe światło kryształowych kinkietów, miękkie granatowe obicia tłumiły odgłosy jadącego pociągu, a mosiężne uchwyty połyskiwały niczym biżuteria. Dolne łóżka przykryto ciężkimi, kremowymi narzutami obszytymi złotą nicią, na stolikach czekały karafki z wodą źródlaną z Alp, kieliszki z cienkiego kryształu i świeże białe lilie, których zapach subtelnie przełamywał woń drewna. Dyplomaci zdążyli już rozpakować kufry, zawiesić płaszcze w wąskich szafkach i pozostawić na łóżkach teczki z dokumentami. Teraz przedziały opustoszały, zamknięte jedynie cichym stuknięciem rozsuwanych drzwi.

Drugą część wagonu zajmował salon klubowy – miejsce przeznaczone tak do posiłków, jak i rozmów, omawiania strategii negocjacyjnych z dala od oficjalnych sal konferencyjnych. Nie był duży, ale każdy jego element podporządkowano wygodzie. Dwie długie sofy obite ciemnozielonym aksamitem ciągnęły się wzdłuż ścian, pomiędzy nimi ustawiono ciężkie fotele o wysokich oparciach, obciągnięte koniakową skórą. Niewielkie stoliki z politurowanego drewna błyszczały odbiciem kieliszków i srebrnych sztućców spoczywających na śnieżnobiałych obrusach, a w narożniku dyskretnie trzaskał zaklęty kominek iluzoryczny – pozbawiony ciepła, lecz rzucający miękkie refleksy płomieni na drewno i szkło.

Światło nie było ostre ani równomierne. Kryształowe lampy pod sufitem przykryto mlecznymi kloszami, które rozpraszały złotawy blask, zmiękczając kontury twarzy i nadając wnętrzu intymność prywatnego salonu. Mosiężne lampki stołowe tworzyły niewielkie wyspy światła nad każdym nakryciem, podczas gdy za oknami rozciągała się niemal absolutna czerń, przecinana jedynie sporadycznym błyskiem sygnałów kolejowych lub odległych gospodarstw. W efekcie szyby zamieniały się w lustra. Zamiast francuskiego krajobrazu podróżni widzieli własne odbicia – sylwetki ludzi jadących ku decyzjom, które mogły zaważyć na przyszłości kilku państw.

Kolacja była już przygotowana, a porcelana z granatowym monogramem Orient Expressu spoczywała w idealnym porządku czekając na podróżnych. Obsługujący ich kelner zdążył ustawić pierwsze danie, pozostawiając resztę pod srebrnymi kloszami utrzymującymi temperaturę.

Menu
Orient Express, jesień 1972


Przystawka
Consommé Célestine – klarowny bulion wołowy z cienkimi naleśnikowymi paskami i świeżymi ziołami

Danie rybne
Filet z soli meunière z masłem, cytryną i pietruszką

Danie główne
Filet de bœuf Rossini – polędwica wołowa podana z foie gras, truflami i sosem madeira, z ziemniakami château oraz sezonowymi warzywami

Desery
Plateau de fromages – wybór francuskich i szwajcarskich serów dojrzewających
Tarte Tatin z kremem waniliowym
Świeże owoce i ręcznie przygotowane praliny

Napoje
Szampan na powitanie
Białe Chablis do ryby
Czerwone Bordeaux do polędwicy
Koniak, kawa i herbata po zakończeniu kolacji

Zapach świeżo pieczonego masła mieszał się z aromatem pieczonej wołowiny, czarnych trufli i czerwonego wina redukowanego godzinami do aksamitnego sosu. W tle wyczuwalna była cytrynowa świeżość ryby, ciepła woń wypiekanego chleba oraz subtelny aromat kawy, której ziarna zaczęto mielić jeszcze przed zakończeniem posiłku. Całość otaczała gości niczym dobrze skrojony płaszcz, przypominając, że luksus najpełniej objawia się nie w przepychu, lecz w harmonii zgromadzonych i dopasowanych do siebie detali.

Rozmowy toczyły się półgłosem, z charakterystyczną dla ludzi tej profesji ostrożnością. Wymieniano uwagi o sytuacji gospodarczej, analizowano prognozy dotyczące przyszłorocznych zbiorów składników alchemicznych, mimochodem wracano do nazwisk trójki kluczowych polityków Międzynarodowej Unii Magicznej, których należało przekonać w Lozannie do poparcia kredytu na odbudowę Anglii. Marcel Aubert należał do naturalnych sojuszników, lecz Ingrid Falkenhjelm wymagała argumentów opartych na stabilności finansowej i bezpieczeństwie inwestycji, podczas gdy Vittorio Bellamonte oczekiwał przede wszystkim dowodów, że środki zostaną wykorzystane przejrzyście i z korzyścią dla całej europejskiej gospodarki magicznej. Czasu było niewiele, musieli więc podzielić się między sobą zadaniami. Opracować plan.

Anthony Shafiq pojawił się kilka minut później. Nie spóźnił się na tyle, by kogokolwiek urazić – jedynie na tyle, by zwrócić uwagę ludzi, którzy znali jego przywiązanie do rutyny i terminowość. Zatrzymał się na moment przy wejściu do salonu, jakby potrzebował krótkiej chwili, aby przypomnieć sobie, gdzie i po co jest. Potem wygładził mankiet szaty, skinął obecnym głową i ruszył w stronę swojego miejsca z elegancją, której oczekiwano od inicjatora Międzynarodowej Unii Magicznej. Płynnie dołączył do rozmowy znad ryby, ubolewając, że ominęła go zupa. Co chwilę jednak jego spojrzenie odpływało gdzieś dalej, ku odbiciu ciemnego okna lub migotaniu lamp na wypolerowanym drewnie, jak gdyby myślom łatwiej było podążać za nocnym krajobrazem niż za liczbami, kredytami i politycznymi kalkulacjami. Za każdym razem wracał do rzeczywistości niemal natychmiast – zbyt szybko, by nazwać to dekoncentracją, lecz wystarczająco często, by odnieść wrażenie, że całą siłą woli zmusza własny umysł do pozostania przy misji, podczas gdy jakaś inna, znacznie bardziej natarczywa myśl uparcie próbowała odciągnąć go od zadania z którym jechali.

– Nie jestem przekonany czy powinieneś rozmawiać z Aubertem Robercie. Oczywiście, to jest Twój naturalny sojusznik, ale jego entuzjazm podczas obrad może nam bardziej zaszkodzić niż pomóc, gdy zrazi do idei osoby po przeciwnej stronie światopoglądowej szali. – zauważył miękko, sącząc białe Chablis, którego mineralny posmak nieco drażnił podniebienie. – Z drugiej strony, nie zdziwiłbym się, jakby niezaopiekowany zawetował pożyczkę z obawy, że pieniądze poszłyby na wspieranie rebelii, zamiast mieszkania. – Westchnął ciężko. Z racji powiązań z Włochami, myślał o Selwynie w kontekście Bellamonte, ale być warto było przemyśleć opcje roszady. Albo szybkiej weryfikacji faktycznych poglądów na miejscu, ostatecznie ich dane mogły być nieco przedawnione.

Odkryj wiadomość pozafabularną
@Gustave Delacour @Jonathan Selwyn @Lana Dolohov @Elliott Malfoy @Robert Albert Crouch @Jessie Kelly (Atreusa nie pinguje bo w ankiecie padł pass na udział w sesji)
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (1753), Gustave Delacour (356), Jonathan Selwyn (584), Robert Albert Crouch (652)




Wiadomości w tym wątku
[Jesień 72, 23.10 Orient Express | delegacja brytyjska] ...zabawka blaszana - przez Anthony Shafiq - 31.07.2026, 12:10
RE: [Jesień 72, 23.10 Orient Express | delegacja brytyjska] ...zabawka blaszana - przez Robert Albert Crouch - 04.08.2026, 20:12
RE: [Jesień 72, 23.10 Orient Express | delegacja brytyjska] ...zabawka blaszana - przez Jonathan Selwyn - 20.08.2026, 02:28
RE: [Jesień 72, 23.10 Orient Express | delegacja brytyjska] ...zabawka blaszana - przez Gustave Delacour - 23.08.2026, 22:14
RE: [Jesień 72, 23.10 Orient Express | delegacja brytyjska] ...zabawka blaszana - przez Anthony Shafiq - 05.09.2026, 16:03
RE: [Jesień 72, 23.10 Orient Express | delegacja brytyjska] ...zabawka blaszana - przez Robert Albert Crouch - Wczoraj, 14:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa