18.03.2023, 15:40 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.03.2023, 15:41 przez Mackenzie Greengrass.)
Mackenzie nie była dobra, jeśli szło o takie rzeczy jak plecenie wianków. Właściwie z pewną zazdrością spoglądała na mężczyzn, którzy wspinali się na pale – była więcej niż pewna, że z tym poradziłaby sobie doskonale. To naprawdę było niesprawiedliwe, że nie mogli się zamienić.
Nie miała nikogo, kogo mogłaby prosić o to, by zaniósł wianek, podeszła jednak po rośliny do Abottówny. Głównie dlatego, że po prosu je… lubiła. Wiosenne kwiaty ciągnęły ją i jeśli mogła zabrać je za darmo (wciąż nie przywykła do tego, że mogłaby wykupić pół szklarni Sproutów, gdyby naszła ją taka ochota), to dlaczego miałaby nie spróbować… (Choć pewnie, gdyby nie to, że zabraniano wchodzić na pale z własnymi wiankami, a ktoś gdyby wzięła wianek innej dziewczyny, zaraz dorobiłby do tego historię, prawie na pewno by spróbowała tego. ) Mogła zawsze po prostu zachować go dla siebie.
Mackenzie podeszła do stołu. Zapomniała zdjąć pierścionek, kupiony u Viorici, i wokół jej głowy wciąż fruwały błękitne motyle. Przesunęła wzrokiem po kwiatach, myśląc o ich znaczeniu… w końcu uśmiechnęła się krzywo, sięgając po to, które, była niemal pewna, będą najmniej popularne, choć były przecież piękne.
Pelargonie.
Dłonie Mackenzie, tak zręczne, gdy szło o chwytanie kafla albo pielenie, i tak niezręczne, kiedy przychodziło do takich prac – zaczęły walkę z wiankiem.
Nie miała nikogo, kogo mogłaby prosić o to, by zaniósł wianek, podeszła jednak po rośliny do Abottówny. Głównie dlatego, że po prosu je… lubiła. Wiosenne kwiaty ciągnęły ją i jeśli mogła zabrać je za darmo (wciąż nie przywykła do tego, że mogłaby wykupić pół szklarni Sproutów, gdyby naszła ją taka ochota), to dlaczego miałaby nie spróbować… (Choć pewnie, gdyby nie to, że zabraniano wchodzić na pale z własnymi wiankami, a ktoś gdyby wzięła wianek innej dziewczyny, zaraz dorobiłby do tego historię, prawie na pewno by spróbowała tego. ) Mogła zawsze po prostu zachować go dla siebie.
Mackenzie podeszła do stołu. Zapomniała zdjąć pierścionek, kupiony u Viorici, i wokół jej głowy wciąż fruwały błękitne motyle. Przesunęła wzrokiem po kwiatach, myśląc o ich znaczeniu… w końcu uśmiechnęła się krzywo, sięgając po to, które, była niemal pewna, będą najmniej popularne, choć były przecież piękne.
Pelargonie.
Dłonie Mackenzie, tak zręczne, gdy szło o chwytanie kafla albo pielenie, i tak niezręczne, kiedy przychodziło do takich prac – zaczęły walkę z wiankiem.
Rzut T 1d100 - 26
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut T 1d100 - 6
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut T 1d100 - 36
Akcja nieudana
Akcja nieudana