04.08.2026, 17:32 ✶
Gdy Anthony złapał go za nadgarstek nagle przez głowę Jonathana, który na moment zapomniał o swoim treningu, przeleciało milion scenariuszy co się mogło zaraz stać. Oczywiście każdy z nich był boleśnie nieprawdziwy.
– Fory? – wydusił z siebie wzrokiem nie napotykając oczu Shafiqa - w końcu patrzył na te złoto-żmijowate usta i klatkę piersiową na wypadek, gdyby dalej znajdowało się na niej coś nieodpowiedniego. – Ja tylko upewniam się, że nie oszukujesz mój drogi.
Był na niego tak wściekły. Ogień zżerał go teraz całego, sprawiając że wszystkie myśli w nim wrzały i wyglądało na to, że jeśli chce się uspokoić musi sprawić, aby Anthony wreszcie zamknął usta. A najlepszym sposobem na to wydawały się w tej chwili jego własne wargi. Albo palce. Albo…
Aurowidzenie nie było teraz tak ważne. Nie tak jak jego pragnienie, aby udowodnić ukochanemu, że jego również można było dość łatwo wyprowadzić z równowagi, jeśli tylko pociągnęło się za odpowiednie sznurki. A to… to dałoby teraz Jonathanowi słodką satysfakcję.
Jeszcze raz.
Z poprzedniego miejsca.
Nie odsunął się. Zamiast tego nagle oparł się dłonią o oparcie antoniuszowego fotela, tak aby nachylać się nad nim jeszcze bliżej. Ciepłe, brązowe oczy, teraz przepełnione determinacją bezczelnie wpatrywały się w tęczówki o barwie chłodnego spokoju.
– Powiedz mi tylko kochany czemu to ty dyktujesz mi miejsce? Jeśli dobrze pamiętam, to zadaniem oklulemty jest obrona, a nie dyktowanie warunków ataku – powiedział głosem wciąż drżącym od zbyt wielu emocji i spróbował zobaczyć upragnione srebro.
Rzut na aurowidzenie (percepcja III), przeciwko oklumencji.
– Fory? – wydusił z siebie wzrokiem nie napotykając oczu Shafiqa - w końcu patrzył na te złoto-żmijowate usta i klatkę piersiową na wypadek, gdyby dalej znajdowało się na niej coś nieodpowiedniego. – Ja tylko upewniam się, że nie oszukujesz mój drogi.
Był na niego tak wściekły. Ogień zżerał go teraz całego, sprawiając że wszystkie myśli w nim wrzały i wyglądało na to, że jeśli chce się uspokoić musi sprawić, aby Anthony wreszcie zamknął usta. A najlepszym sposobem na to wydawały się w tej chwili jego własne wargi. Albo palce. Albo…
Aurowidzenie nie było teraz tak ważne. Nie tak jak jego pragnienie, aby udowodnić ukochanemu, że jego również można było dość łatwo wyprowadzić z równowagi, jeśli tylko pociągnęło się za odpowiednie sznurki. A to… to dałoby teraz Jonathanowi słodką satysfakcję.
Jeszcze raz.
Z poprzedniego miejsca.
Nie odsunął się. Zamiast tego nagle oparł się dłonią o oparcie antoniuszowego fotela, tak aby nachylać się nad nim jeszcze bliżej. Ciepłe, brązowe oczy, teraz przepełnione determinacją bezczelnie wpatrywały się w tęczówki o barwie chłodnego spokoju.
– Powiedz mi tylko kochany czemu to ty dyktujesz mi miejsce? Jeśli dobrze pamiętam, to zadaniem oklulemty jest obrona, a nie dyktowanie warunków ataku – powiedział głosem wciąż drżącym od zbyt wielu emocji i spróbował zobaczyć upragnione srebro.
Rzut na aurowidzenie (percepcja III), przeciwko oklumencji.
Rzut Z 1d100 - 64
Sukces!
Sukces!