18.03.2023, 17:11 ✶
Ulysses zmarszczył czoło. I jak zazwyczaj ciężko było mu zrozumieć, dlaczego właściwie ktoś żywił wobec niego urazę, tak w tym momencie, nie miał z tym szczególnych problemów. Wbił twarde, nieprzyjemne spojrzenie w Sama. Nie cierpiał wymuszonego dotyku a teraz musiał uścisnąć mu dłoń, żeby nie wyjść na nieuprzejmego, choć właściwie zachowywał się nieuprzejmie.
Ale jak zmusił się, by go dotknąć, tak nie wyrzucił już z siebie dalszej, grzecznościowej formułki. I to nie tak, że nie było mu miło poznać Carrowa. W innym miejscu i innym czasie, pewnie nawet próbowałby zrobić na nim lepsze wrażenie, ale nie dzisiaj, nie między kawalkadą dźwięków, zapachów, kolorów. I nie w momencie, w którym skupiał się tylko na tym, by jakoś przekonać Danielle do wyniesienia się stąd jak najdalej mogła. Choćby i z Samem.
Ogarnięty nieprzyjemnymi myślami obserwował ją, jak odbiegała by spleść wianek. Temat Alanny sam urwał, choć mógł powiedzieć przecież, że pracował razem z nią.
- Macie zamiar zostać tu do samego końca? – zapytał obojętnie Carrowa.
No dalej, powiedz, że zabierasz ją zaraz daleko stąd i nie będzie sprawy, poprosił w myślach.
Ale jak zmusił się, by go dotknąć, tak nie wyrzucił już z siebie dalszej, grzecznościowej formułki. I to nie tak, że nie było mu miło poznać Carrowa. W innym miejscu i innym czasie, pewnie nawet próbowałby zrobić na nim lepsze wrażenie, ale nie dzisiaj, nie między kawalkadą dźwięków, zapachów, kolorów. I nie w momencie, w którym skupiał się tylko na tym, by jakoś przekonać Danielle do wyniesienia się stąd jak najdalej mogła. Choćby i z Samem.
Ogarnięty nieprzyjemnymi myślami obserwował ją, jak odbiegała by spleść wianek. Temat Alanny sam urwał, choć mógł powiedzieć przecież, że pracował razem z nią.
- Macie zamiar zostać tu do samego końca? – zapytał obojętnie Carrowa.
No dalej, powiedz, że zabierasz ją zaraz daleko stąd i nie będzie sprawy, poprosił w myślach.