18.03.2023, 17:53 ✶
Atreus promieniał. P r o m i e n i a ł. Wyraźnie z siebie zadowolony, że oto jego długa walka z goblińskim bezprawiem okazała się nader owocna. Ostronosy pokurcz został spacyfikowany, jego manele oddane pod nadzór ministerstwa, a jego wszechpojęte szachrajstwo nie miało już tego wieczoru nikomu zagrażać. Mogli się więc zrelaksować i odprężyć. A przynajmniej on mógł, bo Brenna po drodze zaczepiła jeszcze paru pijanych ludzi, każąc im zwijać się z imprezy. Dopiero teraz tak naprawdę, dziwnie powoli i z ociąganiem, zaczęło do niego docierać, że jej zachowanie niektórzy mogliby uważać za dość... nietypowe. Owszem, byli stróżami prawa, ale od paru procentów i to na Beltane, jeszcze nikomu nic sie nie stało. Nie mówiąc już o ponurej aurze, która się za nią ciągnęła.
- Wierz mi lub nie, ale w sprawach rzemieślnictwa, jestem absurdalnie tragiczny. Ale może powspinam się na pal - uśmiechnął się do niej lekko, żując źdźbło trawy. Może i nie wyglądał przy tym najprofesjonalniej, ale to samo mógł powiedzieć o niej, chętnej pleść wianki. - A więc to ty jesteś powodem dla którego profesor w ogóle pokusił się o przestrzeganie nas przed takim zachowaniem na tych zajęciah - parsknął rozbawiony, zanim przysiadła przy stole by pleść wianki. Obserwował ją, i nie tylko ją, stojąc nieopodal stołów. Ciekawie w sumie, gdzie właściwie podziewał się Orion. I Florence. Szczególnie Florence.
- Wierz mi lub nie, ale w sprawach rzemieślnictwa, jestem absurdalnie tragiczny. Ale może powspinam się na pal - uśmiechnął się do niej lekko, żując źdźbło trawy. Może i nie wyglądał przy tym najprofesjonalniej, ale to samo mógł powiedzieć o niej, chętnej pleść wianki. - A więc to ty jesteś powodem dla którego profesor w ogóle pokusił się o przestrzeganie nas przed takim zachowaniem na tych zajęciah - parsknął rozbawiony, zanim przysiadła przy stole by pleść wianki. Obserwował ją, i nie tylko ją, stojąc nieopodal stołów. Ciekawie w sumie, gdzie właściwie podziewał się Orion. I Florence. Szczególnie Florence.