• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
1 2 Dalej »
[01.10.72] In night's refuge let me make love to the moon

[01.10.72] In night's refuge let me make love to the moon
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#14
08.08.2026, 19:37  ✶  
Pytanie o modlitwę sprawiło, że brwi Ceolsige uniosły się na mgnienie oka w geście szczerego, choć elegancko zamaskowanego zaskoczenia. W jej głowie błyskawicznie przemknęła myśl o własnym, całkiem niedawnym doświadczeniu z posągiem Matki. Doświadczenie to powiązane z wiedźmą było wszak wieńcem, który uszykowała na prośbę paserki. Był to być może kolejny z licznych, subtelnych znaków jakie wzbudzały pewną fascynację przeznaczeniem Helloise. Oczywistym dla Ceolsige było, że wiedźma budziła jej naturalną sympatię z racji zdecydowanych poglądów i oryginalnej postawy wobec świata i jego tajemnic. Nie można było tym poglądom i postawie odmówić szczerej pasji i wiary, która emanowała ze słów i gestów kobiety. Burke czułe w tym coś tragicznie romantycznego, coś do czego miała pewną sentymentalną słabość.
Gdy chłodne, uczernione ziemią palce Heli ujęły jej nadgarstek, błękitne oczy Ceolsige spoczęły na tym dotyku. Nie dłoń, lecz nadgarstek. Odruchowa skojarzenie uczernionych, zimnych palców z metalem szybko odepchnęła świadoma czyja to dłoń. Zamiast się cofnąć, paserka wykręciła delikatnie dłoń, podążając za ruchem palców czarownicy tak gładko, że po chwili ich dłonie splotły się w miękkim, pewnym uścisku. Powróciła spojrzeniem do oczu wiedźmy, a z jej piersi wyrwał się krótki, perlisty chichot. Trudno było stwierdzić, czy bardziej rozbawiła ją sama sugestia odczuwania strachu przed stojącą naprzeciw kobietą, czy może dziwne, nagłe wrażenie, jakby spoglądała w niezwykłe, wykrzywiające perspektywę lustro.
— Przynajmniej jesteś świadoma ryzyka… — rzuciła z przekorną, wyzywającą nutą w głosie, nie puszczając jej dłoni.

Gwałtowny zryw wiatru i czarne, ciężkie chmury, które znikąd spowity niebo nad polaną, zaskoczyły Ceolsige. Zanim zdążyła jakkolwiek zareagować, wicher porwał jej rozpuszczone, jasne włosy. Zakołysały się w powietrzu niczym wzburzone, morskie fale. To unosiły się wysoko, rozbijając o jej własne policzki i barki, to znów pchał je przeciwny prąd, ciskając nimi w stronę twarzy Helloise. Płaszcz i długa spódnica zafalowały z głuchym łopotem, ale to nie chłód nadchodzącej burzy dominował w tym momencie.
Przez ciało panny Burke rozlała się fala nagłego ciepła, niespodziewanego a jednak jakby znajomego. Tętno przyspieszyło gwałtownie, serce uderzyło mocniej wewnątrz ciała walcząc o miejsce.
Gdy Helloise przemówiła, Ceolsige miała wrażenie, że słowa nie docierają do jej uszu w tradycyjny sposób. Widziała rytmiczny ruch ust wiedźmy, ale sam głos zdawał się być uformowany bezpośrednio z potężnego szumu wiatru. Jakby wiatr szumiał głosem wiedźmy w jednolitej harmonii.
Sam wiatr w swoich porywistych podmuchach przynosił przyjemne wrażenie chłodu. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że jej policzki są rozgrzane. Niewielki rumieniec, z racji, że mocno kontrastował z bladą cerą stawał się bardzo wyraźny. Dopiero wtedy uświadomiła sobie, jak ciepła i rozgrzana zdaje się dotychczas ledwie chroniąca przed chłodem stylizacja.
Usta Ceolsige wykrzywiły się w drapieżnym, pełnym dzikiej satysfakcji uśmiechu. Pchana rosnącą ekscytacją z odkrywanej tajemnicy skupiła swoją uwagę na wiedźmie.
- Ja, Ceolsige Burke… - Z chwilą gdy pierwsze słowa opuściły jej usta, poczuła, że wiatr nie tyle odbija ich dźwięk, co dosłownie wyrywa je z jej gardła i unosi w ciemność. Przyszła jednak wraz z tym niezłomna, głęboka pewność, że wypowiedziane frazy trafią dokładnie tam, gdzie powinny. - Stojąc na polanie pośród kniei, posłuszna znakom z wizji i woli jaka splotła nasz los.. - W miarę jak wygłaszała kolejne słowa miała wrażenie jakby szum wiatru zamiast zagłuszać niósł w sobie więcej dźwięków. Przypływały z nim szumy liści, trzeszczenie konarów, uderzenia skrzydeł i odległy odgłos kopyt rwących darń. A nawet czyjś wyraźny oddech i rytmiczne uderzenia.
Nozdrza Ceolsige wypełniły się zapachami lasu, ale nie była to jednolita woń kniei. Niosła ze sobą wrażenie jakby każda nuta z osobna miała swoją przestrzeń i swoja chwile by wybrzmieć. Wszystkie razem a jednak każda krystalicznie czysta i odrębna. Słodkawy zapach żywicy, wilgotny, głęboki mech, chłodne igliwie i woń starych liści. Na języku pojawiły się przenoszone przez powietrze, doskonale znane, a jednak niezwykle intensywne smaki. Nawet przez opuszki połączonych palców, poza chłodnym dotykiem skóry Helloise, wydawało się jej, że czuje pod dłonią chropowatość wiekowej, spękanej kory dębu.
- Ofiarowuję, na dzień dzisiejszy, swoją osobę, stojącej przede mną, splecionej w rytualnym kręgu kobiecie niosącej imię Helloise. Niech będę jej tak, jak ona jest lasu. - Pokusa mrugnięcia okiem stłamszona została przez oblewające ją ciepło, ekscytacje i wyczuwalną doniosłość sytuacji. - Dziś i tylko dziś. - Zakończyła wyraźnie ciszej, ale pewna była, że i te słowa popłyną na wietrze.
Gdy z jej ust padły ostatnie słowa rytuału, wypełniła ją uczucie przyjemnej, niemal oszałamiającej euforii. Gorąco wewnątrz jej ciała stało się już niemal dokuczliwe, lecz właśnie wtedy na jej rozpaloną skórę spadły pierwsze, ciężkie krople deszczu. Kapały na policzki i czoło, przynosząc ze sobą dotyk czystej wody. Miała wrażeni jakby poza wodą opadł na nią delikatny chłodny, kojący okład z miękkich, mokrych liści.
Ceolsige stała w samym centrum uśpionej polany, czując, jak u kresu tego rytuału do każdego z jej zmysłów dociera całe bogactwo otaczającej ich natury. I tylko dotyk złączonych dłoni Helloise trzymał ją mocno przy ziemi i ludzkich zmysłach. Miała przymknięte oczy, a jednak była tego nieświadoma widząc niemal doskonale obraz jaki się przed nią rozpościerał, czując w dotyku wiatru i deszczu każdą krawędź polany i ludzi jakich opływają.
Doświadczenie mimo całej ekscytacji i ciepło jakie budziło było dziwnie bliskie i kojące. Pełne życia i nieokiełznane a jednocześnie tak bliskie i znajome, ze nie mogła określić czy nadal stoi czy już unosi się razem z wiatrem, jak jeden z jego podmuchów.
Tylko dotyk dłoni przypominał jej, że jednak nie jest tym podmuchem. Nie było jednak powodu by żałować.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ceolsige Burke (4156), Eutierria (566), Helloise Rowle (3070)




Wiadomości w tym wątku
[01.10.72] In night's refuge let me make love to the moon - przez Eutierria - 09.05.2026, 10:26
RE: [01.10.72] In night's refuge let me make love to the moon - przez Ceolsige Burke - 11.05.2026, 12:18
RE: [01.10.72] In night's refuge let me make love to the moon - przez Helloise Rowle - 18.05.2026, 17:31
RE: [01.10.72] In night's refuge let me make love to the moon - przez Ceolsige Burke - 19.05.2026, 13:49
RE: [01.10.72] In night's refuge let me make love to the moon - przez Helloise Rowle - 26.05.2026, 19:16
RE: [01.10.72] In night's refuge let me make love to the moon - przez Ceolsige Burke - 30.05.2026, 16:49
RE: [01.10.72] In night's refuge let me make love to the moon - przez Helloise Rowle - 12.06.2026, 01:11
RE: [01.10.72] In night's refuge let me make love to the moon - przez Ceolsige Burke - 17.06.2026, 08:28
RE: [01.10.72] In night's refuge let me make love to the moon - przez Helloise Rowle - 02.07.2026, 12:44
RE: [01.10.72] In night's refuge let me make love to the moon - przez Ceolsige Burke - 07.07.2026, 21:23
RE: [01.10.72] In night's refuge let me make love to the moon - przez Helloise Rowle - 15.07.2026, 14:51
RE: [01.10.72] In night's refuge let me make love to the moon - przez Ceolsige Burke - 18.07.2026, 09:08
RE: [01.10.72] In night's refuge let me make love to the moon - przez Helloise Rowle - 03.08.2026, 22:07
RE: [01.10.72] In night's refuge let me make love to the moon - przez Ceolsige Burke - 08.08.2026, 19:37

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa