18.03.2023, 18:12 ✶
- Co? - zapytał głupio. Nie spodziewał się ani otrzymać od niej wianka, ani tego z jakim impetem to zrobi. Nie miał najmniejszego pojęcia co w nią wstąpiło (w sumie to miał, bo wystarczył jeden rzut oka. Nie wiedział tylko dlaczego), ale nie zamierzał też się z nią wykłócać. O wiele bardziej na miejscu byłoby, gdyby to jego narzeczona wręczyłaby mu kwiecisty wieniec, ale biorąc pod uwagę ich aktualny kryzys, tej w pobliżu Beltane nie było ani widu, ani słychu. Może to i lepiej.
Bulstrode więc, wypluł trawkę z ust i ruszył wiankiem Brenny w kierunku majowego słupa. W drodze też przyjżał się nieco jej dziełu, bardziej oceniając wykonanie niż cokolwiek innego, bo o tak zwanej mowie kwiatów miał mniejsze jak większe pojęcie. Tulipany były ładne, a przynajmniej takie miał wrażenie. Jeśli więc Brennie o ładność chodziło, to trafiła w dziesiątkę. Kiedy stanął pod jednym z pali obejrzał się jeszcze na moment w kierunku gdzie zostawił Longbottom, zauważając że ta gawędzi z jakąś inną kobietą, ale że niezbyt ją kojarzył, zajął się tym po co przyszedł. Wspinaniem się na pal.
!wspinamsieN
Bulstrode więc, wypluł trawkę z ust i ruszył wiankiem Brenny w kierunku majowego słupa. W drodze też przyjżał się nieco jej dziełu, bardziej oceniając wykonanie niż cokolwiek innego, bo o tak zwanej mowie kwiatów miał mniejsze jak większe pojęcie. Tulipany były ładne, a przynajmniej takie miał wrażenie. Jeśli więc Brennie o ładność chodziło, to trafiła w dziesiątkę. Kiedy stanął pod jednym z pali obejrzał się jeszcze na moment w kierunku gdzie zostawił Longbottom, zauważając że ta gawędzi z jakąś inną kobietą, ale że niezbyt ją kojarzył, zajął się tym po co przyszedł. Wspinaniem się na pal.
!wspinamsieN