– A czego to miało nauczyć, skoro Ministerstwo nabrało wody w usta i udaje, że ma wszystko pod kontrolą, i nawet żaden pismak nie napisał choćby akapitu o tym, co się wyrabia w Dolinie – Victoria w jakiejś rezygnacji zamachnęła nogą i kopnęła kamień, który przeleciał kawałek i odbił się od pnia najbliższego drzewa. – No ja też tak myślałam. Ale nie – westchnęła. Z drugiej strony na co liczyła? Pewnie badania Niewymownych nad tymi dziwnie lekkii ciałami trochę trwały, ale po wszystkim faktycznie mogliby ich spalić i odprawić pogrzeb nad urnami, albo nad zamkniętymi trumnami. Do teraz nie była pewna kogo przed kim miała pilnować wtedy w Necronomiconie – ostatecznie doszła do wniosku, że tajemnic Ministerstwa przed kobietą z Nokturnu, ale to po co zwracali się Nokturn w pierwszej kolejności…?
– A tak, o Brennie wiem. Spojrzałam na te listę tak bardzo szybko, wyłowiłam najbardziej znajome nazwiska, widziałam, że Aidan chyba ma wtedy wolne – powiedziała, zastanawiając się nad ta kwestią przez kilka sekund, póki nie usłyszała niezadowolenia z jakim Atreus powiedział o Heather. – Wood wdała ci się we znaki? – zapytała niewinnie, a potem kiwnęła głową, bo starsi aurorzy chyba faktycznie zostali przydzieleni do pilnowania Little Hangleton i tu akurat Victoria uważała, że to zdecydowanie bardzo dobrze.
– Miałam namyśli zaklęcia – przyznała. – Bo nie potrzebujemy do tego specjalisty od run, który pewnie będzie kręcić noskiem, że to się nie da, to się zmaże i nie będzie działać, to coś tam. Nie wiem, nie znam się na tym. A takie zaklęcia… Można rzucić nawet w kombinacjach i utrzymają się kilka godzin… – zapatrzyła się przez chwilę na las. – Oczywiście najlepiej byłoby zrobić i to i to, no ale nie wiem czy się uda, skoro do sabatu zostały trzy dni – no chyba, że ktoś wpadł na podobny pomysł i już specjaliści od run byli załatwiani. – No wiem, że to mało przydatne zaklęcie, ale może w tym wypadku akurat by się sprawdziło… Nie wiem co można jeszcze zrobić. Patrole na miotłach? – skrzywiła się wyraźnie, bo sama nie zamierzała swoich stópek odrywać od ziemi. – Chociaż nie wiem czy w nocy zobaczą cokolwiek pomiędzy drzewami, pewnie nie. Ale trzeba będzie ustalić standardowe sygnały – konkretne kolory iskier z różdżek w powietrze, gdyby ktoś potrzebował pomocy i tak dalej, jasne instrukcje – niby oczywistość… ale nie dla wszystkich.