• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[Jesień 72 14.10 Lamezia Terme] .. but a scratch [Ceolsige, Henry, Hestia]

[Jesień 72 14.10 Lamezia Terme] .. but a scratch [Ceolsige, Henry, Hestia]
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#4
12.08.2026, 20:49  ✶  
Pytanie o samopoczucie skomentowała tylko krótkim grymasem uśmiechu o tajemniczej naturze, któremu najbliżej jednak było do rozbawienia. Nie przerywając uspokajającego kołysania szklanki przyglądała się przez chwile kolorystycznej mieszance Hestii. - Październik wyjątkowo szczodrze obdarowuje nas owocami morza. - odparła nieco zbyt cierpko na komentarz Henry'ego. Uniosła szklankę ponownie do ust by kilkoma łykami przepłukać fantomowy posmak, jakie wspomnienie o wydarzeniach tego miesiąca przywołało na języku. Nie wchodziła mu już dalej w słowo ciekawa wydarzeń o jakich opowiadał. Opróżniła w tym czasie szklankę i z cichym stukniecie odstawiła ja na stolik. Naturalnie wspierając się dłoniom o blat by jeszcze bardziej odciążyć tors. Ukradkowo drugą ręką pogładziła się po żebrach czując przez delikatny materiał ciasne zwoje bandaży. Kłujący ból każdego oddechu przytępił się nieco przechodząc w irytujące mrowienie, które zdawało się promieniować po ciele przechodząc w przyjemną bezsilność stłumionych eliksirami nerwów. Powtrzymała niewielki wzbierające ziewnięcie, usztywniając na chwilę twarz. Szybko jednak odzyskała wcześniejszą pozę. Tylko delikatny ruch dłonią po tali zdradzał, że coś powoduje dyskomfort pod delikatnym przecież ubraniem.
- Dobrze, że nic wam się nie stało. - Zaczęła miękko, szczerze zadowolona, że Henry nadal był w jednym kawałku. - Rozumiem, że były to emocjonujące wydarzenia. W sytuacji zagrożenia trudne jest podejmowanie decyzji, które w spokojniejszych warunkach uznajemy za racjonalne. Jego plan mógł ostatecznie obrócić się przeciw niemu ale chyba, żaden z was nie podejrzewał, że podłoga groty to walący się strop. Nie sądzę, by Leviathan zasługiwał na tytuł jaki próbują mu nadać twoje emocje. - Mówiła miło i harmonijnie. Jakby uprzejmie zauważała drobny niuans, który łatwo można przeoczyć.
Odepchnęła się płynnie od stolika. Czuła jak jej nogi staja się słabsze a krok krótszy i powłóczysty. Przemieściła się w stronę najbliższego fotela. - Chiara zdaje się miała trochę racji. Jeżeli czas się zgadza to najpewniej spadający na nas strop był waszą podłogą. - Obróciła się z niewielkim chwianiem przy fotelu. Usiadła powoli, wspierając dłonie na oparciach i zawieszając na nich ciężar ciała by trzymać tors możliwie prosto. Powolnym metodycznym ruchem opadła niemal sztywno na oparcie. Z krótkim wydechem ulgi założyła nogę. Przechyliła głowę w bok, opierając policzek na zagiętych palcach lewej dłoni. Fala jej jasnych włosów momentalnie oplotła bladą, smukła ręką sprawiając, że niemal zniknęła powyżej zssuniętego na łokieć zielonego rękawa szlafroku.
- Poszliśmy tropem zaginionej divy tego kurortu. W jej przetrząśniętym przez kogoś domu zastaliśmy lokalny półświadek przestępczy, który zdaje się był bardzo na nią zdenerwowany. Do tego stopnia, że dyplomacja przestała być dostępną opcją. Hestia - skinęła jej głową w delikatnym geście podziękowania lub uznania - odnalazła tak pamiętnik diwy z niepojącymi zapiskami. Okazało się, że w porozumieniu ze swoim ukochanym poszukuje jakiegoś magicznego artefaktu oraz serca Ligei. Ukochany zdaje się, był szpiegiem lub duchem bo mimo iż odwiedzał kurort to jego istnienie były do wszystkich wyłącznie pikantną konfabulacjom. - Kiedy mówiła jej bosa stopa zaczęła rytmicznie się kołysać wprawiając lśniący materiał w falowanie. - Dla Anny jednak była to prawda i intryga. Nasz nieuchwytny duch omamił ją romantycznymi opowieściami o grzechu sprzed lat, odkupieniu i poszukiwaniu wolności. Ona miała mu pomóc i razem mieli znaleźć szczęście. Niestety nie wróciła. Podążając jej tropem natrafiliśmy na panów Trelawneya i Selwyna, którzy w Helleną naprawiali prowizorycznie uszkodzone przez ducha runy zabezpieczające przed mugolami. Nie muszę chyba dodawać, że to najpewniej ten sam duch i do tego umie opętywać zwierzęta. Uwagi Anny w pamiętniku okazały się precyzyjne i otworzyły nam ukryte przejście do podziemi po dawnej szkole. Tam znaleźliśmy Annę połaczone w dziwaczną karykaturę, czworogłowej, mitycznej syrenki oraz ołtarz ofiarny. Potwora chciał wypuścić opętany kretołak. Po zniszczeniu przeklętego łańcucha udało nam się odratować tylko Anne. Pozostałe kobiety, wcześniejsze ofiary ducha już dawno umarły. Możliwe, że były jakimiś krewnymi McGonagalów z poprzednich pokoleń. Strop okazał się zbyt osłabiony podrygami potwora i runął na nas. Najpewniej ciągnąc za sobą podłogę groty. - przerwała by zaczerpnąć kilku płytkich oddechów. Powoli gromadząca się błogość zaczynała ciążyć na powiekach przeciągając ich ruchy. - Jeżeli tak było, to w tym miejscu mogło być przejście łączące kurort z podziemiami. Przejście, z którego mógł łatwo korzystać pod postacią kreta. Możliwe, że to on was tam zamknął licząc, że zrobi się z tego skandal. Nieszczęsna kobieta i trzech przypadkowych anglików zginęli z powodu niebezpiecznej groty solnej. Mógł dzięki temu osiągnąć utratę prestiżu kurortu. - ni to westchnęła nie to ziewnęła nie krzywiąc się już tym razem. - Udało wam się pomóc tej nieszczęśniczce? - zapytała cicho by nie wytwarzać presji. Po jego wcześniejszej relacji podejrzewała już co się stało. Wypadało jednak, dla zasady zapytać choć za odpowiedź w takiej sytuacji wystarczyłby zupełnie wyraz jego twarzy.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ceolsige Burke (1325), Henry Lockhart (632), Hestia Bletchley (277)




Wiadomości w tym wątku
[Jesień 72 14.10 Lamezia Terme] .. but a scratch [Ceolsige, Henry, Hestia] - przez Ceolsige Burke - 06.08.2026, 14:00
RE: [Jesień 72 14.10 Lamezia Terme] .. but a scratch [Ceolsige, Henry, Hestia] - przez Hestia Bletchley - 09.08.2026, 01:55
RE: [Jesień 72 14.10 Lamezia Terme] .. but a scratch [Ceolsige, Henry, Hestia] - przez Henry Lockhart - 09.08.2026, 16:10
RE: [Jesień 72 14.10 Lamezia Terme] .. but a scratch [Ceolsige, Henry, Hestia] - przez Ceolsige Burke - 12.08.2026, 20:49

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa