Wczoraj, 23:47 ✶
Nic się nie wydarzyło. Czerń nie zalała jego oczu, a nos nie zaczął odbierać miliona zapachów, bo potknął się o korzeń, gdy usłyszał historię tego drzewa.
Wydał z siebie dziwny dźwięk - mieszankę warkotu i pogardliwego sarknięcia.
– Niepoprawny romantyk, czy głupiec? – zapytał metaforycznie, samemu mając bardzo niskie mniemanie o sobie i swoim złamanym sercu. Zaraz nagle szelest, całkiem niedaleko nich, choć nie w kierunku, który Septima obrała na kurs. Złapał ją za ramię, czujnie się rozglądając, wciąż z różdżką w dłoni, tym razem napięty i czujny. – Słyszałaś to? – zapytał, próbując wyłapać w unoszącej się wieczornej mgle kto jest tu razem z nimi. Lub co…
Wydał z siebie dziwny dźwięk - mieszankę warkotu i pogardliwego sarknięcia.
– Niepoprawny romantyk, czy głupiec? – zapytał metaforycznie, samemu mając bardzo niskie mniemanie o sobie i swoim złamanym sercu. Zaraz nagle szelest, całkiem niedaleko nich, choć nie w kierunku, który Septima obrała na kurs. Złapał ją za ramię, czujnie się rozglądając, wciąż z różdżką w dłoni, tym razem napięty i czujny. – Słyszałaś to? – zapytał, próbując wyłapać w unoszącej się wieczornej mgle kto jest tu razem z nimi. Lub co…