18.03.2023, 19:32 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.03.2023, 19:32 przez Ulysses Rookwood.)
Odpowiedź Samuela trochę zaskoczyła Ulyssesa. Popatrzył na niego dłużej, zastanawiając się na ile trafnie wcześniej ocenił sytuację i na ile ta trafność właściwie miała jakiekolwiek znaczenie.
Chyba miała. Najważniejsze, żeby Danielle zniknęła stąd przed nadejściem Czarnego Pana. Patrzył na nią poważnie, gdy wracała z wiankiem, gdy stawała naprzeciwko Carrowa i mu go wręczała. Więc jednak trafnie.
Odruchowo cofnął się o krok, czując nieprzyjemny uścisk w żołądku. Wcale nie chciał brać udziału we wspinaniu się na pal. To było jak zaproszenie do ośmieszenia się. A jednak, chyba dałby się ośmieszyć, gdyby tego oczekiwała Danielle. Świadomość tego była jeszcze bardziej nieprzyjemna. Irytowała go. Irytowała go tak samo, jak pewność, że Samuelowi się uda.
Obserwował jak ten zwinnie wspinał się na pal. Zignorował pojawienie się Brenny, choć po chwili dotarło do niego, że to się nawet dobrze złożyło, że obie kobiety odeszły na bok. Bardzo dobrze. Nie chciał teraz patrzeć na Danielle. Ruszył w stronę Carrowa, ale tylko po to, by mijając się z nim, w akcie największej desperacji, rzucić matwoym głosem:
- Gratulacje. Nie siedźcie tu za długo.
A potem wszedł w tłum.
Chyba miała. Najważniejsze, żeby Danielle zniknęła stąd przed nadejściem Czarnego Pana. Patrzył na nią poważnie, gdy wracała z wiankiem, gdy stawała naprzeciwko Carrowa i mu go wręczała. Więc jednak trafnie.
Odruchowo cofnął się o krok, czując nieprzyjemny uścisk w żołądku. Wcale nie chciał brać udziału we wspinaniu się na pal. To było jak zaproszenie do ośmieszenia się. A jednak, chyba dałby się ośmieszyć, gdyby tego oczekiwała Danielle. Świadomość tego była jeszcze bardziej nieprzyjemna. Irytowała go. Irytowała go tak samo, jak pewność, że Samuelowi się uda.
Obserwował jak ten zwinnie wspinał się na pal. Zignorował pojawienie się Brenny, choć po chwili dotarło do niego, że to się nawet dobrze złożyło, że obie kobiety odeszły na bok. Bardzo dobrze. Nie chciał teraz patrzeć na Danielle. Ruszył w stronę Carrowa, ale tylko po to, by mijając się z nim, w akcie największej desperacji, rzucić matwoym głosem:
- Gratulacje. Nie siedźcie tu za długo.
A potem wszedł w tłum.