15.08.2026, 22:41 ✶
Basilius wysłuchał słów drugiego czarodzieja z pewną ulgą, nawet jeśli miał wrażenie, że Laurance nie do końca zrozumiał jego obawy. Prewett zdawał sobie sprawę z tego, że nie każda dawka pomoże każdemu tak samo, czy też że na kogoś lek z różnych innych powodów po prost nie zadziała równie skutecznie. On sam czasem musiał stosować różne zamienniki eliksirów bo ze względu na chorobę niektóre medykamenty mogłyby pogorszyć jego ogólny stan zdrowia. Po prostu chciał uniknąć sytuacji, w których eliksir zostałby sprzedawany po takich cenach, że nie każdy będzie mógł sobie na niego pozwolić. Lub co gorsza, że ktoś zadecyduje, że pewnym grupom po prostu go nie sprzeda.
— Moja obawa nie polega na tym, że ktoś nie będzie mógł przyswoić eliksiru w takim samym stopniu, co inny pacjent, chociaż oczywiście będziemy dążyć do ograniczenia takich przypadków – powiedział ostrożnie i dopiero po wypowiedzeniu tych słów uświadomił sobie, że już mówił o sprawie tak, jakby oficjalnie dołączył do zespołu badawczego. Kogo jednak chciał oszukać? Na dobrą sprawę ta kwestia była już przesądzona. Basilius naprawdę nie miał pojęcia, jak szemrane rzeczy musiałby przedstawić mu Lestrange, aby odrzucił możliwość pomocy ofiarą kaszlu. – Nie chciałem również insynuować, że Ministerstwo, lub Święty Mung wspieraliby… Metody dystrybucji leku oparte o dyskryminację, ale rozumie pan sam, że lepiej się o to wypytać, niż żałować po fakcie.
W końcu gdy siadało się do pokerowego stołu, lepiej było upewnić się przed grą jakie są stawki, niż potem stracić wszystko. Tutaj paradoksalnie było całkiem podobnie, chociaż rozsądek Basiliusa buntował się nieco przeciwko takiemu porównaniu.
– W każdym razie jestem gotowy pomóc zarówno jako uzdrowiciel, jak i ktoś kto zna się na wytwórstwie eliksirów – oznajmił w końcu. – Jak będzie to wyglądać ze strony praktycznej? I jaka jest umowa ze szpitalem?Zostanę hm… Chwilowo całkowicie oddelegowany do pracy nad eliksirem? Mam to traktować jako drugi etat? Będziecie się dzielić uzdrowicielami pół na pół?
Trzeci etat. Gdyby pracował nad tym po pracy w Mungu, byłby to tak naprawdę jego trzeci etat zważywszy na to, że przyjmował również prywatnych pacjentów. Nie, zaraz. Czwarty etat. Byłby to czwarty etat, bo przecież jeszcze była sekretna pomoc w sekretnym klubie, do którego wciągnęła go Millie. Cztery etaty w najgorszym wypadku. Hm… Na całe szczęście o jednym nie mógł mówić na głos, więc w jego własny uzdrowiciel będzie mógł na niego nakrzyczeć tylko z powodu trzech etatów.
— Moja obawa nie polega na tym, że ktoś nie będzie mógł przyswoić eliksiru w takim samym stopniu, co inny pacjent, chociaż oczywiście będziemy dążyć do ograniczenia takich przypadków – powiedział ostrożnie i dopiero po wypowiedzeniu tych słów uświadomił sobie, że już mówił o sprawie tak, jakby oficjalnie dołączył do zespołu badawczego. Kogo jednak chciał oszukać? Na dobrą sprawę ta kwestia była już przesądzona. Basilius naprawdę nie miał pojęcia, jak szemrane rzeczy musiałby przedstawić mu Lestrange, aby odrzucił możliwość pomocy ofiarą kaszlu. – Nie chciałem również insynuować, że Ministerstwo, lub Święty Mung wspieraliby… Metody dystrybucji leku oparte o dyskryminację, ale rozumie pan sam, że lepiej się o to wypytać, niż żałować po fakcie.
W końcu gdy siadało się do pokerowego stołu, lepiej było upewnić się przed grą jakie są stawki, niż potem stracić wszystko. Tutaj paradoksalnie było całkiem podobnie, chociaż rozsądek Basiliusa buntował się nieco przeciwko takiemu porównaniu.
– W każdym razie jestem gotowy pomóc zarówno jako uzdrowiciel, jak i ktoś kto zna się na wytwórstwie eliksirów – oznajmił w końcu. – Jak będzie to wyglądać ze strony praktycznej? I jaka jest umowa ze szpitalem?Zostanę hm… Chwilowo całkowicie oddelegowany do pracy nad eliksirem? Mam to traktować jako drugi etat? Będziecie się dzielić uzdrowicielami pół na pół?
Trzeci etat. Gdyby pracował nad tym po pracy w Mungu, byłby to tak naprawdę jego trzeci etat zważywszy na to, że przyjmował również prywatnych pacjentów. Nie, zaraz. Czwarty etat. Byłby to czwarty etat, bo przecież jeszcze była sekretna pomoc w sekretnym klubie, do którego wciągnęła go Millie. Cztery etaty w najgorszym wypadku. Hm… Na całe szczęście o jednym nie mógł mówić na głos, więc w jego własny uzdrowiciel będzie mógł na niego nakrzyczeć tylko z powodu trzech etatów.