16.08.2026, 14:05 ✶
Z Atreusem
– Ah no tak, jeśli tak definiujemy spokój w ten sposób to rzeczywiście mamy teraz nieco więcej spokoju – odpowiedział, wzdychając przy tym nieco zbyt ciężko. Czy wierzył, że sytuacja uspokoi się jeszcze bardziej? Sam nie był pewny. Logicznie na to patrząc kiedyś powinno być lepiej. Tylko że Basilius nie miał pewności, że gdy tylko wszystko się uspokoi, to coś znowu nie wywróci ich świat do góry nogami.
– Bo cię o to bardzo ładnie proszę – powiedział, patrząc wymownie w stronę papierosa. Nawet jeśli sam nie padł ofiarą tego przeklętego kaszlu, to i tak miał wrażenie, że od czasu Spalonej Nocy jego płuca były wrażliwsze niż zwykle. Zwłaszcza że jak już ustalili chaos w szpitalu nieszczególnie dawał mu czas na zdrowotne dojście do siebie.
– A żebyś wiedział, że mógłbym zrobić kompotn– rzucił. W końcu może nie był zawodowym kucharzem, ale jednak w domu to głównie on gotował, a przynajmniej tak było do niedawna, bo obecnie ich kuchnia, jak i cała kamienica, nie nadawała się do użytku. – Poczekaj chwilę.
Nagle odszedł o kilka kroków od kuzyna i podszedł do sprzedającej korzenną kawę budki. Po krótkiej rozmowie ze sprzedawcą, podczas której udało mu się szcześliwie ustalić, że jeden z napojów może być tylko z samym cynamonem, powrócił do Atreusa z dwoma kubkami.
– Dla ciebie jest korzenna – oznajmił, wręczając mu jedno z naczynek. – Już się bałem, że nie będą sprzedawać takich bez imbiru. – A imbir niestety kończył się dla niego reakcją alergiczną. – No dobrze chodźmy dalej.