Obydwoje dopili swoje napitki i obydwoje również zamówili po kolejnej porcji, najwyraźniej mając zamiar korzystać, póki nadarzyła się okazja na darmowy alkohol. Rozmowa o rodzinie pewnie mogłaby się ciągnąć dalej, ale może i Woody miał rację w tym, że komuś wreszcie zrobiłoby się niekomfortowo. Zostawili więc tematykę w spokoju, pochłaniając zawartość swoich talerzy. Było pyszne, tyle mogła powiedzieć Asenka. Pewnie gdyby miała więcej pieniędzy, to od tego dnia przychodziłaby tu częściej.
— Eh. Człowiek by chciał i już natychmiast, jak ma takie genialne pomysły — westchnęła cierpiętniczo. — W sumie to chyba nie, nie przypominam sobie. Ale w sumie dobry pomysł. Rarytas — prychnęła, dłubiąc w kolejnej potrawie. Jeszcze trochę sobie porozmawiali, a jakże, wymieniając się mało lotnymi uwagami i spostrzeżeniami nad deserem, ale wreszcie przyszedł czas że musieli opuścić Zaklętą Łyżeczkę.
Blood is rare and sweet as cherry wine