18.03.2023, 21:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.03.2023, 19:04 przez Florence Bulstrode.)
- Och… czy to mój brat właśnie spada z tego pala? – zastanowiła się Florence, a na jej ustach zaigrał uśmiech, kiedy dostrzegła kogoś, kto wyglądał jak Atreus. Obserwowała go przez moment, czy przypadkiem nie zrobi sobie krzywdy przy kolejnych próbach, nim przeszła z Eunice dalej. Dopiła po drodze ostatni łyk herbaty ziołowej, a potem przystanęła i wyciągnęła różdżkę, by pozbyć się w ten sposób kubka, zamiast rzucać go innym pod nogi.
A uśmiech Florence zgasł szybko, gdy pomyślała, że są tu obaj jej bracia i ona nie wie, co przyniesie przyszłość, ale miała co do tego dość marne przeczucia. Dobrze – bardzo dobrze – że nie wiedziała wszystkiego…
- Ostatni raz chyba plotłam tu wianki, kiedy miałam osiemnaście lat – stwierdziła, przystając na moment z brzegu jednego ze stołów. To było dawno: jakby w innym życiu. Florence rzadko odwiedzała Beltaine. Choćby dlatego, że zazwyczaj się w nie uczyła albo pełniła dyżury w szpitalu, gdy nikt inny nie chciał brać ich w święto, a przecież w takie święta właśnie dochodziło do największej liczby wypadków… Poza tym, Florence była raczej pod wieloma względami domatorką. Na wielkich galach i przyjęciach pojawiała się, bo tak wypada, więc sabaty dla własnej zabawy odwiedzała rzadko.
- Masz jakieś ulubione kwiaty, Eunice? – spytała jeszcze, przesuwając głową po ludziach. Nie tylko one kupiły pierścionki u Vior, bo Bulstrode dostrzegała i innych z motylami nad głową. Albo o tęczowych włosach. Sama sięgnęła po orchidee, a jej dłonie poruszyły się potem, kiedy próbowała zapleść z nich wianek.
(z uwagi na amortencyjne zamieszanie, Flo nie daje nikomu wianka)
A uśmiech Florence zgasł szybko, gdy pomyślała, że są tu obaj jej bracia i ona nie wie, co przyniesie przyszłość, ale miała co do tego dość marne przeczucia. Dobrze – bardzo dobrze – że nie wiedziała wszystkiego…
- Ostatni raz chyba plotłam tu wianki, kiedy miałam osiemnaście lat – stwierdziła, przystając na moment z brzegu jednego ze stołów. To było dawno: jakby w innym życiu. Florence rzadko odwiedzała Beltaine. Choćby dlatego, że zazwyczaj się w nie uczyła albo pełniła dyżury w szpitalu, gdy nikt inny nie chciał brać ich w święto, a przecież w takie święta właśnie dochodziło do największej liczby wypadków… Poza tym, Florence była raczej pod wieloma względami domatorką. Na wielkich galach i przyjęciach pojawiała się, bo tak wypada, więc sabaty dla własnej zabawy odwiedzała rzadko.
- Masz jakieś ulubione kwiaty, Eunice? – spytała jeszcze, przesuwając głową po ludziach. Nie tylko one kupiły pierścionki u Vior, bo Bulstrode dostrzegała i innych z motylami nad głową. Albo o tęczowych włosach. Sama sięgnęła po orchidee, a jej dłonie poruszyły się potem, kiedy próbowała zapleść z nich wianek.
Rzut O 1d100 - 28
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut O 1d100 - 78
Sukces!
Sukces!
Rzut O 1d100 - 72
Sukces!
Sukces!
(z uwagi na amortencyjne zamieszanie, Flo nie daje nikomu wianka)