Edith być może i wyglądała na kogoś, kto bardziej pasuje do wystawnych salonów oraz bogatego życia, ale ostatecznie odnaleźć potrafiła się w praktycznie każdej sytuacji i prawie każdym miejscu. Sprawiało jej to niezwykłą przyjemność, lawirowanie pomiędzy wykwintnymi miejscami, a najdziwniejszymi zaułkami ich świata. W tych drugich oczywiście, można było spotkać czarodziejów gorszych od siebie, ale udawanie dobrej wychodziło jej na tyle dobrze, że nikt nie połapał się jeszcze w tym, że tak naprawdę ich nienawidzi.
Teraz, być może i stresowały ją te okoliczności przyrody albo i nie przyrody, bo tą kilka godzin wcześniej do brunatnej ziemi spalił smok, ale w towarzystwie znajomych jej osób potrafiła opanować te wszystkie szalejące kilka sekund wcześniej emocje. Dalej co prawda, jej serce nie biło w normalnym tempie, ale czuła się na tyle pewnie by móc z nim rozmawiać i jednoczenie ani trochę nie panikować.
Ruszyła za nim, równie powolnie, bo przerażony mugol zupełnie jej nie obchodził. Właściwie, to dużo bardziej zainteresowana była czarodziejem, obok którego się teraz przechadzała niż swoją pracą, ale na miejscu nie było nikogo, kto przejmowałby się dwójką pracowników ministerstwa rozmawiającą najpewniej o najważniejszych sprawach.— Nie wiesz, że my kobiety powinnyśmy się słuchać mężczyzn? W szczególności tych starszych. — odpowiedziała rozbawiona. — Co do pytania to nie wiem, chyba sam musisz się przekonać. Uwagi w Ministerstwie na przykład, bardzo często lubią się gubić, a przynajmniej tak słyszałam. — ostatnie słowa wypowiedziała zupełnie normalnie, jakby rozmawiali teraz o pogodzie, a nie potencjalnym łamaniu czarodziejskiego prawa. No, ale czym miała się niby przejmować? Ojciec zapewniał ją, że pracując w tym samym departamencie co on, będzie w stu procentach bezpieczna — dlatego też po części wybrała właśnie taką ścieżkę kariery.
— Znajdowało się w tym miejscu coś znaczącego, że Ci mugole się tu tak włóczyli i jeden z nich skończył jak skończył? I czy istnieje prawdopodobieństwo, że ten smok tu wróci i również skończę zwęglona? — potrzebowała potwierdzenia, że już jest w stu procentach bezpieczna, bo powoli czuła, że wraca jej ta cała panika. Wierzyła, że reszta jest w stanie obronić się przed smokiem, ale Edith pewnie by spanikowała i po prostu teleportowała gdzieś daleko, a to wyglądałoby jak tchórzostwo, a przecież nie chciała żeby ktoś pomyślał, że jest tchórzem.torment me. IN DETAIL.