20.08.2026, 08:59 ✶
W pierwszej chwili zdziwiła się trochę, że Victoria domyśliła się od razu, że martwi ją możliwość rzucenia w kogoś ogniem – a po prawdzie była gotowa dziś spróbować widmowidzenia przy kimś tylko dlatego, że wiedziała, że Lestrange to tym nie zaszkodzi – ale zaraz uznała, że być może zetknęła się z kimś, kto miał podobny problem. Brenna nie była jedyna, chociaż miała wrażenie, że w jej przypadku problem był znacznie poważniejszy i obejmował daleko idącą panikę. Między innymi dlatego skończyła w tym gabinecie hipnotyzerki.
– Jasne. Spróbujemy i zobaczymy, czy rzeczy tutaj będą miały coś do powiedzenia – stwierdziła, spoglądając na jedną z tub. Czy była pewna, że to ma szanse powodzenia? Nie, nie tylko z powodu tego, że Phil wyleczyła ją raptem tydzień temu. Ale też od dawna z widmowidzeniem eksperymentowała, więc czemu nie próbować. – Okay, to już coś. Jeżeli aż tak cuchnęły, to nawet po dłuższym czasie jest szansa, że wilczy nos wychwyci choćby którędy je wyniesiono.
Węch wilka był ponad dziesięć tysięcy razy czulszy od ludzkiego. Przyzwyczajenie się do odbierania świata w ten sposób w wilczej formie zajęło Brennie chwilę: przy pierwszej przemianie trochę ją to przytłoczyło. Jeżeli Victoria opisywała to jako „strasznie cuchnące”, to istniała możliwość, że nawet kilkanaście dni po ich przepadnięciu ślady zapachu wciąż tu były, niewyczuwalne dla człowieka, ale możliwe do złapania przez psa… lub nietypowo inteligentnego wilka.
– Dobra, czyli to też trafia na listę pytań do Mirabelli, bo wątpię, żeby chłopcy to sprawdzili – powiedziała. Normalnie by ją to może frustrowało, ale teraz naprawdę nie dziwiła się, że zrzucono to na młodzików, a od kogoś nowego trudno było oczekiwać, że będzie wiedział, w jaki sposób prowadzić śledztwo, które… cóż, mogło okazać się bardziej skomplikowane niż zakładano. Przy Spalonej Nocy mieli za wiele rzeczy do ogarnięcia i za mało rąk do pracy, a Brenna wciąż czuła, że wszystko wokół nich drżało w posadach. – No nic, spróbujmy – mruknęła po prostu przemieniając się.
Wilczyca opadła na cztery łapy i zaczęła krążyć po pomieszczeniu. Najpierw w pobliżu tub, gdzie zapach mandragor powinien być najświeższy, potem po pomieszczeniu: szukając właściwie… czegokolwiek. Tropów ludzi. Tropów madragorn. Czy poniesiono je do wyjścia, czy zapach nagle znikał? Ot starała się pochwycić tropy.
percepcja
– Jasne. Spróbujemy i zobaczymy, czy rzeczy tutaj będą miały coś do powiedzenia – stwierdziła, spoglądając na jedną z tub. Czy była pewna, że to ma szanse powodzenia? Nie, nie tylko z powodu tego, że Phil wyleczyła ją raptem tydzień temu. Ale też od dawna z widmowidzeniem eksperymentowała, więc czemu nie próbować. – Okay, to już coś. Jeżeli aż tak cuchnęły, to nawet po dłuższym czasie jest szansa, że wilczy nos wychwyci choćby którędy je wyniesiono.
Węch wilka był ponad dziesięć tysięcy razy czulszy od ludzkiego. Przyzwyczajenie się do odbierania świata w ten sposób w wilczej formie zajęło Brennie chwilę: przy pierwszej przemianie trochę ją to przytłoczyło. Jeżeli Victoria opisywała to jako „strasznie cuchnące”, to istniała możliwość, że nawet kilkanaście dni po ich przepadnięciu ślady zapachu wciąż tu były, niewyczuwalne dla człowieka, ale możliwe do złapania przez psa… lub nietypowo inteligentnego wilka.
– Dobra, czyli to też trafia na listę pytań do Mirabelli, bo wątpię, żeby chłopcy to sprawdzili – powiedziała. Normalnie by ją to może frustrowało, ale teraz naprawdę nie dziwiła się, że zrzucono to na młodzików, a od kogoś nowego trudno było oczekiwać, że będzie wiedział, w jaki sposób prowadzić śledztwo, które… cóż, mogło okazać się bardziej skomplikowane niż zakładano. Przy Spalonej Nocy mieli za wiele rzeczy do ogarnięcia i za mało rąk do pracy, a Brenna wciąż czuła, że wszystko wokół nich drżało w posadach. – No nic, spróbujmy – mruknęła po prostu przemieniając się.
Wilczyca opadła na cztery łapy i zaczęła krążyć po pomieszczeniu. Najpierw w pobliżu tub, gdzie zapach mandragor powinien być najświeższy, potem po pomieszczeniu: szukając właściwie… czegokolwiek. Tropów ludzi. Tropów madragorn. Czy poniesiono je do wyjścia, czy zapach nagle znikał? Ot starała się pochwycić tropy.
percepcja
Rzut PO 1d100 - 90
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.