20.08.2026, 11:13 ✶
Słuchając Helloise, spokojnie rozkładał manatki na stole. Czuł się obserwowany, jednak nie było to dla niego nic nowego. Żył w sąsiedztwie cmentarza, w piwnicy miał chłodnię z trupami, a pomagał mu pewien przyjazny, choć fizycznie odstręczający ghul. Niejeden raz rozmawiał z duchami sympatycznymi lub zdenerwowanymi. Wrogimi i zrozpaczonymi. Po nekropoliach często krążyły zjawy, pojawiały się za jego oknem i zawodziły. Othello jednak nauczył się to ignorować, tak jak to się dzieje z hałasem z przejeżdżających pociągów, gdy człowiek żyje koło torów kolejowych. Najważniejsze, by nie okazywać takiemu duchowi strachu. Wredne zjawy wprost uwielbiały wywoływać lęk. Przesuwały meble, pojawiały się w kącie sypialni pod postacią cienistego widma. Takie atencyjne zachowania, by powiedzieć ej, jestem tutaj! Zwróć na mnie uwagę!.
Zdjął płaszcz i kapelusz, powiesił je na krześle obok. Rozstawił na stole świece w odpowiednim okręgu na bazie pięcioramiennej gwiazdy. Już nie musiał jej nawet rysować, nigdy nie miał problemu z precyzyjnym określaniem proporcji. Do tego kadzidła z szałwii, drzewa sandałowego i piołunu. Mocny zapach ułatwiający medytację.
Odebrał od Helloise ogarek świecy. Zrobił to ostrożnie, nadal mając na dłoniach rękawiczki. Nie chciał na razie dotykać naznaczonego przedmiotu. Wolał kontrolować swoją zdolność odczytu historycznego. Zdarzało mu się przecież upadać na ziemię przez nagłe wizje. Ludzie posyłali po medyków ze Świętego Munga, a potem budził się otoczony gapiami.
Usiadł przy stole.
– Próbowała cię udusić? Wróżbitka ma rację, to z pewnością niebezpieczny duch. Agresywny. Zapewne będziesz potrzebowała pomocy egzorcysty. Takiej świecy jeszcze nie widziałem. Nie pachnie niczym znajomym – rzekł, przyglądając się woskowi. – Ten dom… Kupiłaś go? Dostałaś w spadku? Wiesz coś o jego historii? Masz coś jakąś rzecz, którą zastałaś tu po przeprowadzce? Może udałoby mi się za jej pośrednictwem wejrzeć w przeszłość domu i poszukać wskazówek. Duchy przywiązują się czasem do miejsc. Może straszy tutaj była właścicielka chaty, która uważa, że wciąż należy ona do niej?
Zdjął płaszcz i kapelusz, powiesił je na krześle obok. Rozstawił na stole świece w odpowiednim okręgu na bazie pięcioramiennej gwiazdy. Już nie musiał jej nawet rysować, nigdy nie miał problemu z precyzyjnym określaniem proporcji. Do tego kadzidła z szałwii, drzewa sandałowego i piołunu. Mocny zapach ułatwiający medytację.
Odebrał od Helloise ogarek świecy. Zrobił to ostrożnie, nadal mając na dłoniach rękawiczki. Nie chciał na razie dotykać naznaczonego przedmiotu. Wolał kontrolować swoją zdolność odczytu historycznego. Zdarzało mu się przecież upadać na ziemię przez nagłe wizje. Ludzie posyłali po medyków ze Świętego Munga, a potem budził się otoczony gapiami.
Usiadł przy stole.
– Próbowała cię udusić? Wróżbitka ma rację, to z pewnością niebezpieczny duch. Agresywny. Zapewne będziesz potrzebowała pomocy egzorcysty. Takiej świecy jeszcze nie widziałem. Nie pachnie niczym znajomym – rzekł, przyglądając się woskowi. – Ten dom… Kupiłaś go? Dostałaś w spadku? Wiesz coś o jego historii? Masz coś jakąś rzecz, którą zastałaś tu po przeprowadzce? Może udałoby mi się za jej pośrednictwem wejrzeć w przeszłość domu i poszukać wskazówek. Duchy przywiązują się czasem do miejsc. Może straszy tutaj była właścicielka chaty, która uważa, że wciąż należy ona do niej?
Książę ciemności
Kiedy nareszcie zaśniesz, piękna pomrocznico,
W głębinie mauzoleum czarno-marmurowej,
Co wystarczy ci tedy za strojną alkowę,
I kiedy dół wilgotny ci będzie łożnicą.
Kiedy nareszcie zaśniesz, piękna pomrocznico,
W głębinie mauzoleum czarno-marmurowej,
Co wystarczy ci tedy za strojną alkowę,
I kiedy dół wilgotny ci będzie łożnicą.