18.03.2023, 22:34 ✶
Wystarczył jeden stabilny, mocno wyrastający z ziemi pal, by Atreus poczuł się nieco niepewnie. Poprzednie poczucie, że mógł zrobić wszystko, co tylko mu się wymarzyło, że świat leżał mu właśnie u stóp... to wszystko gdzieś rozmywało się nikło w miarę jak coraz bardziej czuł, że nie da rady. Męczył się, dziwnie utykając gdzieś pośrodku swojej wycieczki na sam szczyt, a potem zwyczajnie znowu znalazł się na samym dole. Pokonany, upodlony, czując gorzki smak porażki na ustach.
Jak on go nienawidził. To było najgorsze uczucie, jakiego mógł w życiu doświadczyć i jeśli miał być szczery, w jego mniemaniu był o wiele gorszy niż wszystkie rany jakie otrzymał jako auror, razem wzięte.
Spojrzał ku górze, gniewnie mierząc ponownie swojego przeciwnika i mając wrażenie, jak przynajmniej połowa spojrzeń skierowana jest właśnie na tego w tym pełnym żałości momencie. Mundur, to na pewno wszystko wina munduru, który ograniczał jego ruchy. Albo tego przeklętego goblina. Pewnie uciekł jakoś milicjantom i teraz znowu machał tymi swoimi paskudnymi łapami, żeby się zemścić. Rozejrzał się nieco paranoicznie dookoła, wyłapując gdzieś w oddali sylwetkę Florence, o której przecież nie tak dawno jeszcze myślał. Czy ona...? Czy ona go widziała? Akurat teraz, jak haniebnie nie był w stanie podołać? Duma zapiekła, na równi z i tak zaczerwienionymi od wysiłku policzkami. Którka przerwa, a może chęć wygranej, zrobiły swoje, bo Atreus rzucił się na pal ponownie.
!wspinamsieN
Jak on go nienawidził. To było najgorsze uczucie, jakiego mógł w życiu doświadczyć i jeśli miał być szczery, w jego mniemaniu był o wiele gorszy niż wszystkie rany jakie otrzymał jako auror, razem wzięte.
Spojrzał ku górze, gniewnie mierząc ponownie swojego przeciwnika i mając wrażenie, jak przynajmniej połowa spojrzeń skierowana jest właśnie na tego w tym pełnym żałości momencie. Mundur, to na pewno wszystko wina munduru, który ograniczał jego ruchy. Albo tego przeklętego goblina. Pewnie uciekł jakoś milicjantom i teraz znowu machał tymi swoimi paskudnymi łapami, żeby się zemścić. Rozejrzał się nieco paranoicznie dookoła, wyłapując gdzieś w oddali sylwetkę Florence, o której przecież nie tak dawno jeszcze myślał. Czy ona...? Czy ona go widziała? Akurat teraz, jak haniebnie nie był w stanie podołać? Duma zapiekła, na równi z i tak zaczerwienionymi od wysiłku policzkami. Którka przerwa, a może chęć wygranej, zrobiły swoje, bo Atreus rzucił się na pal ponownie.
!wspinamsieN