Norka Figg znalazła się na polanie gotowa zapleść wianek. Nie do końca jednak wiedziała dla kogo go uplecie. Jej serce było rozdarte. Zupełnie przypadkiem kilka razy w ostatnim czasie jej drogi ponownie skrzyżowały się z osobą, którą kiedyś dane było jej kochać. Jedyną osobą, którą pokochała miłością romantyczną. Mimo tego, że minęło już tyle lat, to nadal nie potrafiła zapomnieć. Siedziało to w niej głęboko, zresztą za każdym razem, kiedy spoglądała na swoją córkę to przed jej oczami pojawiał się obraz jego - Alastora Moody'ego. Nie mogła nic z tym zrobić, zawsze będzie jej towarzyszył, choć on sam pewnie już dawno o niej zapomniał. Pogodziła się z tym, nie szukała też szczęścia w ramionach innych mężczyzn - bała się tego okropnie.
Tradycja nakazywała upleść wianek. Podeszła więc do stoiska Mirabelli Abbott i przywitała się serdecznie - pamiętała ją z rodzinnych spotkań, była w końcu rodziną jej babki, matki, w sumie to sama nie wiedziała kogo, ale nazwisko było wspólne. Figg wybierała kwiaty bardzo przemyślanie, sięgnęła po lilie, konwalie i orchidee. Chciała stworzyć wianek dla swojego najbliższego przyjaciela. Usiadła na trawie i zaczęła tworzyć. Lubiła robótki ręczne, więc szło jej to całkiem sprawnie, przynajmniej tak się jej wydawało. Miała nadzieję, że Erik się tutaj pojawi, nie mógłby tego odpuścić. Darzyła go ogromną miłością - nie była to jednak miłość romantyczna, a przyjacielska, był jej najbliższą osobą, zresztą to nawet jemu opowiedziała ostatnio o swojej tajemnicy.
Krytyczny sukces!
Sukces!
Sukces!