23.08.2026, 20:47 ✶
- Tak. - szybko odpowiedź, która w załozeniu miała brzmieć sucho wypłynęła niemal tak szybko jak padło pytanie, które wymusiło jej udzielenia. Zręcznie wtuliła jednak to słowo w teatralne odchrząknięcie Urd. Spojrzeniem była zawieszona na postaci Urd nie zmieniając specjalnie postawy. Jakby urwana odpowiedź była raczej potwierdzeniem poprzedniej tezy młodszej z sióstr niż odpowiedzią na zadane pytanie. Przynajmniej na to liczyła, jednak magia klątwy jaka w niej gościła skutecznie podbiła ton głosy i wlała w to proste potwierdzenie melodyjną nutę ekscytacji.
Uśmiechnęła się w dziwnym poczuciu rozbawienia przytykając kieliszek ponownie do ust. Popijając niewielki łyk obserwowała bezcelowe przekomarzania Urd z niesfornym kosmkiem włosów. Znad kieliszka posłała ciepłe spojrzenie w stronę Brynji. Okazja była dobra jak każda inna. Tajemnice są dobre w interesach, nie w rodzinie.
Poważny ton blondynki sprawił, że niemal prychnęła. Niemal. Dystyngowanie odstawiła kieliszek i ułożyła się wygodniej na oparciu krzesła. Bandaże pod kaftanem były dobrze ułożone ale jednak trudno było jej do nich przywyknąć. Zwłaszcza, że jej ubrania nie były szyty by ukrywać pod sobą dodatkowe warstwy spinających żebra materiałów.
Ceolsige i ja zabrzmiało miękko w jej uszach budząc na policzkach delikatne charakterystyczne mrowienie i następujące po nim ciepło. Kiedy ich spojrzenia się spotkały Ceolsige uniosła leniwie jedną brew. Uśmiech rozlała się w nieco nierealnym zachęcającym wyrazie zaufania. Delikatnie ledwie odchyliła głowę by potem przenieść powolnym ruchem spojrzenie na najmłodszą z nich. Harmonijnie zgrywając ten ruch ze słowami Urd tak by prośba o uwagę w pytaniach była i jej prośbą. Oskarżycielskie pytanie skwitowała nagłym teatralnym cofnięciem głowy i niewinnym wyrazem twarzy w przerysowanej pozie "Kto? ja?". - Skuteczne kłamstwa lubią gnieździć się w zbitym tłumie prawd Brynjio. Nie mam w zwyczaju okłamywać rodziny, nawet kiedy się droczę. - Odpowiedziała uprzejmie zdradzając rąbek fachu. - Liczyłam się, z tym, że będziecie tu obie. Nie robiłam nigdy tajemnicy z moich wypraw, zwyczajnie o szczegóły nikt nie pytał. - Przeniosła spojrzenie z powrotem na Urd. Sięgnęła ręką do kieszeni spódnicy wyciągając z niej dębową fajkę. - Mam szczerą nadzieję, że planujesz zostać w okolicy na dłużej. Zakładam, że do podobnego spotkania doszłoby prędzej czy później w być może mniej sprzyjających okolicznościach. Brynja natomiast spoglądała w otchłań i śmierć u mojego boku. Myślę, że wie lub powinna się dowiedzieć jak wygląda gra w jakiej się obracamy. - odpowiedziała rzeczowo mając na myśli wszelkie społeczne konwenansów i zależności między różnymi tradycyjnymi wartościami magicznej społeczności wokół których kobiety musiały krążyć z ich preferencjami. Wyciągnęła z kieszeni jeszcze tytoń i niezbędnik. - Nie będzie wam przeszkadzać? - Zapytała uprzejmi otwarcie. Nie jak zwykle kiedy pyta i w pytaniu od razu narzuca odpowiedź. To było otwarte i szczerze gotowa była uwzględnić ich zdanie.
Uśmiechnęła się w dziwnym poczuciu rozbawienia przytykając kieliszek ponownie do ust. Popijając niewielki łyk obserwowała bezcelowe przekomarzania Urd z niesfornym kosmkiem włosów. Znad kieliszka posłała ciepłe spojrzenie w stronę Brynji. Okazja była dobra jak każda inna. Tajemnice są dobre w interesach, nie w rodzinie.
Poważny ton blondynki sprawił, że niemal prychnęła. Niemal. Dystyngowanie odstawiła kieliszek i ułożyła się wygodniej na oparciu krzesła. Bandaże pod kaftanem były dobrze ułożone ale jednak trudno było jej do nich przywyknąć. Zwłaszcza, że jej ubrania nie były szyty by ukrywać pod sobą dodatkowe warstwy spinających żebra materiałów.
Ceolsige i ja zabrzmiało miękko w jej uszach budząc na policzkach delikatne charakterystyczne mrowienie i następujące po nim ciepło. Kiedy ich spojrzenia się spotkały Ceolsige uniosła leniwie jedną brew. Uśmiech rozlała się w nieco nierealnym zachęcającym wyrazie zaufania. Delikatnie ledwie odchyliła głowę by potem przenieść powolnym ruchem spojrzenie na najmłodszą z nich. Harmonijnie zgrywając ten ruch ze słowami Urd tak by prośba o uwagę w pytaniach była i jej prośbą. Oskarżycielskie pytanie skwitowała nagłym teatralnym cofnięciem głowy i niewinnym wyrazem twarzy w przerysowanej pozie "Kto? ja?". - Skuteczne kłamstwa lubią gnieździć się w zbitym tłumie prawd Brynjio. Nie mam w zwyczaju okłamywać rodziny, nawet kiedy się droczę. - Odpowiedziała uprzejmie zdradzając rąbek fachu. - Liczyłam się, z tym, że będziecie tu obie. Nie robiłam nigdy tajemnicy z moich wypraw, zwyczajnie o szczegóły nikt nie pytał. - Przeniosła spojrzenie z powrotem na Urd. Sięgnęła ręką do kieszeni spódnicy wyciągając z niej dębową fajkę. - Mam szczerą nadzieję, że planujesz zostać w okolicy na dłużej. Zakładam, że do podobnego spotkania doszłoby prędzej czy później w być może mniej sprzyjających okolicznościach. Brynja natomiast spoglądała w otchłań i śmierć u mojego boku. Myślę, że wie lub powinna się dowiedzieć jak wygląda gra w jakiej się obracamy. - odpowiedziała rzeczowo mając na myśli wszelkie społeczne konwenansów i zależności między różnymi tradycyjnymi wartościami magicznej społeczności wokół których kobiety musiały krążyć z ich preferencjami. Wyciągnęła z kieszeni jeszcze tytoń i niezbędnik. - Nie będzie wam przeszkadzać? - Zapytała uprzejmi otwarcie. Nie jak zwykle kiedy pyta i w pytaniu od razu narzuca odpowiedź. To było otwarte i szczerze gotowa była uwzględnić ich zdanie.