25.08.2026, 15:26 ✶
— Oczywiście. Rozumiem — obróciła bursztynowy amulet między palcami. — Chociaż muszę przyznać, że trochę mnie rozczarowałeś. Liczyłam, że po tylu latach medycyna poczyniła większe postępy. Człowiek wraca do Londynu, a tu proszę… nadal trzeba wybierać pomiędzy syropem a magicznym kamieniem — zażartowała, ale jej głos wciąż pozostawał nieco zachrypnięty. Nie będzie już więcej bronić honoru bursztynu przed przedstawicielem współczesnej magimedycyny. Upłynęła chwila zanim odłożyła bursztyn i sięgnęła po szklankę. Wzięła niewielki łyk wody, czując, jak chłód przyjemnie złagodziło rozpalone gardło. — Ten kaszel rzeczywiście może utrzymywać się aż tak długo? Zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie powinnam była przyjść wcześniej.
Jej lewa dłoń opadła na kolano. Wyglądała tak, jakby chciała coś dodać, ale zamiast tego sięgnęła po szklankę i upiła kolejny łyk wody, tym razem wolniej. Dawała sobie czas na pozbieranie myśli.
— To dobrze, że nic się nie stało — podjęła, a jej ton złagodniał. — Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie martwię się o niego. Przyprawił mnie już o garść siwych włosów. A jak się czujesz po weselu?
Jej lewa dłoń opadła na kolano. Wyglądała tak, jakby chciała coś dodać, ale zamiast tego sięgnęła po szklankę i upiła kolejny łyk wody, tym razem wolniej. Dawała sobie czas na pozbieranie myśli.
— To dobrze, że nic się nie stało — podjęła, a jej ton złagodniał. — Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie martwię się o niego. Przyprawił mnie już o garść siwych włosów. A jak się czujesz po weselu?
Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception