25.08.2026, 17:09 ✶
Othello zupełnie przeoczył pytanie o tartę dyniową. A przecież wiedział, że Helloise robiła najlepszą. Och, zmarnowałby wielką szansę na skosztowanie przepysznego ciasta przed rozmową z wrednym duszyskiem. Kochał zresztą dynie, warzywa charakterystyczne dla tej pory roku. Hodował je nawet u siebie, na cmentarnej ziemi, jednak w tym roku jakoś specjalnie nie urosły. Lgnęły do nich tylko ślimaki
– Oczywiście, poproszę. Wybacz mi, droga Helloise. Jestem nieco rozkojarzony – spojrzał na nią przepraszająco. Jego myśli zaprzątały różnorakie sprawy, a na duchu należało się porządnie skoncentrować. Nie mógł sobie pozwolić nawet na najmniejszy błąd.
Czyli nie była to przeszła właścicielka chaty. To zaniepokoiło Othella, bowiem zwiastowało mniej prostą ewentualność. Coś dziwacznego i mrocznego osiedliło się w tym domu. Co mogłoby to spowodować? Czy Helloise przyniosła tu jakiś artefakt? Opętany przedmiot? A może to po Spalonej Nocy ktoś przeklął jej miejsce zamieszkania? Działo się to wielu osobom. Othello nadal użerał się z tą przeklętą runą. Podejrzewał, że ten problem będzie w stanie rozwiązać dopiero w Samhain.
Martwiła go również wizja wróżbitki. Oczywiście nie kojarzył żadnego drzewa na wzgórzu w Snowdonii, był tam może raz w życiu. To sugerowało jednak zewnętrzne pochodzenie ducha. Może jakaś rodzinna skaza? Dawna zbrodnia któregoś z przodków i zemsta zza grobu? Możliwe, że w ziemi Snowdonii nie spoczywały tylko smocze kości.
– Dziękuję za ostrzeżenie – skinął głową. Prostym zaklęciem zapalił świeczki i kadzidełka rozstawione na stole. Ścisnął dłoń w pięść, po czym ją rozprostował. Nie mógł okazywać duchowi strachu, choć ten czaił się gdzieś w Fawleyu. – W razie realnego niebezpieczeństwa, zerwę połączenie. Jednak najpierw pozwól, że zbadam ten ogarek. Usiądź proszę naprzeciwko mnie, przy stole. Będę spokojniejszy.
Zdjął rękawiczki i złapał za niedopałek świecy gołymi palcami. Zamknął oczy, pozwolił, by dym zagościł w jego płucach, zamglił jego umysł, pomógł w otrzymaniu wizji przeszłości. Otworzył trzecie oko, skoncentrował się na widoku przed nim. Zawsze towarzyszyło temu lekkie szarpnięcie. Podobnie się czuł, gdy leżał w łóżku, próbował zasnąć i nagle czuł, że spadał.
Percepcja IV: używam widmowidzenia (przewaga: Rozmowa z przedmiotem) na ogarku pozostawionym przez ducha w domu Helloise.
– Oczywiście, poproszę. Wybacz mi, droga Helloise. Jestem nieco rozkojarzony – spojrzał na nią przepraszająco. Jego myśli zaprzątały różnorakie sprawy, a na duchu należało się porządnie skoncentrować. Nie mógł sobie pozwolić nawet na najmniejszy błąd.
Czyli nie była to przeszła właścicielka chaty. To zaniepokoiło Othella, bowiem zwiastowało mniej prostą ewentualność. Coś dziwacznego i mrocznego osiedliło się w tym domu. Co mogłoby to spowodować? Czy Helloise przyniosła tu jakiś artefakt? Opętany przedmiot? A może to po Spalonej Nocy ktoś przeklął jej miejsce zamieszkania? Działo się to wielu osobom. Othello nadal użerał się z tą przeklętą runą. Podejrzewał, że ten problem będzie w stanie rozwiązać dopiero w Samhain.
Martwiła go również wizja wróżbitki. Oczywiście nie kojarzył żadnego drzewa na wzgórzu w Snowdonii, był tam może raz w życiu. To sugerowało jednak zewnętrzne pochodzenie ducha. Może jakaś rodzinna skaza? Dawna zbrodnia któregoś z przodków i zemsta zza grobu? Możliwe, że w ziemi Snowdonii nie spoczywały tylko smocze kości.
– Dziękuję za ostrzeżenie – skinął głową. Prostym zaklęciem zapalił świeczki i kadzidełka rozstawione na stole. Ścisnął dłoń w pięść, po czym ją rozprostował. Nie mógł okazywać duchowi strachu, choć ten czaił się gdzieś w Fawleyu. – W razie realnego niebezpieczeństwa, zerwę połączenie. Jednak najpierw pozwól, że zbadam ten ogarek. Usiądź proszę naprzeciwko mnie, przy stole. Będę spokojniejszy.
Zdjął rękawiczki i złapał za niedopałek świecy gołymi palcami. Zamknął oczy, pozwolił, by dym zagościł w jego płucach, zamglił jego umysł, pomógł w otrzymaniu wizji przeszłości. Otworzył trzecie oko, skoncentrował się na widoku przed nim. Zawsze towarzyszyło temu lekkie szarpnięcie. Podobnie się czuł, gdy leżał w łóżku, próbował zasnąć i nagle czuł, że spadał.
Percepcja IV: używam widmowidzenia (przewaga: Rozmowa z przedmiotem) na ogarku pozostawionym przez ducha w domu Helloise.
Rzut PO 1d100 - 26
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Książę ciemności
Kiedy nareszcie zaśniesz, piękna pomrocznico,
W głębinie mauzoleum czarno-marmurowej,
Co wystarczy ci tedy za strojną alkowę,
I kiedy dół wilgotny ci będzie łożnicą.
Kiedy nareszcie zaśniesz, piękna pomrocznico,
W głębinie mauzoleum czarno-marmurowej,
Co wystarczy ci tedy za strojną alkowę,
I kiedy dół wilgotny ci będzie łożnicą.