• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[24.10.72] Puk, puk, czy ktoś mnie słyszy? Ściana jak mur, drzwi jak zły sen...

[24.10.72] Puk, puk, czy ktoś mnie słyszy? Ściana jak mur, drzwi jak zły sen...
cythryblus
Angel pen ffordd, diawl pen tân
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
uzdrowiciel
Ma bladą, niepokochaną przez słońce, za to gęsto obsypaną piegami, cerę. Oczy jasne, zielonoszare, osadzone głęboko pod ciężkim łukiem brwiowym, przez co nawet neutralne spojrzenie wygląda na foch i pretensję. Miękczą je jedynie rzęsy, gęste i dłuższe niż wypadałoby chłopu tej postury. Nos długi, ze śladem po dawnym złamaniu, którego nikt mu porządnie nie nastawił. Zarost zazwyczaj nosi krótki i nierówny, goli się na specjalne okazje. Włosy sięgają obojczyków, falują nieprzewidywalnie i wiecznie wchodzą w twarz; związuje je do pracy i w pogodę, która ciska w usta więcej niż dziesięć przekleństw na minutę. Jest szeroki w barach i mierzy ponad sześć stóp wzrostu. Buciory, których nie zdejmuje właściwie nigdy, dokładają mu nie tylko parę cali, ale i za dużo hałasu, bo słychać go w korytarzu na długo, zanim się pojawi. Chodzi ciężko i pewnie, z lekkim przechyłem na prawą stronę, pamiątką po czymś, o czym nie opowiada.

Gareth Rowle
#3
25.08.2026, 23:36  ✶  
Dobrze, że sobie wypalił ziela na uspokojenie przed wyruszeniem, ale przecież wiedział jaka była sytuacja.
Mabon, Srabon — już mu to wyskakiwało z języka, na samą myśl o tym wszystkim, ale ostatnim miałkim chwytem siły woli opamiętał się i przełknął słowo razem ze śliną. Gareth nie miał nic przeciwko siłom wyższym. Bogowie byli… w porządku. Bogowie nie kazali mu niczego, oni siedzieli sobie po swojemu gdzieś w dębinach i pod korzeniami i mieli pewnie lepsze zajęcia niż pilnowanie, czy jakiś kretyn z Walii składa im dary we właściwym tygodniu.
Wiedział, co go czeka jeśli się zgodzi, ale nie miał na to czasu. W normalnym roku powiedziałby jej to prosto. „Hela, kochana, bogowie mnie wybaczą, są starzy, ja stary, w barku mnie coś łypie, oni umieją czekać, poczekają.” Ale ten rok nie był normalny, a on przecież spierdolił, o czym nikt mu może wprost nie powiedział, ale powiedzieć nie musiał. Kiedy cisnęła na niego te wszystkie słowa — o darach, o zaniedbaniu, o Samhain nadciągającym jak dług na jesień — Gareth nie protestował. Bo zobaczył, że ona tego potrzebuje. Nie bogowie.
— Masz rację — powiedział pokornie i zabrzmiało to u niego niemal pobożnie, co samo w sobie powinno było ją zaniepokoić. — Niczego nie można zaniedbać. Oddam wszystko, co należne i nawet nie będę marudzić na te twoje kolana z ziemi. No, prawie nie będę.
Gareth tylko miał nadzieję, że tym razem bogowie naprawdę rozumieją intencję, bo jego intencją nie były plony ani dziękczynienie, tylko ta, którą chciał przez jedną godzinę widzieć spokojną. A jeśli po drugiej stronie mgły ktoś stawał i odliczał jego pokłony, to niech odlicza je na jej poczet.
Za tę cenę ukłonić się mógł nawet w stronę studni.
— Słuchaj…pełna czaszka to godność… no…a poza tym… to nie wiem — przyznał, drapiąc się po brodzie, bo faktycznie nie wiedział. — Po prostu pomyślałem sobie, że cały pakiet może się na zaklęcie jakieś przydać. Na każdego, kto niezaproszony przekroczy granicę tej działki. Możemy coś razem nawinąć.
Powiedział to bez cienia żartu i przez chwilę patrzył na płot, jakby go ręcznie wycinał, a potem wyceniał.
Płot był wyszczerbiony i nikogo nie gryzł i to mu się od dawna nie podobało. A gdyby tak… urządzić coś przy furtce, żeby brało za kostkę? Potem coś na ścieżce, co się otwiera dopiero pod dziesiątym krokiem. Może bluszcz na słupku, który zaciska się jak wnyk… Ziemia zmiękczona na dwie stopy, tak żeby delikwent wszedł w nią po kolana i w niej z głodu zdechł. Do tego coś ustawić przy oknach, coś na dachu i coś wyjątkowo obrzydliwego w studni (łatwo to będzie tutaj znaleźć). Rozpisywał to sobie w głowie z rosnącą satysfakcją, ale musiał przywołać się do porządku, gdy tylko doszedł do etapu, na którym zastanawiał się, czy dałoby się nauczyć kur atakować na komendę.
…dałoby się. Ta ruda była wyraźnie gotowa.
W sumie to powinien był pomyśleć o tym dawniej. O wszystkich tych rzeczach, których tu od dawno brakowało. Na przykład postaci chłopa z krwi i kości. Gareth mieszkał z resztą rodziny w świecie, gdzie bezpieczeństwo mierzyło się w centymetrach grubej skały i w liczbie zamków, które otwierało się ruchami nadgarstka. Codzienność człowieka żyjącego przy rezerwacie była stosunkowo prosta i ograniczała się do krat, sygnałów alarmowych i smoków, które były jednocześnie zagrożeniem i najlepszym systemem obrony perimetralnej na wyspach. Tutaj zaś wszystko opierało się na zaufaniu do bogów i do tego, że nikt rozsądny nie wejdzie na podwórze kobiety, która rozmawia z korzeniami. Tylko że ci, którzy przychodzili ostatnio, rozsądni nie byli. Na samą myśl odchrząknął jedynie obleśnie flegmą i splunął nią w nieszczęsne grządki.

Co Hela miała tu zrobić, gdyby ktoś wrócił nocą? Myśl weszła w niego jak zimna woda w but. Hela była potężna na swój sposób, znała przecież zaklęcia nieznane żadnemu podręcznikowi, ale Gareth widział ją dziś na tarasie. Wątłą niczym zjawa, piękną, bo jego siostra piękna była. I pomyślał coś, czego nigdy by jej nie powiedział, coś, co nosił w sobie od lat, jak stary kamień pod mchem.  Kobieta sama, na odludziu, to jest zaproszenie, zaproszenie z którego skorzystano.
Zacisnął w myślach zęby i zapisał to sobie na poczet wieczoru, obok żuchwy i kolczatki. Odchrząknąć chciał ponownie, ale tym razem sobie darował.
— Hela. — Podrapał się w kark. — Zanim pójdziemy oddawać komukolwiek cokolwiek… Masz może coś nieszczawiowego do jedzenia?
Może zdejmie wtedy ten swój płaszcz, posiedzą sobie i pogadają…A Hela o boskich darach zapomni. Chociaż na kwadrans…
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Gareth Rowle (1522), Helloise Rowle (1491)




Wiadomości w tym wątku
[24.10.72] Puk, puk, czy ktoś mnie słyszy? Ściana jak mur, drzwi jak zły sen... - przez Gareth Rowle - 14.08.2026, 16:34
RE: [24.10.72] Puk, puk, czy ktoś mnie słyszy? Ściana jak mur, drzwi jak zły sen... - przez Helloise Rowle - 18.08.2026, 21:27
RE: [24.10.72] Puk, puk, czy ktoś mnie słyszy? Ściana jak mur, drzwi jak zły sen... - przez Gareth Rowle - 25.08.2026, 23:36
RE: [24.10.72] Puk, puk, czy ktoś mnie słyszy? Ściana jak mur, drzwi jak zły sen... - przez Helloise Rowle - 12.09.2026, 22:02

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa