25.08.2026, 23:25 ✶
Crow zrobił krok w jego kierunku. Pierwszy, drugi, trzeci. Przy trzecim coraz mocniej utwierdzał się w przekonaniu, że myśl jaka w nim zakiełkowała była słuszna. Nie miał szans go zastraszyć, nikt nie będzie bał się rzucającego groźbami pedała i jąkały, ale nie pierwszy raz będzie grał wariata większego niż w rzeczywistości. Wykrzywił więc gębę w koszmarnym grymasie, nie do końca dostrzegalnym (bo usta i nos wciąż miał przysłonięte chustą), ale oczy przy tym wybałuszył i było w nich widać obłęd, kiedy parsknął gromkim, nieprzerwanym śmiechem. Ten durny rebeliant nie musiał wiedzieć o tym, że mu się na ten śmiech zebrało przez swoją nieudolność. Czwarty, piąty.
– Haa… boi-sz się śmierci? Jak zacznę wyrywać ci paznokcie, to będziesz o nią błagał – wrzasnął, niewyraźnie i chaotycznie, a później zarechotał jeszcze raz. Szósty, siódmy. Śmierciożerca się cofał. Słusznie zresztą – chciał pewnie, żeby Crow też zaplątał się w tę żyłkę, nadepnął nogą na miedziany drucik. To się jednak nie wydarzyło, bo to przecież Crow to wszystko zamontował, tak samo jak przygotował wcześniej ten zagięty dywan, jeszcze chwilę, jeszcze kroczek i o…
Łup.
Crow skoczył nad żyłką i dał susa do przodu, a Śmierciożerca runął na plecy i zaniemówił, rozpoczynając wierzganie się w tych przydługich, czarodziejskich szatach, które jego przeciwnik nie bez powodu od lat uważał za wyjątkowo mało praktyczne. Można się w nich było, na przykład, potknąć i upaść. Wtedy napastnik mógł wymierzyć siarczystego kopa w twoją rękę, żeby wybić ci z niej różdżkę i najlepiej kilka palców.
– Haa… boi-sz się śmierci? Jak zacznę wyrywać ci paznokcie, to będziesz o nią błagał – wrzasnął, niewyraźnie i chaotycznie, a później zarechotał jeszcze raz. Szósty, siódmy. Śmierciożerca się cofał. Słusznie zresztą – chciał pewnie, żeby Crow też zaplątał się w tę żyłkę, nadepnął nogą na miedziany drucik. To się jednak nie wydarzyło, bo to przecież Crow to wszystko zamontował, tak samo jak przygotował wcześniej ten zagięty dywan, jeszcze chwilę, jeszcze kroczek i o…
Łup.
Crow skoczył nad żyłką i dał susa do przodu, a Śmierciożerca runął na plecy i zaniemówił, rozpoczynając wierzganie się w tych przydługich, czarodziejskich szatach, które jego przeciwnik nie bez powodu od lat uważał za wyjątkowo mało praktyczne. Można się w nich było, na przykład, potknąć i upaść. Wtedy napastnik mógł wymierzyć siarczystego kopa w twoją rękę, żeby wybić ci z niej różdżkę i najlepiej kilka palców.
Rzut PO 1d100 - 76
Sukces!
Sukces!
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.