29.08.2026, 21:26 ✶
To było… Dziwne. Miłe, ale dziwne. To w jaki sposób mówili o nim porównując go do powietrza. To jak w ogóle do niego mówili. Jak w wesołych słownych przepychankach, wyczuwał ten ciepły ton skierowany w jego stronę, który zapewne również oni mogli usłyszeć w jego własnym głosie. To wszystko… W pewien sposób dodawało temu co wydarzyło się wcześniej w Księżycowym Stawie jeszcze przyjemniejszych barw. Miłe i dziwne, a jednak było w tym zdecydowanie więcej komfortu, niż niezręcznych emocji.
– Myślę, że ogólnie brak jakiegokolwiek z żywiołów byłby całkiem niekorzystny dla zdrowia i normalnego funkcjonowania człowieka i całego społeczeństwa – powiedział w końcu, a na jego twarzy niekontrolowanie pojawił się całkiem szeroki uśmiech.
Nagle przekręcił się na brzuch i spojrzał na pozostałą dwójką, najwyraźniej zafascynowany odbywającą się obok niego rozmową o głaskaniu, nawet jeśli był tylko jej biernym słuchaczem.
– Thomasie, powiedz mi tak szczerze. Czy w takim razie jest też sposób w jaki możemy cię dotykać, abyś słuchał nas bardziej? Bo byłoby to na dłuższą metę całkiem przydatne i… – Przymknął na chwilę oczy, po czym wziął naprawdę bardzo głęboki oddech, wyrażający załamanie samym sobą, zakrył twarz dłońmi i ukrył ją w trawie. – Nie, nie ważne – mruknął spośród zielonych źdźbeł. – Nie komentujcie. Już usłyszałem jak to brzmi. Nie było tematu. Nie o to mi chodziło. Karty brzmią dobrze. Fanty też. Normalne fanty.
– Myślę, że ogólnie brak jakiegokolwiek z żywiołów byłby całkiem niekorzystny dla zdrowia i normalnego funkcjonowania człowieka i całego społeczeństwa – powiedział w końcu, a na jego twarzy niekontrolowanie pojawił się całkiem szeroki uśmiech.
Nagle przekręcił się na brzuch i spojrzał na pozostałą dwójką, najwyraźniej zafascynowany odbywającą się obok niego rozmową o głaskaniu, nawet jeśli był tylko jej biernym słuchaczem.
– Thomasie, powiedz mi tak szczerze. Czy w takim razie jest też sposób w jaki możemy cię dotykać, abyś słuchał nas bardziej? Bo byłoby to na dłuższą metę całkiem przydatne i… – Przymknął na chwilę oczy, po czym wziął naprawdę bardzo głęboki oddech, wyrażający załamanie samym sobą, zakrył twarz dłońmi i ukrył ją w trawie. – Nie, nie ważne – mruknął spośród zielonych źdźbeł. – Nie komentujcie. Już usłyszałem jak to brzmi. Nie było tematu. Nie o to mi chodziło. Karty brzmią dobrze. Fanty też. Normalne fanty.