02.09.2026, 00:58 ✶
Z Atreusem
Wyraz twarzy Basiliusa wyraźnie sugerował, co myślał o tym paleniu papierosa, nawet jeśli tylko przez chwile i że nie były to w żadnym wypadku miłe przemyślenia. Nic jednak więcej nie powiedział. No… Może tylko kilka razy przewrócił oczami. I raz kaszlnął.
– A żebyś wiedział, że zrobię – odgroził się kuzynowi, nawet jeśli na dobrą sprawę ta groźba dodawała więcej roboty jemu samemu.
Oczywiście kiedy Atreus oznajmił czego brakowało napojom, Basilius znowu tego nie skomentował, ale tym razem nie tylko przewrócił oczami, ale i głośno westchnął.
Atreus miał jednak rację w jednym. Trzeba było skupić się też na innych rzeczach, niż praca i ciągłe zadręczanie się pokłosiem Spalonej Nocy.
– Powinniśmy pójść do kasyna – mruknął nagle w pierwszej chwili nie do końca rejestrując co jego kuzyn powiedział o jabłkach. – Chociaż na chwilę. Muszę… Nie wiem jak tobie, ale przydałoby mi się na chwilę nie myśleć o czymkolwiek innym poza pokerem.
Zatrzymali się przed jednym ze stoiskiem z jabłkami, które wyglądały… No cóż. Na pewno nikt nie próbował okłamać klientów, że zostały uratowane z pożaru.
– Widzisz coś co cię interesuje? – spytał Atreusa, samemu szukając wzrokiem owoców, które nieco bardziej nadawałyby się na kompot.