Po tym jak bardzo spektakularnie wywalono je za drzwi Dziupli kobiety wcale nie stwierdziły, że była to dość mocna sugestia, aby skończyły swoje wyjście. Zamiast tego trafiły do kolejnego pubu, gdzie wypiły już nie wino, a kilka, może kilkanaście shotów, kto by tam to liczył? Na pewno nie Prue, wszystko stało jej się obojętnie, bo całkiem dobrze sią bawiła. Może wyjście z domu nie było takie złe, całkiem nieźle pomagało w zapominaniu… no na pewno nie miała pamiętać zbyt wiele z tej nocy.
Jako, że rozkręciły się już całkiem nieźle nie przejmowały się tym, gdzie je nogi poniosą. Wiadomo - czasem alkohol wzbudzał w człowieku wędrowca i one znajdowały się właśnie na tym etapie. Znalazły się w Chinatown, co tu robiły, czego szukały? Nie miała pojęcia. Oparła się o parapet, nieco zmęczona życiem, wsadziła sobie do ust papierosa, wcześniej bardzo nieudolnie złożyła swoją parasolkę z nietoperzymi uszami, która przeszła dosyć sporo tej nocy, ale póki co nadal była z nimi, Cressida również miała swoją, co było dobrą oznaką.
- Wiesz soooo, naprawdę tego potrzebowałam. - Spoglądała na Cressidę wsadzając fajkę w usta. Robiła to bardzo niezgrabnie, deszcz nie przestawał padać, na szczęście ten parapet na którym przycupnęła miał niewielki daszek, dzięki czemu udało jej się jakoś odpalić szluga. - Chsesz? - Zapytała jeszcze swojej przyjaciółki, bo wymagała tego kultura. Nieco się chwiała, ale nie było, aż tak źle jak na ilość alkoholu, którą wypiła.
W kamienicy na przeciwko paliło się światło, spoglądała bardzo intensywnie w tamtym kierunku, musiała zmrużyć oczy, aby przeczytać to co znajdowało się na szyldzie. Studio tatuażu. Niesamowite, że też akurat znalazły się w okolicy. - Wiesz Ida, skarbie, zawsze, ale to zawsze, marzszyłam o tym, żeby zrobić sobie tatuasz, jakiś taki, taki to chyba znak od Merlina, w sumie Morgany, od Morgany, bo to kobiety rządzą światem, to chyba znak od niej, ższe nadszedł ten dzień. - Machnęła jeszcze ręką w powietrzu, żeby pokazać Cressidzie o co jej chodziło.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control