03.09.2026, 10:52 ✶
Szczekoszczury zostały zagonione, bo kto mógłby się oprzeć urokowi osobistemu tak pięknie uformowanej animagią fretki?
Przez moment rozważała wskoczenie na stół i pochłonięcie talerza w mniejszym ciele - raz że walory smakowe, dwa że pełny brzuch szybciej jest pełny - ale uznała, że jednak święto, sabat i godne reprezentowanie, poza tym już kilka razy zauważyła, że ludzie reagują na jej twarz źródło, na początek wszystkich twarzy. Słyszała, że to jej "normalna" twarz, choć umówmy się w świecie magii a przede wszystkim metamorfomagów cóż było normą a cóż odstępstwem?
Z tą myślą powróciła do swojej całkiem eleganckiej postaci bardzo ludzkiej i natchniona własną elegancją zaczęła elegancko używać sztućcow z łokciami przylepionymi do tułowia. Nicolette le Blanche, jej blond jasnoskóra dojrzała twarz nadawałaby się do tego zdecydowanie lepiej, nawet jeżeli dyskusja toczyła się wokół napletków i seksu analnego.
Chwilę po słowach Aseny przeniosła pytające spojrzenie na pana Woody'ego, żeby powrócić do wilczej barmanki, żeby powrócić do przełożonego. Kojarzyła mgliście prawdę czy wyzwanie, bardziej z opowieści i zewnętrznych obserwacji niż własnego udziału. Była nawet i optymistycznie do tego nastawiona, ostatecznie w tak zacnym gronie, któremu nawet całkiem ufała jak na okoliczności, mogła pozwolić sobie na mówienie prawdy. Najprawdopodobniej. Jedyne zmartwienie polegało na tym, że nie była do końca pewna czy jest ja w stanie sobie przypomnieć. Zbyt wiele opowieści przez te lata tułaczki narosło wokól. Zbyt wiele twarzy. Zbyt wiele myśli cudzych i zapożyczonych. Może lepiej było wybrać wyzwanie? Zważywszy na jej możliwości w sumie mogła osiągnąć wszystko przy dość małym nakładzie pracy. A co jeśli ktoś powie jej, że nie może już nic więcej zjeść? Skrzywdzona własną myślą spojrzała smutno na swój talerz, a potem zachłannie przysunęła go do siebie na skraj stołu.
– Ja chcę prawdę jak coś. I podwyżkę też chce. I pluszowego szczuroszczeta. – żart z przedpołudniowej wizyty na kiermaszu przedzieżgnął się do wieczornej rzeczywistości. – Asena mówiłaś im o tym jak wybrakowane są stragany zabawkarskie? Żadnych szczuroszczetów. A i tak te małe pluszaki były niewłaściwe anatomicznie. U nas jak robiono figurki byków, to jaja zwisały im przy kostkach, a tutaj? Wielkie ślepia i gęby uszyte w serduszko. Paskudztwo – mówiła, napychając sobie twarz jedzeniem i czekając na pytanie, jeśli takowe się miało pojawić w przyszłości bliższej lub dalszej.
Przez moment rozważała wskoczenie na stół i pochłonięcie talerza w mniejszym ciele - raz że walory smakowe, dwa że pełny brzuch szybciej jest pełny - ale uznała, że jednak święto, sabat i godne reprezentowanie, poza tym już kilka razy zauważyła, że ludzie reagują na jej twarz źródło, na początek wszystkich twarzy. Słyszała, że to jej "normalna" twarz, choć umówmy się w świecie magii a przede wszystkim metamorfomagów cóż było normą a cóż odstępstwem?
Z tą myślą powróciła do swojej całkiem eleganckiej postaci bardzo ludzkiej i natchniona własną elegancją zaczęła elegancko używać sztućcow z łokciami przylepionymi do tułowia. Nicolette le Blanche, jej blond jasnoskóra dojrzała twarz nadawałaby się do tego zdecydowanie lepiej, nawet jeżeli dyskusja toczyła się wokół napletków i seksu analnego.
Chwilę po słowach Aseny przeniosła pytające spojrzenie na pana Woody'ego, żeby powrócić do wilczej barmanki, żeby powrócić do przełożonego. Kojarzyła mgliście prawdę czy wyzwanie, bardziej z opowieści i zewnętrznych obserwacji niż własnego udziału. Była nawet i optymistycznie do tego nastawiona, ostatecznie w tak zacnym gronie, któremu nawet całkiem ufała jak na okoliczności, mogła pozwolić sobie na mówienie prawdy. Najprawdopodobniej. Jedyne zmartwienie polegało na tym, że nie była do końca pewna czy jest ja w stanie sobie przypomnieć. Zbyt wiele opowieści przez te lata tułaczki narosło wokól. Zbyt wiele twarzy. Zbyt wiele myśli cudzych i zapożyczonych. Może lepiej było wybrać wyzwanie? Zważywszy na jej możliwości w sumie mogła osiągnąć wszystko przy dość małym nakładzie pracy. A co jeśli ktoś powie jej, że nie może już nic więcej zjeść? Skrzywdzona własną myślą spojrzała smutno na swój talerz, a potem zachłannie przysunęła go do siebie na skraj stołu.
– Ja chcę prawdę jak coś. I podwyżkę też chce. I pluszowego szczuroszczeta. – żart z przedpołudniowej wizyty na kiermaszu przedzieżgnął się do wieczornej rzeczywistości. – Asena mówiłaś im o tym jak wybrakowane są stragany zabawkarskie? Żadnych szczuroszczetów. A i tak te małe pluszaki były niewłaściwe anatomicznie. U nas jak robiono figurki byków, to jaja zwisały im przy kostkach, a tutaj? Wielkie ślepia i gęby uszyte w serduszko. Paskudztwo – mówiła, napychając sobie twarz jedzeniem i czekając na pytanie, jeśli takowe się miało pojawić w przyszłości bliższej lub dalszej.