• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Chinatown [01.10.1972] To be, or not to be… unfortunately, we missed the exit

[01.10.1972] To be, or not to be… unfortunately, we missed the exit
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#2
03.09.2026, 12:14  ✶  
Świat wokół mnie nagle postanowił obrócić się o jakieś dziewięćdziesiąt stopni w prawo, więc musiałam naprawdę mocno wbić obcasy w mokry bruk Chinatown, żeby nie wylądować twarzą w jakiejś obrzydliwej kałuży, nie byłam już pewna, ile właściwie przeszłyśmy od momentu, w którym „Dziupla” wyrzuciła nas na ulicę, ani ile razy po drodze zgubiłam rytm własnych kroków, ale z jakiegoś powodu wciąż wydawało mi się, że poruszałyśmy się całkiem sprawnie, co oczywiście było bardzo odważnym założeniem z mojej strony, zważywszy na to, że kiedy próbowałam oprzeć się plecami o ścianę obok Prudence, minęłam przyjaciółkę o dobre pół metra i prawie przytuliłam rynnę.
- Nieee, mam swojego. Gdzieś. - Poklepałam kieszeń płaszcza, potem drugą, potem jeszcze raz pierwszą, jakby papierosy mogły się tam na powrót pojawić wyłącznie pod wpływem odpowiednio intensywnego poszukiwania. - Mia-am. Na pewno miałam. Chyba wypali–am. Albo zgubiłam. Albo… Ty masz, to w sumie prawie jakbym ja mia-a. To daaj… Daasz? Źsięki. - Pociągnęłam nosem, wyciągnąwszy ku niej rękę i popatrzyłam na nią z najgłębszym, najbardziej poetyckim szacunkiem, na jaki było mnie w tej chwili stać, chociaż jej twarz rozmywała mi się w potrójny, mglisty kontur, a bez mrużenia oczu sylwetka przypominała wielką, lekko drżącą na krawędziach plamę czerni na tle jaskrawych neonów Chinatown.
Przez chwilę milczałam, wpatrując się w mokrą ulicę, wszystko było trochę zbyt jasne, trochę zbyt ruchome i zdecydowanie za bardzo interesujące, biorąc pod uwagę to, że od pewnego czasu musiałam świadomie przypominać sobie, że należało utrzymywać ciało w pionie. Oparłam łokieć o parapet, próbując przetworzyć wszystkie słowa, które właśnie wypowiedziała, chociaż część z przekazu zdążyła mi się po drodze gdzieś zgubić i wrócić dopiero po chwili pod postacią ciągu urywanych haseł, ale tym razem bliżej zrozumiałości - „Morgana”, „kobiety rządzą światem”, „nadszedł ten dzień” i „tatuasz” układały mi się w głowie w bardzo logiczną całość, której prawdopodobnie nie potrafiłabym odtworzyć następnego ranka, lecz co z tego, skoro byłyśmy tu dzisiaj i był już naprawdę późny wieczór.
- Tak. Tak, oczywiście, ższe to znak. To jest bardzo wyaźśny znak. - Przymrużyłam oczy w stronę studia, chociaż obraz przed nimi trochę mi się przesuwał - Morgana raczej nie wysyłała ludziom znaków bez powodu. - Chodźśmy. - Powiedziałam to z pełnym przekonaniem, ale kiedy spróbowałam wyprostować plecy, okazało się, że mój organizm nie został poinformowany o tej decyzji - pospiesznie podparłam dłoń o parapet, przygarbiłam się i zachwiałam, po czym uznałam, że doskonale nad tym zapanowałam, więc już wszystko było okej. - Spokojnie, nic mi nie–est. Podłoższe się pouszyo. - Zrobiłam krok i zatrzymałam się, marszcząc nos. - Tylko nie wiem, czy moszżemy wejść. Może trze–a mieć ukończone… Ile? Osiemnaście? Szesnaście? Tyle wystarczy na duży tauasz? Chyba. Na pewno. - Spojrzałam na Prue z powagą. - Jeśli zapytają, ile mamy, nie odpowiadamy. To jest prywatna ifomazsja. Związana z pciom. Nas się o wiek nie pya. - Pokiwałam głową, bardzo z siebie zadowolona.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (1592), Prudence Fenwick (1772)




Wiadomości w tym wątku
[01.10.1972] To be, or not to be… unfortunately, we missed the exit - przez Prudence Fenwick - 03.09.2026, 08:31
RE: [01.10.1972] Go totally crazy, forget I'm a lady - przez Bard Beedle - 03.09.2026, 12:14
RE: [01.10.1972] Go totally crazy, forget I'm a lady - przez Prudence Fenwick - 03.09.2026, 12:45
RE: [01.10.1972] Go totally crazy, forget I'm a lady - przez Bard Beedle - 03.09.2026, 13:49
RE: [01.10.1972] Go totally crazy, forget I'm a lady - przez Prudence Fenwick - 03.09.2026, 20:39
RE: [01.10.1972] Go totally crazy, forget I'm a lady - przez Bard Beedle - 03.09.2026, 21:38
RE: [01.10.1972] To be, or not to be… unfortunately, we missed the exit - przez Prudence Fenwick - 04.09.2026, 23:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa