- Co nie? Powinien się zatrudnić w kostnicy, jak mu ludzie przeszkadzają, tam nikt by się nie odzywał. - Pokiwała jeszcze twierdząco głową, na znak, że zgadzała się z przyjaciółką. Dlaczego pomyślała właśnie o kostnicy, zapewne ze względu na zboczenie zawodowe.
Ten wieczór żył swoim własnym życiem. Jeszcze kilka godzin wcześniej Prue nie brała pod uwagę tego, że w ogóle wyjdzie z domu. Pojawiła się jednak Cressida - wcale długo nie musiała jej namawiać do tego, aby towarzyszyła jej w tym wiecu, nie dało się jednak przewidzieć tego, że ten wiec nie został odpowiednio zorganizowany. Z drugiej strony, czego innego można się było spodziewać po charłakach i goblinach? Na pewno nie tego, że będzie to profesjonalne. Może jednak faktycznie dało się domyślić tego, że to wydarzenie będzie wielką klapą? Skłoniła się do drobnej refleksji, jednak nie powiedziała nic z tego na głos, żeby przyjaciółce nie było przykro, że jednak faktycznie mogły to przewidzieć.
Nie zdążyły nawet do końca wymienić spostrzeżeń na temat tego, co się wydarzyło, bo podeszła do nich ta dziewczyna, która potrzebowała pomocy. Prue naprawdę skupiła się na monetach, nie chciała jej wpuścić w maliny, zresztą w cokolwiek się angażowała to zawsze robiła to bardzo rzetelnie, nie chciała, żeby ktoś przez jej nieuwagę poniósł jakieś straty. Nie było wcale takie trudne wyłapanie tego, że tutaj pojawił się jakiś problem, no na pewno nie dla niej i jej pamięci. Mało kto dokładnie przyglądał się monetom, jednak Prue gdy zamykała oczy dokładnie widziała każdy, najdrobniejszy szczegół więc mogła to sobie na bieżąco porównać.
- Zdecydowanie ktoś próbował ją wpuścić w maliny. - Nie wątpiła w to, że to było celowe. Falsyfikaty były bardzo podobne do oryginałów, co powodowało, że trudno było wychwycić różnicę, zwłaszcza o tej porze, jeszcze w deszczu. Na szczęście ona była czujna.
Nie zdążyła nawet zadać pytania, dziewczyna sama z siebie wskazała im winowajcę. No jasne, no jasne, że to musiał być goblin. Przeczuwała, że dojdzie tutaj dzisiaj do jakiegoś występku związanego z tymi istotami, akurat to mogły przewidzieć.
Prudence starała się być poważna, chociaż komentarz jej przyjaciółki spowodował, że miała ochotę się roześmiać, bo był bardzo trafny, brutalny, ale trafny. Goblin uniósł głowę, spojrzał w ich stronę - zorientował się, że to o nim mówiły. Został przyłapany na gorącym uczynku.
- O kurwa, spierdala! - Skomentowała jeszcze bardzo elokwentnie, bo tamten faktycznie postanowił uciec z prawdziwymi pieniędzmi, a zostawić dziewczynę z fałszywkami. Spojrzała na Cressidę, później na dziewczynę, później znowu na przyjaciółkę, jakby czekała, aż któraś z nich powie, że mają za nim biec. W sumie to może ona powinna to zarządzić. - Łapmy go! - Krzyknęła w końcu i sama ruszyła przed siebie, chociaż nie do końca wierzyła w powodzenie tej misji, warunki nie sprzyjały zbytnio pościgom.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control