• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[01/10/72] To be, or not to be... unfortunately here we are

[01/10/72] To be, or not to be... unfortunately here we are
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#5
03.09.2026, 14:18  ✶  
Przez sekundę naprawdę tylko na nią patrzyłam, bo wszystko wydarzyło się tak szybko, że mój mózg potrzebował chwili, żeby przyjąć do wiadomości, że właśnie zostałyśmy postawione przed dosyć absurdalnym wyborem między staniem w deszczu i patrzeniem, jak goblin znika w ciasnych zakamarkach Nokturnu, a urządzeniem sobie pościgu, którego żadna rozsądna osoba nie powinna była podejmować w takich warunkach. Owszem, mogłam się zgodzić, że tamten złodziejski pomiot zasługiwał na złapanie, a dziewczyna zdecydowanie nie powinna była zostać sama z fałszywymi pieniędzmi i z tym całym problemem na głowie, ale bieganie po mokrym, zlanym deszczem mieście, zwłaszcza w kierunku szemranej okolicy, nie znajdowało się wysoko na mojej liście przyjemnych sposobów spędzania wieczoru. Prue, teoretycznie bardziej odpowiedzialna z nas, najwyraźniej uznała jednak, że rozsądek mógł poczekać, bo już ruszyła przed siebie, więc ni to pisnęłam, ni to westchnęłam, wyrzuciłam niedopałek na mokry bruk i ruszyłam za nią, podciągając materiał przemokniętej spódnicy, żeby przypadkiem nie wywinąć się na pierwszej kałuży i nie zakończyć tej całej bohaterskiej akcji na własnych plecach, niczym parodia wielkiego żuka.
- Prue, czekaj! Ja nie wiem, czy to jest dobry pomysł! - Zawołałam, chociaż sama przyspieszyłam, bo przecież nie zamierzałam pozwolić jej samotnie ścigać goblina w stronę Nokturnu, szczególnie że nie miałam najmniejszego pojęcia, co właściwie zamierzała zrobić, kiedy już się tam znajdzie - mogłam sobie wyobrazić wiele scenariuszy, ale żaden nie kończył się szczególnie dobrze, zwłaszcza że Prue zazwyczaj należała do osób, które najpierw ustalały plan, a dopiero później podejmowały działanie. Zwykle wyglądało to dokładnie odwrotnie, niż w tej chwili, lecz najwidoczniej cały dzisiejszy wieczór przeżywałyśmy pod znakiem nieprzewidywalności, czego uroków zresztą zdążyłam już doświadczyć kilka razy za dużo.
Goblin był szybszy, niż początkowo mogło się wydawać, szybko przecisnął się między ludźmi, wykorzystując swój wzrost oraz panujący wokół chaos, widziałam tylko jego sylwetkę przemykającą pomiędzy płaszczami i parasolami, coraz bliżej wejścia prowadzącego w stronę lokalnych slumsów, a już pierwsze kilka kroków wystarczyło mi, żebym mogła w pełni zrozumieć, że warunki rzeczywiście nie sprzyjały żadnym bohaterskim pościgom.
- Prue, jeśli połamiemy sobie nogi, to przysięgam, będę cię za to obwiniać! - Krzyknęłam za przyjaciółką, próbując ją dogonić, co wcale nie było takie proste, ponieważ mokre kamienie ślizgały się pod moimi butami na obcasach, wiatr wciskał mi deszcz prosto w twarz, a tamten typ miał nad nami tę niewątpliwą przewagę, że najwyraźniej od początku tego wieczoru traktował ucieczkę jako część swojego planu.
- Stój, ty mały kurwiszonie! - Wydarłam się bezmyślnie, zupełnie nie przejąwszy się tym, że połowa ulicy mogła właśnie uznać mnie za osobę niespełna rozumu - no, nas dwie, tak naprawdę, przynajmniej nie byłam w tym sama - nie zatrzymał się oczywiście, pobiegł jeszcze szybciej, znikając za grupą przechodniów, więc przyspieszyłam, chociaż rozsądek podpowiadał mi, że rozsądniej byłoby jednak pozwolić komuś bardziej odpowiedzialnemu zająć się całą sprawą. Problem polegał na tym, że nie miałam pojęcia, gdzie w tej chwili znajdował się ktoś bardziej odpowiedzialny, nie zamierzałam jednak odpuszczać, bo dziewczyna została oszukana, a te pieniądze były jej potrzebne do czegoś konkretnego, nawet jeśli nie wiedziałam, do czego, bo nie zdążyła nam tego powiedzieć.
Wbiegłam za Prue w węższą ulicę, niemal wpadając na jakiegoś bardzo wysokiego i masywnego mężczyznę, wyłaniającego się właśnie z fajką w zębach zza rogu zaułka - zaklął pod nosem, kiedy musiał uskoczyć mi z drogi, ale nawet nie próbował spytać, czemu biegłam, więc solidarnie ja nawet nie zatrzymałam się, żeby go przeprosić - po prostu pognałam dalej, podciągając spódnicę ponad kolana, żeby nie zaplątać się w materiał. Sama nie miałam pojęcia, co właściwie zamierzałyśmy zrobić, kiedy go dogonimy, bo przecież nie posiadałam żadnego szczególnie wybitnego planu, nie byłam aurorem, nie miałam kajdanek ani nawet kawałka sznurka, którym można byłoby go związać, właściwie, cholera… Jedynym, co mogłam zaoferować całej tej operacji, były moje długie nogi, które w tym momencie zaczynały żałować wszystkich decyzji życiowych prowadzących do tej właśnie chwili, lecz jeszcze nie odmawiały działania.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (2008), Prudence Fenwick (1504)




Wiadomości w tym wątku
[01/10/72] To be, or not to be... unfortunately here we are - przez Bard Beedle - 03.09.2026, 12:15
RE: [01/10/72] To be, or not to be... unfortunately here we are - przez Prudence Fenwick - 03.09.2026, 12:38
RE: [01/10/72] To be, or not to be... unfortunately here we are - przez Bard Beedle - 03.09.2026, 13:15
RE: [01/10/72] To be, or not to be... unfortunately here we are - przez Prudence Fenwick - 03.09.2026, 13:47
RE: [01/10/72] To be, or not to be... unfortunately here we are - przez Bard Beedle - 03.09.2026, 14:18
RE: [01/10/72] To be, or not to be... unfortunately here we are - przez Prudence Fenwick - 03.09.2026, 17:57
RE: [01/10/72] To be, or not to be... unfortunately here we are - przez Bard Beedle - 03.09.2026, 18:38
RE: [01/10/72] To be, or not to be... unfortunately here we are - przez Prudence Fenwick - 03.09.2026, 18:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa