Znalazła w sobie jakieś głęboko ukryte pokłady odwagi o których istnieniu nie miała pojęcia. No, ale kto to widział, żeby ten mały skurczybyk, fałszerz tak po prostu sobie spierdolił. Miał krótsze nogi od niej, nie powinien być jakiś super szybki, a przynajmniej tak się jej wydawało, gdyby to wszystko było takie proste… Deszcz padał jej na mordę, bo zostawiła parasolkę na jakimś parapecie, żeby przypadkiem jej nie uszkodzić - to by była naprawdę okropna strata, z którą mogłaby się nie pogodzić, dokładnie zapamiętała kamienice, przy której postanowiła go położyć, zamierzała za chwilę wrócić po swoją własność. Włosy zaczynały przyklejać się jej do twarzy, co jeszcze bardziej ograniczało widoczność, a do tego było ślisko, ona była podchmielona, to nie był najłatwiejszy bieg w jej życiu, a do tego miała na stopach te swoje ulubione pantofelki, które zdecydowanie nie nadawały się do biegania.
- Nie mogę poczekać, bo na pewno go zgubię. - Widziała jeszcze tego krasnala przed sobą, więc nadal próbowała go gonić, chociaż coraz bardziej czuła, że złapanie go się nie uda.
Karzeł dzięki swojemu niskiemu wzrostowi całkiem zgrabnie lawirował w tłumie, Bletchley miała z tym drobny problem, chociaż sama nie należała do najwyższych osób, jednak nieco odstawała od ziemi w przeciwieństwie do niego. Coraz trudniej się jej oddychało - bo nie oszukujmy się nie była w jakiejś wyjątkowej kondycji. Biegała czasem rano, żeby utrzymać formę, ale to byłoby na tyle, nie robiła tego na czas, a dla rekreacji, a ten goblin musiał mieć ogromne doświadczenie w spierdalaniu.
- Przecież to nie ja okradłam tę dziewczynę i nie ja spierdalam, to ten karzeł! - No jeszcze tego brakowało, żeby to na nią spadła odpowiedzialność w razie jakichś komplikacji, nie miała zamiaru tego akceptować. Nie tym razem, dzisiaj wszystkie nieszczęścia tego świata spadały na gobliny.
Goblin nie zareagował na słowa Cressidy, no oczywiście, niby dlaczego miałby to zrobić, miał jasny cel - spierdolić stąd jak najszybciej ze swoim łupem. - Łapcie tego małego kurwia! - Krzyknęła jeszcze licząc na to, że być może ktoś zareaguje - oczywiście tak się nie stało. Kilka osób spojrzało na nią spode łba. Fantastycznie, to było naprawdę niesamowite doświadczenie.
Wbiegły w końcu w węższą ulicę, to powodowało, że goblin miał mniejsze pole manewru, być może nieco zmieni się ich sytuacja, naprawdę liczyła na to, że go dorwą. Nie widziała, że Cressida zaliczyła drobne potknięcie, bo skupiona była na tym, aby nie zgubić tego goblina, widziała jak się nachylał przy jednej ze ścian, nie miał możliwości ucieczki - już prawie złapała go w locie za pelerynę, ale nagle zniknął. Musiał przejść przez wąskie przejście, które dopiero teraz dostrzegła. - Ja pierdole kutas wszedł do swojej nory. - Nie wyszło im złapanie goblina. Oparła się o ścianę, oddychała bardzo ciężko, jej twarz zrobiła się jeszcze bardziej czerwona, płuca ją bolały od tego nieszczęsnego biegu.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control