Przymknęła na moment oczy, starała się uspokoić oddech. Była zmęczona, mokra, zła. Goblin wymknął im się ze swoim łupem, niby to nie były jej funty, ale skoro już zostały wmieszane w sprawę, to chciała, aby zakończyła się sukcesem. Niestety nie tym razem. Uniosła wzrok dopiero wtedy, kiedy usłyszała, że Cressida do niej dobiegła. Spoglądała przez krótką chwilę na przyjaciółkę, widziała, że ona również nie jest specjalnie zadowolona. To był naprawdę głupi pomysł, później spojrzała na swoje pantofelki, które były całe ubłocone, tak samo jak nogawki eleganckich spodni.
- Zdecydowanie nie jesteśmy do tego stworzone, co racja to racja, ale przynajmniej mogłyśmy się sprawdzić. - Trzeba było szukać pozytywów, prawda? To nie tak, że kiedykolwiek w ogóle wpadłaby na pomysł, aby się przebranżowić, a na pewno nie w tym kierunku.
- Tak, ona ma gdzieś nasze poświęcenie, co za wredna siksa. - Może nie powinna tego mówić, ale dziewczyna nie zachowała się w porządku, czy liczyła na to, że one załatwią za nią sprawę? Pewnie tak, wyglądały na całkiem zdeterminowane. Prue stwierdziła, że nie ma sensu nawet do niej wracać i informować o tym, jak potoczyła się sprawa. Najwyraźniej niektórzy nie potrafili się w ogóle odwdzięczyć. Być może misja nie zakończyła się sukcesem, ale mogłaby powiedzieć im chociaż głupie dziękuję za samo to, że spróbowały.
- Tak, musimy zmienić lokację, uważam, że należy nam się kilka shotów, ale najpierw parasolka. - To było teraz jej priorytetem, potem mogły dalej podbijać miasto. Nie przebolałaby straty jednej z parasolek ze swojej kolekcji.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control